Reklama

Architekt strefy euro zaczyna mieć wątpliwości

Otmar Issing, były główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego (EBC) ostrzegł, że przyszłość wspólnej waluty może być zagrożona, jeśli kraje Eurolandu nie znajdą sposobu na zaostrzenie dyscypliny w polityce wydatkowej wewnątrz strefy.

W artykule, który w tym tygodniu publikuje londyńska organizacja Official Monetary and Financial Institutions Forum, Issing pisze: "Porażka politycznych decydentów w zakresie dostosowania polityki fiskalnej poszczególnych państw do warunków ekonomicznych na obszarze wspólnej waluty nie tylko doprowadziła do osłabienia funkcjonowania unii monetarnej, ale też postawiła pod znakiem zapytania jej przetrwanie".

Artykuł ten jest zaktualizowaną wersją tekstu, który w listopadzie minionego roku ukazał się w niemieckim dzienniku "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Opublikowanie go w języku angielskim z pewnością przybliży poglądy Otmara Issinga szerszemu odbiorcy i podsyci cały czas wzrastające obawy, że europejscy politycy nie podjęli kroków, które są konieczne, by przywrócić powszechne zaufanie do wspólnej waluty.

Wykorzystać kryzys

"Jestem rzeczywiście bardzo zaniepokojony faktem, że w kręgach politycznych nie potrafi się wykorzystać obecnego kryzysu jako okazji do przeforsowania rozwiązań usprawniających strukturę europejskiej unii walutowej" - napisał mi Otmar Issing w mailu, jaki otrzymałem w poniedziałek.

Reklama

Poglądy niemieckiego ekonomisty są szczególnie godne uwagi, ponieważ on sam odegrał ważną rolę w procesie wprowadzania euro.

Issing, były członek zarządu Deutsche Bundesbanku - banku centralnego Republiki Federalnej Niemiec - przeszedł do EBC w 1998 r., gdy instytucja ta szykowała się do wprowadzenia nowej, wspólnej waluty dla zjednoczonej Europy. Objął tam funkcję członka zarządu wykonawczego, odpowiedzialnego za analizy gospodarcze, którą pełnił do 2006 roku.

- Jak na byłego członka zarządu Europejskiego Banku Centralnego jest to bardzo pesymistyczne stanowisko - mówi Jorg Kramer, główny ekonomista Commerzbanku we Frankfurcie. - Ten artykuł przepełniony jest rozczarowaniem.

Kramer zauważa też, że inni twórcy euro nie zdecydowali się na taką otwartość.

Finansowa pomoc dla zadłużonych - nie

Otmar Issing jest obecnie prezesem Center for Financial Studies, utworzonym na Uniwersytecie Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie nad Menem. Doradza również niemieckiemu rządowi w kwestiach dotyczących modernizowania finansów państwa.

Jego sprzeciw wobec finansowej pomocy dla Grecji i innych mocno zadłużonych krajów Eurolandu odzwierciedla poglądy powszechnie wyznawane w całych Niemczech. Opinii Issinga chętnie słucha również obecny prezes Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude Trichet.

W swoim artykule Issing wspomina również o tym, że pomoc dla tych krajów strefy euro, które realizowały złą politykę, "potęguje wrażenie kierowania do państw świata otwartego zaproszenia do życia ponad stan kosztem innych".

"Przewidywania eurosceptyków ziściły się" - pisze dalej Issing. (...)"Kryzys dostarczył nam kolejnych dowodów na podstawową wadę konstrukcyjną unii monetarnej, a mianowicie fakt, że nie mogliśmy uzależniać jej zdrowego funkcjonowania od realizowania właściwej polityki gospodarczej przez poszczególne kraje członkowskie".

Nick Matthews, starszy ekonomista ds. rynków europejskich w Royal Bank of Scotland, jest zdania, że "Issing stara się zwrócić uwagę na konieczność podjęcia w przyszłości pewnych trudnych decyzji natury politycznej". - Zachęcające jest jednak to, że jak do tej pory europejska solidarność zwycięża - dodaje Matthews.

Możliwy sprzeciw wobec unii walutowej?

Issing przestrzega również rządzących przed podejmowaniem prób stworzenia silniejszej unii politycznej za plecami obywateli europejskiej wspólnoty. "Polityczna unia, która ma być godna swojego miana, nie może być ustanawiana ukradkiem" - pisze.

Zdaniem Issinga, jeśli europejscy przywódcy doprowadzą do powstania unii de facto politycznej, w ramach której zdyscyplinowane kraje będą dotować te, które nie potrafią się dyscyplinować, to "nie trzeba będzie długo czekać, aż sprzeciw wobec unii walutowej, a być może także wobec innych aspektów funkcjonowania UE, pojawi się w programie różnych ugrupowań - nie tylko ekstremistycznych, ale też uznanych partii politycznych o wieloletniej tradycji, w Niemczech i w innych państwach".

Issing nawołuje również do wprowadzenia zaostrzonych reguł w sferze wydatków rządowych, z automatycznie stosowanymi sankcjami, i do powołania niezależnych organizacji, które rozstrzygałyby o ewentualnym naruszeniu tych reguł przez konkretne kraje.

Istnienie strefy euro zagrożone

Wg Issinga, dla europejskiej unii walutowej wciąż jest nadzieja. "Europa regularnie doświadczała kryzysów w przeszłości, by za każdym razem wychodzić z nich silniejsza" - pisze.

Rozważania te kończą się jednak pesymistycznym akcentem: jeśli pewne kraje nadal będą zachowywać się w sposób nieodpowiedzialny, "obecne napięcia jeszcze bardziej zagrożą dalszej egzystencji strefy euro".

"Moja konkluzja u początku 2011 roku jest ponura" - pisze Otmar Issing. I dodaje: "Moment prawdy dla europejskiej unii walutowej jeszcze nie nadszedł. Został jedynie odroczony".

Jack Ewing

"The New York Times" / "International Herald Tribune"

Tłum. Katarzyna Kasińska

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »