Apteka to nie sklep

To nieprawda, że farmaceuci chcą, by apteki należały wyłącznie do nich, bo to dobry interes. To było opłacalne, ale na początku lat 90. Teraz apteki działają na granicy rentowności - twierdzi Naczelna Rada Aptekarska.

To nieprawda, że farmaceuci chcą, by apteki należały wyłącznie do nich, bo to dobry interes. To było opłacalne, ale na początku lat 90. Teraz apteki działają na granicy rentowności - twierdzi Naczelna Rada Aptekarska.

Apteki powinny być prowadzone wyłącznie przez osoby posiadające kwalifikacje zawodowe, tak jak to zapisano w Prawie farmaceutycznym czekającym obecnie na podpis prezydenta - powiedzieli wczoraj dziennikarzom przedstawiciele Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Apteka to nie jest sklep handlujący lekarstwami, lecz placówka zdrowia publicznego. Aptekarz ma obowiązek nie tylko wydawania leków, lecz także objaśniania sposobu ich stosowania, udzielania porad zdrowotnych pacjentom, a nawet korygowania błędów lekarzy, które wcale nie tak rzadko zdarzają się na receptach - mówił Roman Hechman, prezes NRA. Jak stwierdził, aptekarz będący pracownikiem najemnym zawsze jest zależny od właściciela apteki. W opinii prezesa Rady, zdarzało się też, że właściciel apteki (pod nieobecność farmaceuty) rozprowadzał leki psychotropowe poza apteką. Gdyby podobnego czynu dopuścił się farmaceuta, będący właścicielem apteki, z pewnością decyzją sądu aptekarskiego straciłby prawo wykonywania zawodu. Jurysdykcja samorządu aptekarskiego nie dotyczy osób spoza zawodu - dodał.

Reklama

Według Leokadii Danek, wiceprezesa NRA, wejście w życie ustawy da polskiemu rządowi możliwość negocjowania okresów przejściowych. Dzięki temu polskie leki zostaną na naszym rynku, a nasi producenci nie będą musieli przeprowadzać bardzo kosztownych badań, na które nas nie stać - mówiła.

Dodała też, że nie jest prawdą (jak twierdzą przeciwnicy nowych zasad Prawa farmaceutycznego), że aptekarze tak bardzo bronią dostępu do aptek osobom spoza zawodu, bo jest to dobry interes. To rzeczywiście było opłacalne, ale na początku lat 90. Wraz z powstawaniem nowych aptek, opłacalność ta z roku na rok spada. Dziś aptekarze są bardzo zadłużeni. Kredytują budżet, czekając na refundacje leków, a sami są kredytowani przez hurtownie - mówiła Leokadia Danek.

Potwierdzają to badania spółki Dziesięcina dotyczące opłacalności prowadzenia aptek w Polsce. Według Adama Pankowskiego, przedstawiciela firmy, miesięczny przychód apteki w 2000 r. kształtował się na poziomie 100-130 tys. zł, z czego marża na leki wynosiła 24 proc., a dochód - 7 proc. W pierwszym półroczu br. natomiast przychód wynosił 100-127 tys. zł miesięcznie, marża wynosiła już 22 proc., a dochód brutto spadł do 5,5 proc.

Prawo i Gospodarka
Dowiedz się więcej na temat: apteki | leki | 'Na granicy' | aptek | sklep | naczelna rada aptekarska | Apteka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »