Reklama

Wzrost PKB i spadek nastrojów konsumentów

Publikacja polskiego PKB za II kwartał przyniosła miłą niespodziankę. Według agencji Bloomberg średnia oczekiwań analityków wskazywała na wzrost o 3,2% rok do roku, jednak rzeczywista dynamika wzrostu aktywności gospodarczej wyniosła 3,5%.

Czynnikiem wpływającym w największym stopniu na tak znaczną zwyżkę był popyt krajowy. Pomimo powodzi oraz żałoby narodowej, bardziej niż w I kwartale wzrosło spożycie indywidualne (+1,8% rok do roku).

Pierwszy raz od pięciu kwartałów ujemny wpływ na dynamikę PKB miało saldo obrotów z zagranica, czyli eksport netto. Ta składowa PKB w największym stopniu przyczyniła się do tego, że w ubiegłym roku byliśmy "zieloną wyspą" Europy. Znaczne osłabienie złotego w 2009 roku (średni kurs euro wyniósł wtedy ok. 4,3 zł) sprzyjało eksporterom oraz zniechęcało do zakupu dóbr importowanych. Skutkiem tego kontrybucja eksportu netto do ubiegłorocznego PKB wyniosła aż 2,9%. Polska waluta w roku bieżącym jest już jednak zdecydowanie mocniejsza (średni kurs EURPLN w pierwszym półroczy wyniósł juz tylko 4 zł), a umocnienie spowodowało najpierw spowolnienie dynamiki wzrostu eksportu netto w I kwartale i w końcu jego spadek w II kwartale o 0,3%.

Reklama

Znacznie, bo najwięcej od 8 kwartałów, wzrosła akumulacja, czyli głównie nakłady brutto na środki trwałe oraz przyrost rzeczowych środków obrotowych. Jednak to nie inwestycje były głównym źródłem poprawy akumulacji (spadły o 0,3%), lecz wzrost zapasów aż o 1,9%. W skali makro, znaczny wzrost wielkości zapasów można interpretować dwojako. Decydująca jest tu faza cyklu koniunkturalnego, w którym znajduje się gospodarka. Zwiększanie się zapasów w fazie zaawansowanego wzrostu gospodarki może być sygnałem ostrzegawczym o zbliżającym się szczycie cyklu i możliwym punkcie zwrotnym trendu. Odpowiadające na duży do niedawna popyt przedsiębiorstwa zaczynają wtedy powoli odczuwać zmniejszające się zapotrzebowanie na ich produkty lub towary, ale nie zdążyły jeszcze dostosować wielkości produkcji lub zakupów do nowej sytuacji.

Z kolei zwiększanie się zapasów w początkowym etapie fazy ożywienia cyklu gospodarczego, może oznaczać, że przedsiębiorstwa zaczynają zauważać rosnący popyt i starają się odbudowywać, zredukowane podczas kryzysu lub spowolnienia gospodarczego, zapasy. Obecnie bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz.

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie nie zareagowali z entuzjazmem na dane o PKB - główne indeksy akcji, czyli WIG i WIG20 spadły, odpowiednio o 0,24% i 0,68%. Nic dziwnego. Aktywność gospodarki w II kwartale to już historia, a w cenach akcji dyskontowana jest przyszłość. A na horyzoncie ciągle czai się ryzyko znacznego spowolnienia światowej koniunktury, które może negatywnie wpłynąć na wyniki przedsiębiorstw także i w Polsce.

Ocenę tego jak będzie wyglądała przyszłość gospodarki mogą jednak ułatwić informacje takie jak opublikowane dzisiaj wskaźniki sentymentu gospodarczego (ESI - Economic Sentiment Indcators) dla państw Unii Europejskiej, które szacowane są przez Dyrektoriat Generalny ds. Gospodarczych i Finansowych Komisji Europejskiej. Wartości wskaźników zależą od wyników ankiet skierowanych do przedstawicieli sektorów przemysłu (waga w indeksie 40%), usług (waga 30%), budownictwa (waga 5%) i handlu detalicznego (waga 5%) oraz do konsumentów (waga 20%) i publikowane są raz w miesiącu. ESI są wystandaryzowane w ten sposób, że poziom 100 reprezentuje długoterminową średnią a jedno odchylenie standardowe wskaźnika wynosi 10. Taka standaryzacji pozwala nie tylko na oszacowanie trendu, ale także potencjalnie ekstremalnych poziomów, które mogą zwiastować punkty zwrotne sytuacji gospodarczej.

W sierpniu wzrosły wskaźniki zarówno dla strefy euro, jak i dla całej Unii. Obydwa te indeksy znalazły się także powyżej poziomu 100 punktów, czyli ponad długoterminową średnią. Wskaźnik dla Polski od początku bieżącego roku oscyluje wokół 100 punktów. W sierpniu niestety oparł się ogólnej tendencji i spadł o 0,9 punktu do poziomu 99,7. Jedynym powodem tego niższego odczytu było pogorszenie opinii konsumentów odnośnie kondycji gospodarczej i finansowej. Polscy konsumenci zdecydowanie gorzej oceniają zarówno kondycję finansową swoich gospodarstw domowych jak i ogólną sytuację gospodarczą spodziewaną w okresie najbliższych 12 miesięcy. Inne składowe indeksu nie zmieniły swych wartości. Pozostaje mieć nadzieję, że spadek wskaźnika dla Polski jest przypadkowy, a ogólny trend gospodarczy obrazowany jest przez indeksy ogólnoeuropejskie.

Wskaźniki sentymentu gospodarczego KE dla państw Unii:
Kraj	sierpień 2010	lipiec 2010	zmiana
Austria	109,9	108,7	1,2
Belgia	107,8	103,4	4,4
Czechy	98,6	100,1	-1,5
Estonia	106,5	104,2	2,3
Francja	100,1	99,7	,4
Grecja	67,9	66,3	1,6
Hiszpania	89,6	88,7	,9
Holandia	96,6	98,7	-2,1
Litwa	99,2	96,3	2,9
Niemcy	111,2	110,1	1,1
Polska	99,7	100,6	-,9
Szwecja	115,4	115,8	-,4
Wielka Brytania	102,3	100,8	1,5
Włochy	98,	98,9	-,9
Strefa euro	101,8	101,1	,7
Unia Europejska	102,7	102,1	,6

Rafał Lerski, CFA, Doradca inwestycyjny

Analityk Expandera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »