Reklama

Złoto - jeszcze fundamenty czy już emocje?

Choć dla wielu wykres złota to historia kolejnej bańki spekulacyjnej, wiele wskazuje, że do osiągnięcia etapu spekulacyjnego potrzeba dalszych wzrostów.

Reklama

Cena złota na koniec 2005 roku wynosiła 516 dolarów za uncję. Ponad trzykrotny wzrost notowań przez niecałe sześć lat to 22,83% zwrotu rokrocznie. Należy jednak mieć na uwadze, że złoto jest uważane za dobrą lokatę kapitału na trudne czasy. Przy ogólnoświatowym kryzysie 2007-2009, kryzysie zadłużenia w Strefie Euro 2010-, problemach z podniesieniem limitu zadłużenia w USA oraz obecnymi obawami o recesję w USA i zarażenie się kolejnych państw wirusem greckim, trzykrotny wzrost cen złotego kruszcu nie wskazuje na przegrzanie rynku. Raczej na wzrost niepewności.

Złoto jest silnie skorelowane z inflacją i stopami procentowymi, ale to nie jedyne czynniki wpływu ważne dla tego metalu szlachetnego. Odzwierciedlając niepewność na rynku, złoto jest powiązane również z trendami na rynku walutowym Forex (jego cena najczęściej wyrażana jest w dolarach) czy popytem ze strony przemysłu jubilerskiego.

Ciekawą zależność pokazuje również powyższy wykres. Wzrost zadłużenia USA z 5 do 14 bilionów dolarów w ciągu 15 lat to również wzrost ryzyka niezdolności do jego spłaty lub monetyzacji długu (pokrywaniu zobowiązań dodrukowanymi pieniędzmi, co zwiększałoby bazę monetarną, napędzając inflację). Ponieważ Ameryka wciąż nie ma planu na rozwiązanie problemu nadmiernego zadłużenia. Ostatnia obniżka ratingu USA przez agencję S&P była również poprzedzona wezwaniem do redukcji długu o co najmniej 4 biliony dolarów. Ponieważ przyjęty przez amerykański Kongres plan zmniejszenia długu był znacznie mniej ambitny, można oczekiwać dalszych kłopotów USA i kontynuacji życia na kredyt.

W związku z tym obecny kurs złota nie jest jeszcze bańką, a raczej odzwierciedleniem racjonalnych oczekiwań inwestorów. Jako ostatnią fazę wzrostów często wskazuje się moment, gdy ceny przejdą ze wzrostów liniowych do ruchu parabolicznego. Być może początkiem ostatniej, opartej już na spekulacji, fali wzrostów jest właśnie sygnał wybicia z kanału trendu wzrostowego, jaki dokonuje się w sierpniu na złocie.

Wsparciem dla dalszych zwyżek będzie wzrost awersji do ryzyka. Sygnał może nadejść ze strony Stref Euro. Jak donosi gazeta der Spiegel, Włochy są zbyt duże, by Europejski Funduszu Stabilizacji Finansowej mógł je uratować. Włochy muszą więc skupić się na dalszym zaciskaniu pasa. Tym trudniejszym, że mają jeden z najniższych wskaźników dynamiki PKB w Europie i na świecie.

Analiza Fibonacciego najbliższy opór pokazuje na 1901,74-1941,94. Wydaje się jednak, że to dopiero przystanek w dalszej drodze złota. Tym, co mogłoby doprowadzić do korekty przy tym poziomie, byłoby zwiększenie wymagań kapitałowych do inwestowania na tym rynku - sytuacja analogiczna do tej, jaka dokonała się na rynku srebra w maju br. Na dzień dzisiejszy wydaje się to jednak mało prawdopodobne.

Bartosz Boniecki

Główny Ekonomista Alchemii Inwestowania

Dowiedz się więcej na temat: wykres | zloto | fundamenty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »