Reklama

Afryka: Po rewolucji - czas na odbudowę

Część krajów Afryki Północnej dopiero co zaczęła sprzątać gruzy po społecznych i politycznych wstrząsach tej wiosny, inne państwa regionu wciąż jeszcze pogrążone są w zamęcie - a Bank Światowy, poprzez swoje inwestycyjne ramię wspierające sektor prywatny, już mobilizuje region do odbudowy.

Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC) planuje zwiększyć finansowe wsparcie dla krajów leżących w tej części świata, zwłaszcza dla Egiptu i Tunezji. Podobne zamiary deklarują inne organizacje rozwoju i instytucje finansowe, powiedział w udzielonym niedawno wywiadzie Lars H. Thunell, dyrektor wykonawczy IFC.

IFC, której siedziba znajduje się w Waszyngtonie, pozyskuje środki finansowe ze sprzedaży obligacji, pożyczając na korzystnych dla siebie warunkach dzięki swojemu ratingowi na poziomie potrójnego A. Organizacja nabywa udziały w przedsiębiorstwach działających w krajach, które borykają się z różnego rodzaju problemami. Jednocześnie stara się przyciągnąć do tego typu rynków prywatnych inwestorów, zakładając i wspierając fundusze inwestycyjne, pomagając lokalnym rynkom kapitałowym i prowadząc doradztwo w zakresie najlepszych praktyk biznesowych oraz działalności na rzecz wzrostu gospodarczego i zwiększania zatrudnienia, na przykład poprzez prywatyzację.

Reklama

Zaangażowanie Korporacji w najbiedniejszych krajach świata nie jest jednak wolne od kontrowersji, zważywszy na promowany przez nią model kapitalistyczno-industrialny, środowiskowe i społeczne efekty uboczne wspieranych przez nią projektów, a także na postawę rządów, z którymi przychodzi jej współpracować.

Lars Thunell, Szwed z pochodzenia, podkreśla jednak, że jego organizacja konsekwentnie dąży do tego, by pomagać najbiedniejszym grupom społecznym. IFC działa w Afryce i na Bliskim Wschodzie od lat 60. ubiegłego wieku, poprzez sieć 12 biur, zatrudniających ok. 230 spośród 3400 pracowników tej organizacji. W ostatnich latach IFC inwestowała na Bliskim Wschodzie od 2 do 2,5 mld USD rocznie. W przeciągu najbliższych trzech lat prawdopodobnie zainwestuje w regionie ok. 7 mld USD, jak również zapoczątkuje kilka inicjatyw finansowych.

"Wykres przedstawiający nasz plan inwestycyjny przypomina kij hokejowy" - powiedział Lars Thunell. "Przez pierwszy rok, do czasu ustabilizowania się sytuacji politycznej, nasze zaangażowanie inwestycyjne raczej nie będzie duże. Później wzrośnie, podobnie jak ogólny odsetek naszych inwestycji w regionie".

Poza dominującymi projektami rozwojowymi, takimi jak zwiększanie dostępu do żywności, wody pitnej i elektryczności, IFC chce skoncentrować się na pomocy dla drobnych graczy w sektorze turystycznym, a także dla małych i średnich przedsiębiorstw. Sektory te są uważane za zasadnicze z punktu widzenia tworzenia miejsc pracy w regionie: na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej bezrobocie wśród młodych sięga w porywach 30 proc. Niedawno IFC poinformowała, że zainwestuje w fabrykę nawozów sztucznych w Jordanii i wesprze finansowo zakłady chemiczne w Egipcie.

Dla mniejszych przedsiębiorstw organizacja przygotowała fundusz "MENA" (skrót od Middle East - North Africa), który ma nadzieję finansować dzięki środkom pochodzącym z państwowych funduszy majątkowych działających w regionie. Początkowa wysokość funduszu wynosi ok. 500 mln USD; w przeszłości podobne fundusze ustanowione w Ameryce Łacińskiej i Afryce operowały kapitałem w wysokości nawet 1 mld USD.

Kolejnym priorytetem jest infrastruktura. W kwietniu, wspólnie z Islamskim Bankiem Rozwoju, IFC powołała do życia specjalny fundusz i forum zarazem, o nazwie Arab Financing Facility for Infrastructure, który ma świadczyć usługi doradcze i realizować finansowanie kapitałowe dużych projektów. (...)

Działalność w regionie, w którym zachodzą tak kluczowe zmiany, jest oczywiście obarczona ryzykiem. Do czynników ryzyka wysokiego na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej należy zaliczyć brak politycznej stabilizacji i korupcję. Jeśli chodzi o kraje, w których sytuacja jest najmniej spokojna, to IFC wstrzymała się z finansowaniem kilku próbnych projektów w Libii; nie planuje również nowych inicjatyw w Syrii, gdzie niedawno zakończyła swój współudział w projekcie z dziedziny mikrofinansowania.

"Naszym zadaniem jest działać jako katalizator" - powiedział Lars Thunell. "Jesteśmy aktywni w różnych krajach, nawet takich, które są mniej stabilne, niż Tunezja czy Egipt. Staramy się skutecznie działać w państwach o kruchej sytuacji politycznej - takich, jak Demokratyczna Republika Konga, Liberia, Sierra Leone, Sudan Południowy, Afganistan czy Irak.

Na początku czerwca Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju zasugerowała, że wschodzące demokracje powinny wykorzystać obecne okoliczności, by usprawnić działanie instytucji państwowych. Na konferencji w Rabacie zastępca sekretarza generalnego Organizacji, Richard A. Boucher, stwierdził, że "Bliski Wschód powinien skorzystać z szansy, jaką stwarza bieżąca sytuacja polityczna, by rozwiązać problem korupcji, promować zasady dobrego rządzenia i pobudzać gospodarczy i społeczny rozwój w regionie". (...)

IFC nie jest jedynym międzynarodowym pożyczkodawcą intensyfikującym swoje działania w tej części świata. Także Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, którego główna siedziba znajduje się w Londynie i który koncentruje się na rynkach środkowo- i wschodnioeuropejskich, wkracza do Afryki Północnej. Należy przy tym zauważyć, że między Afryką Północną dzisiaj a Europą Wschodnią u schyłku epoki komunizmu zachodzą pewne podobieństwa, chociaż ta ostatnia dysponowała silniejszym zapleczem wytwórczym i edukacyjnym. Dziś większość państw w Europie Wschodniej ma już za sobą uczestnictwo w programach IFC. "Wiele opracowanych wówczas koncepcji może znaleźć zastosowanie także w Afryce Północnej" - uważa Lars Thunell.

IFC rozszerzyła również swoją działalność na usługi doradcze, co sprowokowało zarzuty o generowanie potencjalnego konfliktu interesów. "Jesteśmy świadomi istnienia tych problemów" - mówi Thunell. "Opracowaliśmy szczegółowe procedury dotyczące zarządzania konfliktem interesów" - dodaje.

Organizacja Thunella stała się także obiektem krytyki ze strony różnych grup nacisku z uwagi na swoje zaangażowanie w przemysł wydobywczy, produkcję oleju palmowego i przemysł węglowy. Amnesty International, Friends of the Earth i The Bretton Woods Project z dezaprobatą wyrażają się o zmianach w standardzie raportowania IFC dla rynków wschodzących, zbiorze społecznych i środowiskowych wytycznych dotyczących realizacji projektów firmowanych przez Międzynarodową Korporację Finansową.

"Zawsze znajdą się osoby, którym nie przypadną do gustu stosowane przez kogoś reguły" - odpowiada na te zarzuty Thunell - "podobnie, jak zawsze znajdą się nieetycznie postępujące korporacje i politycy".

Dyrektor wykonawczy IFC podkreśla jednak, że zasady, jakimi kieruje się jego organizacja, pozwalają jej odrzucać partnerów o niedostatecznych standardach. Te ostatnie są zresztą coraz wyższe dzięki powszechnemu dostępowi do informacji. "W świecie ekonomii i finansów panuje teraz większa przejrzystość" - mówi. "Mamy teraz więcej dziennikarzy. A media społeczne nagłaśniają każdą podejrzaną sprawę".

Matthew Saltmarsh

New York Times / International Herald Tribune

Tłum. Katarzyna Kasińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »