W panice opuszczają polski rynek

W ciągu miesiąca główny indeks na warszawskiej giełdzie - WIG20 - spadł o 24 proc. W tym czasie kapitalizacja polskiego rynku zmniejszyła się o 84 miliardy złotych. Niestety, prognozy analityków na najbliższe tygodnie nie nie są optymistyczne.

Prognozy analityków na najbliższe tygodnie nie napawają optymizmem. Wczorajsza, paniczna reakcja inwestorów na warszawskim parkiecie spowodowała kolejne tąpnięcie indeksów. Główny wskaźnik giełdowej koniunktury - WIG20 - tracił w trakcie sesji ponad 5,5 proc. Jeszcze gorzej wypał indeks spółek technologicznych - TechWIG - który w ciągu dnia zanotował nawet 11-proc. spadek.

Od połowy maja, czyli od szczytowego dla GPW okresu, indeks największych spółek stracił 24 proc., a z giełdy wyparowało w tym czasie około 84 mld zł. Jeszcze w połowie maja kapitalizacja notowanych na giełdzie polskich i zagranicznych firm sięgała 494 mld zł, to w ciągu miesiąca ich rynkowa wycena skurczyła się do 410 mld zł.

Minorowe nastroje

Zdaniem ekspertów, sytuacja na rynku jest bardzo trudna, a najbliższe dni raczej nie wróżą poprawy nastrojów.

- Inwestorzy z ogromnym napięciem obserwują gospodarkę amerykańską, oczekując jednocześnie kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA - podkreśla Dariusz Nawrot, analityk Biura Maklerskiego Banku BPH.

Jego zdaniem, obecnie mamy do czynienia z kumulacją kilku niekorzystnych czynników, które w konsekwencji doprowadziły również do załamania cen na warszawskiej giełdzie. Jednym z nich jest z całą pewnością pogorszenie koniunktury na rynkach surowcowych, które do niedawna jeszcze - na fali dynamicznych wzrostów - były motorem napędowym dla rynku akcji. Przy tak nerwowej atmosferze zagraniczne fundusze zdecydowały się na realizację dotychczasowych zysków - w pierwszej kolejności na sprzedaż trafiły pakiety akcji z tzw. rynków wschodzących, w tym również z Polski.

Tracą też fundusze...

Spirala strachu doprowadziła także do panicznej ucieczki drobnych graczy, lokujących kapitał za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych.

- Prawda na rynku doszło już do bardzo gwałtownej przeceny, jednak nie wykluczone, że TFI będą jeszcze umarzały jednostki uczestnictwa, realizując zlecenia swoich klientów - podkreśla Michał Marczak, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

W najbliższym czasie inwestorzy powinni zwrócić szczególną uwagę na doniesienia ze świata - obserwując kierunek, w jakim poruszają się ceny miedzi i ropy naftowej - uważa Piotr Wiśniewski, analityk Domu Maklerskiego AmerBrokers.

Jego zdaniem, przy tak nerwowym rynku, z jakim mamy obecnie do czynienia, trudno prognozować, czy spadki na parkiecie ulegną jeszcze zdecydowanemu pogłębieniu.

- Nie wykluczam krótkotrwałej korekty, która powinna nieco poprawić nastroje wśród inwestorów - mówi Piotr Wiśniewski.

- Oczywiście ewentualna dalsza przecena na rynku może skłaniać zarządzających zagranicznym kapitałem do dalszego ograniczenia pozycji - uważa Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny Aegon Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie.

Według niego pewnym niepokojącym zjawiskiem mogą być jednak rekomendacje zachodnich banków inwestycyjnych, które wskazują na zachowanie szczególnej ostrożności przy inwestycjach w Polsce.

- Z całą pewnością zarządzający funduszami będą się szczególnie przyglądać działaniom polskiego rządu i reformom, jakie w najbliższym czasie mają szanse na realizację - podkreśla Alfred Adamiec.

Jego zdaniem, hamulcem przy ewentualnym zakupie akcji polskich firm może być spodziewane osłabienie dynamiki wzrostu rezultatów finansowych.

...oraz złoty

W ślad za giełdą ruszył także złoty - wczoraj rodzima waluta przebiła psychologiczną barierę 4 zł za euro. Jednak od połowy maja spadek nie był aż tak dotkliwy, jak w przypadku rynku akcji. W stosunku do euro złoty stracił na przestrzeni niecałego miesiąca około 5,5 proc., w przypadku dolara było to odpowiednio 6,5 proc.

Z drugiej strony złoty - osłabiając się do euro w ciągu czterech tygodni aż o 21 groszy - doprowadził do wzrostu zadłużenia zagranicznego Polski aż o 5,25 mld zł.

Eksperci liczą jednak, że na fali dalszej wyprzedaży aktywów przez zagranicznych inwestorów będziemy jeszcze świadkami osłabienia krajowej waluty - najprawdopodobniej do poziomu 4,04 złotego za euro (obecnie 4,02).

Według Jacka Wiśniewskiego, analityka Raiffeisen Bank Polska, biorąc pod uwagę dosyć dobre perspektywy rozwoju gospodarczego w Polsce, złoty powinien tracić mniej w stosunku do innych walut z tzw. rynków emerging markets - jak chociażby Węgier czy np. Turcji.

Reklama

Krzysztof Pączkowski

KOMENTARZ DO DZISIEJSZEJ SESJI

Open Finance
Dzisiejsza sesja w niczym nie przypomina wczorajszych wydarzeń. Przynajmniej godzinę po rozpoczęciu handlu. Indeks nieznacznie spada, a wartość transakcji jest niewielka.

Ten spadek indeksów to sprawa dziś wyjątkowa. Wprawdzie sesje w USA znów zakończyły się na minusie, ale inwestorzy w Azji i Europie uznali, że akcje są już dostatecznie tanie i wszędzie tam widzimy odbicie. Na rynkach naszego regionu indeksy rosną 1,5-2 proc., giełdy zachodnie zyskują 0,1-0,5 proc.

Na warszawskiej giełdzie indeks również wzrósł, ale tylko na początku sesji. Zaraz później spadł nawet 1 proc. poniżej wczorajszego zamknięcia. Oczywiście do takiej zmienności inwestorzy zdążyli się już przyzwyczaić i nie robi ona większego wrażenia. Słabość naszego rynku na tle innych w regionie wynika najprawdopodobniej z dużego udziału inwestorów indywidualnych w posiadaniu akcji (pośrednio i bezpośrednio).

Warto jednak podkreślić, że WIG20 wciąż trzyma się powyżej 2500 punktów i być może niżej szybko nie zejdzie. Za kilka godzin (o godz. 14.30) rynki dostaną kluczowe dane na temat inflacji w USA. U nas pół godziny wcześniej dane o inflacji ogłosi GUS. Sądząc jednak po zachowaniu rynku walutowego, gdzie dolar spadł o dwa grosze (do 3,18 PLN), euro trzyma się na poziomie 4,01 PLN, a frank staniał do 2,58 PLN, inwestorzy zagraniczni już nie uciekają z rynku i możemy liczyć przynajmniej na kilka godzin względnego spokoju.

Po godzinie handlu obroty akcjami WIG20 dobijają powoli do 200 mln PLN. Liderem jest Bioton (52 mln PLN), którego akcje nawet nieznacznie drożeją po zakupie licencji na produkcję insuliny. Na drugim miejscu pod względem obrotów jest KGHM (37 mln PLN), którego akcje drożały rano nawet o 5 proc., ponieważ na wniosek skarbu państwa spółka wypłaci aż 10 PLN dywidendy na akcję. To chwilowo rekompensuje inwestorom spadek ceny miedzi. Indeks dołują za to akcje banków, które tanieją przy małych obrotach.

Na szerokim rynku na jedną drożejącą akcję przypadają trzy taniejące. W ostatnich dniach to całkiem niezła statystyka. Jest kilka spółek, których akcje drożeją nawet więcej niż 5 proc. (Grajewo 13 proc.), ale wartość transakcji jest wręcz symboliczna. Inwestorzy ewidentnie czekają na dane o inflacji i przez kilka godzin chyba niewiele się zmieni.

Niniejszy dokument jest jedynie materiałem informacyjnym do użytku odbiorcy. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym lub jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Gazeta Prawna
Dowiedz się więcej na temat: kapitalizacja | Polskie | WIG20 | złoty | polski rynek | USA | inwestorzy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »