Reklama

Agregat prądotwórczy na wagę złota. Ryzyko blackoutu?

Z obawy przed możliwym blackoutem Polacy ruszyli do sklepów po domowe agregaty prądotwórcze. Efekt? W ciągu ostatnich dwóch tygodni klienci wykupili prawie cały asortyment małych agregatów. Chętni na domowe źródło zasilania muszą czekać na kolejne dostawy, wiele wskazuje jednak na to, że będzie drożej.

Kilka tygodni temu Interia jako pierwsza poinformowała o ryzyku blackoutu, które pojawiło się w wielu europejskich krajach. Austriackie ministerstwo obrony, niemiecki rząd i służby cywilne Hiszpanii instruowało wówczas obywateli, jak przygotować się do ewentualnej przerwy w dostawie prądu, o czym donosiła nasza dziennikarka Ewa Wysocka. Na pojawiające się informacje o możliwych blackoutach zareagowali również Polacy, którzy ruszyli do sklepów po domowe agregaty prądotwórcze. Zapytaliśmy właścicieli sklepów z elektronarzędziami o dostępny asortyment.

Reklama

- Powiem pani, że generalnie jest problem, ponieważ nasze agregaty, które mieliśmy - wszystko nam się sprzedało - dowiadujemy się w jednym ze sklepów. - Nie mamy w tej chwili towaru. Następne dostawy od producentów są przewidziane najszybciej pod koniec stycznia. No wymiotło cały rynek. W ciągu ostatnich dwóch tygodni po prostu był jakiś szał, jeżeli chodzi o agregaty. I nie mamy nic. Dwa tygodnie temu moglibyśmy przebierać, a to co się stało w ciągu dwóch tygodni, to jakby trąba powietrzna przeszła - opowiada sprzedawca.

Z podobną odpowiedzią spotykamy się w kolejnym sklepie. - Te mniejsze agregaty, przez pierwsze dwa tygodnie listopada, jak zaczęli pisać o tych blackoutach, to z wszystkich firm wszystko wywiało. Sprzedawały się setki sztuk w ciągu ostatniego miesiąca i chwilowo nie ma nic do wyboru. Obecnie został nam tylko jeden agregat za ok. 5,2 tys. zł, ale jest za duży na takie najpotrzebniejsze rzeczy - wyjaśnia nasz rozmówca.

- Latarkę, świece, apteczkę trzymaj w łatwo dostępnym miejscu. Wyposaż się w przenośną ładowarkę - tzw. powerbank. Zabezpiecz zapasy jedzenia, które nie wymaga prądu przy przechowywaniu i przygotowywaniu - napisało w czwartek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W ten sposób Polska dołączyła do innych krajów, które uczą swoich obywateli co powinni przygotować w związku z ewentualnym ryzykiem blackoutu - przerw w dostawie prądu.

Na chwilę obecną Polska nie jest zagrożona blackoutem. Post ma charakter działań edukacyjnych i prewencyjnych - zastrzega Rządowe Centrum Bezpieczeństwa

Jaka moc agregatu prądotwórczego?

Jaka moc agregatu jest potrzebna do zasilenia urządzeń domowych podczas przerwy w dostawie prądu? - Najlepiej zliczyć sobie moc każdego urządzenia po kolei, czyli np. lodówkę, zamrażarkę, pompę do pieca i dopiero to podsumować - radzi pierwszy ze sprzedawców. Dla przykładu czajnik ma 2 kW, lodówka 700 wat, pompa ciepła 4 kW.

- Pytanie, czy chce pani podłączać komputer, nie-komputer, czyli rzeczy z wrażliwą elektroniką. Wówczas jest potrzebny agregat z systemem AVR, czyli taki, który trzyma sinusoidę i napięcie jest stałe. Chodzi o to, że nie będzie skoków napięcia, które ewentualnie mogłyby uszkodzić elektronikę. Z doświadczenia zakładam, że wszystkiego na raz i tak pani nie podłączy, bo to musiałby być agregat rzędu kilkunastu tysięcy KW. Natomiast do takich najbardziej niezbędnych rzeczy, czyli zamrażarka, żeby nie zepsuło nam się jedzenie, kilka źródeł światła, żeby nie siedzieć po ciemku i od czasu do czasu jakąś kuchenkę podłączyć, to powinien wystarczyć agregat od 3 do 5 KW. Ceny są różne w zależności od producenta. To koszt od 2 tys. złotych wzwyż przy takim agregacie - wyjaśnia mężczyzna.

- Lodówka, zamrażarka to mały pobór. Światło i żarówki ledowe to jeszcze mniejszy pobór. Podobnie komputer i telewizor. Czajnik i kuchenka indukcyjna to już bardzo duże zapotrzebowanie na prąd i agregat jest od razu dwa, trzy razy droższy. Przeważnie ludzie wybierają agregaty do tych najpilniejszych potrzeb, czyli ok. 3 KW mocy. One kosztowały w granicach 2 tys. złotych - uzupełnia drugi ze sprzedawców.

Agregaty prądotwórcze zdrożeją?

Kłopot w tym, że sklepy nie spodziewają się w najbliższych tygodniach dostawy agregatów o mocy ok. 3 KW. - Mniejsze agregaty inwertorowe mają się jeszcze pojawić, tylko one mają 2 KW mocy, czyli lodówka, zamrażarka, światło - tylko coś takiego by zasiliły. Mocy na inne rzeczy by nie wystarczyło. Takie większe też przyjadą, ale one są nie za tanie. Będą miały ok. 4 KW i będą kosztować ok. 6 tys. zł - kontynuuje mężczyzna.

Do wskazanych kwot nie należy się jednak przywiązywać, sprzedawcy spodziewają się bowiem podwyżki cen agregatów. - Zakładam, że teraz te nowe dostawy mogą być w innych cenach, bo widzimy, co się dzieje na rynku, jeżeli chodzi o euro, inflację i duży popyt. Producenci też sobie takie rzeczy odbijają. Chyba sami są zaskoczeni tym, co się dzieje - mówi pierwszy z naszych rozmówców.

Podobnego jest również drugi z mężczyzn. - Na pewno agregaty nie stanieją. To na 100 proc. mogę powiedzieć. Jeszcze w tej dostawie, te co przyjadą, będą w tej samej cenie na pewno, chociaż różnie to bywa. Nie wiem, jak zadziałają producenci. Jak będzie mała ilość, to mogą podnieść cenę o 5-10 proc. Od Nowego Roku jak będzie dostawa, to na 100 proc. będzie 10-15 proc. drożej. Wybór też będzie bardzo okrojony - wskazuje. 

Dominika Pietrzyk

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »