Reklama

Amerykanie podbili ceny ropy

Chiny i Turcja mocno krytykują Stany Zjednoczone za odcięcie światowego rynku od dostaw irańskiej ropy, Indie chcą jeszcze negocjować, a Japonia powoli dostosowuje się do ograniczeń. Nerwowa jest reakcja Iranu, którego dotyczą zaostrzone sankcje. Ostrzega on, że zamknie cieśninę Ormuz, jeśli nie będzie mógł z niej korzystać w celu eksportu ropy.

Donald Trump zdecydował o całkowitym zakazie zakupów ropy irańskiej z początkiem maja. Cofnął tym samym zwolnienie z sankcji, które pół roku wcześniej przyznał ośmiu krajom - Japonii, Korei Południowej, Indiom, Chinom, Tajwanowi, Turcji, Grecji i Włochom. Trump podkreślił, że eksport surowca z Iranu ma spaść "do zera", odbierając Iranowi główne źródło jego dochodów. Amerykanie domagają się od Iranu m.in. zaprzestania wspierania terroryzmu i zaangażowania militarnego w Syrii oraz całkowitego wstrzymania programu nuklearnego.

Reklama

Rynek zastanawiał się od pewnego czasu, w którą stronę pójdzie Trump - czy utrzyma twarde stanowisko wobec Iranu, czy przedłuży zwolnienia na zakup ropy dla części krajów, zapobiegając tym samym wzrostowi cen surowca. Drogie paliwa uderzają w amerykańskich konsumentów, a to nie na rękę prezydentowi, który za półtora roku zamierza ubiegać się o reelekcję.

Trump zdecydował się mimo wszystko na całkowity zakaz kupowania ropy irańskiej, choć decyzja pociąga za sobą szereg problemów. Poza sentymentem politycznym przyszłych wyborców w USA pojawiają się liczne problemy na polu międzynarodowym. Amerykanie są gotowi nakładać sankcje na firmy i instytucje finansowe, które wbrew zakazowi będą kontynuować handel z Iranem. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że ceny ropy poszybowały w górę, do ok. 75 dol. za baryłkę.

Iran grozi zamknięciem cieśniny Ormuz

Iran w odpowiedzi na decyzję USA poinformował, że pozostaje w kontakcie z europejskimi partnerami i sąsiadami. Zapowiedział, że podejmie adekwatne działania. Dowódca marynarki wojennej irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej gen. Alireza Tangsiri przestrzegł, że Iran zamknie cieśninę Ormuz, przez którą transportowana jest ropa, jeśli sam nie będzie mógł z niej korzystać.

Tasnim News Agency, irańska agencja informacyjna, powołując się źródła, podała, że bez względu na to, czy zwolnienia będą przedłużone, czy nie, eksport ropy z Iranu w żadnym wypadku nie będzie zerowy, chyba że byłaby to decyzja irańskich władz. - Iran nie czeka na decyzję Ameryki lub jej brak, aby eksportować ropę - powiedział agencji jej rozmówca. Również eksperci rynkowi są przekonani, że sprzedaż ropy z Iranu nie spadnie do zera.

Chiny i Turcja krytykują USA

Na decyzję o wstrzymaniu zwolnienia z sankcji nerwowo zareagowały Chiny, największy nabywca irańskiego surowca, który w tym roku zwiększył jeszcze zakupy z tego kierunku. - Chiny konsekwentnie sprzeciwiają się jednostronnym sankcjom USA - mówił Geng Shuang, rzecznik chińskiego MSZ. - Nasza współpraca z Iranem jest otwarta, przejrzysta, zgodna z prawem i uzasadniona, dlatego należy ją szanować - dodał. Ale zdaniem obserwatorów rynku obie strony, zarówno chińska, jak i amerykańska, będą ważyć słowa, są bowiem w trakcie bardzo ważnych rozmów handlowych, których celem jest rozwiązanie konfliktu na linii Chiny - USA, który trwa od wielu miesięcy.

Drugim największym odbiorcą irańskiej ropy są Indie. W roku zakończonym 31 marca zakupiły one ok. 24 mln ton ropy z Iranu. Czołowi urzędnicy tego kraju zapowiedzieli, że zaprzestaną importu z tego kierunku, wykorzystując alternatywne źródła dostaw, jak Arabia Saudyjska. Indie najpewniej będą naciskać rząd amerykański na przedłużenie zwolnienia z sankcji. Pod koniec tego miesiąca są zaplanowane rozmowy między oboma krajami. Jednak - jak oświadczają tamtejsi urzędnicy - w oczekiwaniu na decyzję nie będą wyłamywać się z nałożonych przez Amerykanów ograniczeń.

Decyzję Trumpa skrytykowała również Ankara. - Turcja odrzuca jednostronne sankcje i narzucanie, jak mają wyglądać jej relacje z sąsiadami - oświadczył Mavult Cavusoglu, minister spraw zagranicznych Turcji.

Z kolei Japonia, czwarty co do wielkości konsument ropy na świecie, spodziewa się ograniczonego wpływu decyzji amerykańskich władz na tamtejszy rynek. Minister gospodarki, handlu i przemysłu Hiroshige Seko poinformował dziennikarzy, że japońskie władze będą obserwować międzynarodowe rynki ropy, pozostając w kontakcie z największymi importerami ropy w Japonii, by na bieżąco podejmować niezbędne kroki. Obecnie Japonia zmniejsza zależność od ropy irańskiej. Minister powiedział, że w tej chwili Iran odpowiada za ok. 3 proc. zakupów.

Natomiast jak podaje International Energy Agency, Włochy, Grecja i Tajwan, które również były zwolnione z sankcji przez ostatnie pół roku, nie sprowadzały z Iranu ropy już od listopada zeszłego roku.

Ameryka uspokaja - wstrząsów nie będzie

Amerykanie zapewniają, że rynki zostaną zaopatrzone w brakujące wolumeny. Zadbać o to mają m.in. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Powoływali się przy tym na rozmowy z oboma krajami, nie podając jednak szczegółów dotyczących umowy.

Tymczasem Khalid al-Falih, minister energetyki Arabii Saudyjskiej, oświadczył, że producenci ropy będą koordynować działania, by rynek ropy nie został zaburzony. Według nieoficjalnych informacji, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie są w stanie w krótkim czasie zwiększyć dostawy swojej ropy o 1,5 mln baryłek dziennie.

Do pokrycia deficytu surowca mogą dołożyć się amerykańscy producenci ropy. Wydobycie w USA rośnie. Stany Zjednoczone wyprzedziły w zeszłym roku Rosję i Arabię Saudyjską, stając się - po raz pierwszy od 45 lat - największym na świecie producentem ropy, co jest efektem łupkowej rewolucji. Według rynkowych szacunków, wydobycie z łupków jest opłacalne już przy cenie 30 dol. za baryłkę ropy. Amerykanie wydobywają już 12,2 mln baryłek surowca dziennie. Ale nie rozwiązuje to problemów na rynku - w USA produkowana jest ropa lekka. Tymczasem rafinerie w Zatoce Meksykańskiej są nastawione na przerób ropy ciężkiej, takiej, jaką dostarczali producenci z Wenezueli czy Iranu.

Zaistniała sytuacja zmieni plany kartelu OPEC i krajów stowarzyszonych, w tym Rosji. Od stycznia tego roku ograniczyli oni produkcję ropy o 1,2 mln baryłek dziennie. W czerwcu ma zapaść decyzja, jakie będą dalsze kroki. Dotychczas przedstawiciele Arabii Saudyjskiej sugerowali, że może pojawi się konieczność przedłużenia cięć na drugą połowę roku. Jednak ostatnie wydarzenia mogą zmienić politykę kartelu. Brak ropy irańskiej w połączeniu z problemami Wenezueli i Libii może wykluczyć dalsze ograniczanie podaży surowca w celu wsparcia jego ceny.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »