Reklama

Ale jaja! Nieoznakowane, ale czy na pewno polskie?

- Nie można jednoznacznie stwierdzić, że nieoznakowane jaja zatrzymane w Bułgarii przez tamtejszą Agencję ds. Bezpieczeństwa Żywności, pochodzą z Polski - powiedział w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową Główny Lekarz Weterynarii Janusz Związek.

W poniedziałek bułgarski minister rolnictwa poinformował o zatrzymaniu partii 250 tysięcy nieoznakowanych jaj. Według bułgarskich władz, jaja miały pochodzić z ferm, które nie wymieniły starych klatek na nowe, spełniające unijne wymogi.

Janusz Związek zarzuca bułgarskim służbom, że ich oskarżenia nie są poparte żadnymi dokumentami. Do tej pory polskie służby weterynaryjne, poza tak zwanym "powiadomieniem informacyjnym", nie otrzymały żadnych oficjalnych dokumentów. Według informacji uzyskanych od polskiej ambasady, skontrolowano sześćdziesiąt pudełek z jajami, z czego tylko w trzech stwierdzono uchybienia. - Nie wiadomo jednak, jakie nieprawidłowości zostały wykryte - wyjaśnia Janusz Związek.

Reklama

Stawia on przy tym pytanie, na jakiej podstawie uznano, że zatrzymane jaja pochodziły z Polski, skoro nie były oznakowane. Janusz Związek nie wyklucza, że jaja nie zostały oznakowane na przykład wskutek awarii maszyny na etapie pakowania. Podkreśla również, że polskie służby cały czas kontrolują proces produkcji i znakowania jaj. - Polska Inspekcja Weterynaryjna czeka na dokładne wyjaśnienia ze strony Bułgarii - mówi Janusz Związek.

Jak tłumaczy, polskie służby czekają przede wszystkim na dokładne informacje, na jakiej podstawie stwierdzono, że były to jaja importowane z Polski. - Dla mnie jest to dosyć kuriozalne postępowanie. Służba poważnie działająca nie może tak postępować - krytykuje władze Bułgarii Janusz Związek. Zgodnie z unijnymi przepisami, do końca 2011 roku producenci jaj mieli czas na wymianę starych klatek na nowe, o większej powierzchni oraz ze specjalnymi grzędami. W klatkach ma być także mniej kur niż dotychczas. Janusz Związek podkreśla, że według szacunków na koniec lutego, ponad 20 procent producentów nie wymieniło klatek. Obecnie Komisja Europejska prowadzi postępowanie przeciwko 14 krajom, w tym Polsce, które nie dostosowały się do unijnych przepisów. Jaja z ferm, które nie dokonały modernizacji, mogą być wykorzystywane jedynie w przemyśle przetwórczym, na przykład do produkcji proszku jajecznego. Muszą być także oznaczone czerwoną kropką.

Czytaj raport specjalny serwisu Biznes INTERIA.PL "Emerytury: Musimy dłużej pracować?"

Z powodu wymiany klatek w ostatnim czasie wzrosły cen jaj na rynku. Według informacji Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w lutym za jedno jajo, w zależności ok kategorii, trzeba było zapłacić od 30 do prawie 50 groszy.

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z 

informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »