Reklama

Analitycy Banku Pekao: W III kwartale Polska odrobi pandemiczne straty

W 2021 r. polskie PKB urośnie o 4,5 proc.; o 5 proc. w 2022 r. - szacują analitycy Banku Pekao w najnowszym raporcie "Czas na postpandemiczną odbudowę. Perspektywy na 2021 i dalej". Inflacja wyniesie 2,6 proc., spadnie bezrobocie, wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw będą rosnąć, a złoty pozostanie słaby. Wszystko to o tyle, o ile program szczepień będzie realizowany co najmniej zgodnie z harmonogramem.

"Rozpocząwszy rok od kwartału z dość niską dynamiką, polska gospodarka urośnie naszym zdaniem w 2021 r. o 4,5 proc. średniorocznie. Poziom PKB sprzed pandemii zostanie osiągnięty w III kwartale, a dynamiki kwartalne w drugiej połowie roku powinny być już zbliżone do 2 proc. kw/kw" - piszą autorzy.

Reklama

Wskazują też na cztery silniki wzrostu: eksport, odbudowa konsumpcji prywatnej (w tym w sektorze usług), inwestycje (nieznacznie dodatnia dynamika inwestycji prywatnych; publiczny cykl inwestycyjny zacznie rozkręcać się dopiero na przełomie 2021 i 2022 r.), a także rynek pracy.

W perspektywie najbliższych miesięcy, kluczowa będzie dalsza realizacja planów szczepień, ale co ważne, chociaż do wygaśnięcia epidemii niezbędne jest nabycie odporności przez 70-80 proc. społeczeństwa, to już zaszczepienie "grupy ryzyka" wystarczy do tego, by służba zdrowia radziła sobie z kolejnymi falami Covid-19.

- Uzyskanie powszechnej odporności jest w tej chwili najważniejsze. Jeśli obecne tempo szczepień się utrzyma, to w Europie oraz Stanach Zjednoczonych najbardziej narażeni na ciężki przebieg choroby powinni być zaszczepieni jeszcze przed jesienią. Realizacja tego scenariusza pozwoli nam na prawdziwą normalizację stosunków gospodarczych i społecznych. Nad gospodarką nie będzie już wisieć niczym miecz Damoklesa kolejny jesienno-zimowy lockdown. Stąd wiedzie już prosta droga do odbudowy gospodarki, do powrotu do stanu sprzed pandemii - uważa dr Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Banku Pekao.

Obostrzenia - prognozują ekonomiści - w Polsce będą utrzymane przynajmniej do połowy marca. Nabycie odporności przez osoby starsze i młodsze z chorobami współistniejącymi (ok. 25 proc. populacji) będzie skutkować znoszeniem restrykcji ogólnokrajowych. "Brak lockdownów jesienią to zarówno zupełnie inny poziom niepewności, jak i brak przerw w funkcjonowaniu dla wielu sektorów" - zauważają ekonomiści. Szacują też, że szczepienie 200 tys. osób tygodniowo pozwoli wyszczepić chętnych z grupy 60+ do sierpnia. Scenariusz ten mogą zaburzyć problemy podażowe związane z dostępnością lub dystrybucją szczepionek. Widmo problemów popytowych - ze względu na rosnące poparcie społeczne szczepień - jednakże oddala się. Ryzykiem dla scenariusza skutecznego wyszczepiania jest pojawienie się mutacji zmniejszających skuteczność szczepionek lub uniemożliwiających ich stosowanie. "Prawdopodobnie dostosowanie szczepionki do nowego wariantu nie jest skomplikowane, ale gdyby do tego doszło, kalendarz szczepień mógłby zostać wywrócony, a horyzont, w jakim doszłoby do zaszczepienia wszystkich kluczowych grup - przesunięty" - czytamy w raporcie.

W 2021 r. eksport będzie ważnym motorem wzrostu gospodarczego, ale niepewność odnośnie do skali ożywienia gospodarczego u głównych partnerów handlowych Polski pozostaje wysoka. Początek br. będzie trudny - znaczące zaostrzenie restrykcji w wielu krajach przełoży się u nich na niższa aktywność gospodarczą i ograniczy międzynarodową wymianę handlową.

"Powrót do normalności będzie prowadzić do mniejszej nadwyżki na rachunku obrotów bieżących (z 3,5 proc. PKB w 2020 r. do prognozowanych 2,1 proc. w 2021 r.) przy odbiciu importochłonnych składowych popytu krajowego. Międzynarodowy handel usługami odżyje najpóźniej" - piszą ekonomiści.

Obecny rok nie przyniesie również znaczącego odbicia w obszarze inwestycji. Według prognoz będą one rosły w tempie 2 proc. w 2021 r. W 2022 r. dynamika wzrośnie do 7,5 proc. Wpływ na to ma kilka czynników. Po pierwsze, inwestycje centralne czeka gorszy rok: te kolejowe w najlepszym przypadku utrzymają się na poziomie z 2020 r., a harmonogram przetargów drogowych wskazuje na powolny powrót do wzrostów od 2022 r. Lepiej radzić sobie będą natomiast samorządy.

"Ubytek dochodów JST (w tym podatkowych) okazał się znacznie mniej dotkliwy niż obawiano się w czasie pierwszej fali pandemii, a samorządy nie zweryfikowały swoich planów inwestycyjnych w ciągu tego roku. Analiza obecnych planów inwestycyjnych wskazuje na wzrost ich nakładów w 2021 roku. Kalendarz wyborczy (implikujący szczyt wydatkowania w II kwartale 2022) oraz stan środków finansowych JST w bankach sugerują, że w II połowie roku nastąpi skokowy wzrost nakładów inwestycyjnych JST" - tłumaczą ekonomiści w raporcie. Podkreślają także, że wpływ środków unijnych, dystrybuowanych w ramach nowej perspektywy finansowej (2021-2027) widoczny będzie dopiero w latach 2022-2023.

Po drugie, inwestycje przedsiębiorstw prywatnych będą kształtować się na niskim poziomie. Wpływ na to będzie mieć głównie utrzymująca się niepewność. "Najgorszy możliwy scenariusz w inwestycjach to powtórka z 2016 roku, a więc ożywienie w kształcie litery "L". Wiemy, że się nie powtórzy, ale inwestycje będą opóźnione w cyklu koniunkturalnym względem eksportu i konsumpcji prywatnej. W 2021 r. oczekujemy wzrostu inwestycji o 2 proc. średniorocznie i powrotu dodatnich dynamik inwestycji w II kwartale. Trajektoria, z uwagi na zachowanie inwestycji samorządów powinna być wzrostowa" - konstatuję ekonomiści Banku Pekao.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Autorzy raportu przewidują spadek inflacji rok do roku w okolice celu NBP. W 2021 r. wyniesie ona 2,6 proc. (w 2020 r. - 3,4 proc.), a głównymi czynnikami kształtującymi poziom cen w br. będą tak te makroekonomiczne (w tym ujemna luka produktowa), jak i administracyjne (około połowa wzrostu cen to efekt m.in. cen energii, głównie za sprawą tzw. opłaty mocowej, ale również wywozu śmieci, gazu, abonamentu RTV, jak i nowych podatków: cukrowego i handlowego). Wpływ na inflację rosnących cen ropy natorfowej na świecie określono na 0,3 pkt proc.

"W 2021 r. po raz kolejny nastąpią znaczące wzrosty rachunków gospodarstw domowych za energię elektryczną. Wzrost kosztów energii elektrycznej w 2021 r. będzie wypadkową (1) cen energii, (2) opłaty mocowej, (3) opłaty kogeneracyjnej, (4) opłaty OZE oraz opłat przesyłowych i abonamentowych. Przy założeniu, że roczne zużycie energii elektrycznej przeciętnego gospodarstwa domowego wynosi ok. 1500-2000 kWh, reprezentatywny rachunek za prąd powinien wzrosnąć w 2021 r. o ok. 11 proc., co podbije roczny wskaźnik inflacji o ok. 0,4 pkt. proc." - tłumaczą ekonomiści. Jednocześnie podkreślają, że bilans ryzyk przechylony jest w 2021 r. w stronę szybszego wzrostu cen.

Opr. bed

Dowiedz się więcej na temat: polska gospodarka | polska koronawirus | recesja | locdown | PKB Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »