Reklama

Banco de Espańa tnie prognozy dla kraju

Banco de Espańa - hiszpański odpowiednik NBP - ostrzega, że w tym roku spadek PKB wyniesie tam między 10,5 a 12,6 proc. i do końca roku kraj nie wyjdzie z deflacji. Przyczyną kryzysu jest trwająca pandemia.

Według rządowego Planu Stabilizacji wysłanego w maju do Brukseli, hiszpańska gospodarka miała się skurczyć w tym roku o 9,2 proc. Ostrzegano wtedy, że na powrót do poziomu sprzed pandemii czekać trzeba będzie dwa lata. Banco de Espańa twierdzi, że spadek PKB będzie większy. Jeśli tak się stanie - podkreśla - poprawy sytuacji można oczekiwać najwcześniej w 2023 r.

BdE przewiduje dwa scenariusze. Według optymistycznego, gospodarka skurczy się w tym roku o 10,5 proc., w przyszłym wzrost osiągnie 7,3 proc., a w 2022 1,9 proc. Na wyjście "nad kryzysową kreskę" trzeba będzie poczekać do 2023 r. Wersja pesymistyczna przewiduje, że tegoroczny spadek wyniesie 12,6 proc. W przyszłym roku gospodarka wzrośnie o 4,1, a za dwa lata o 3,3 proc. Jeśli ta prognoza się sprawdzi wyjście z recesji potrwa 4 lata.

Reklama

BdE zapowiada, że razem ze spadkiem PKB wzrośnie bezrobocie. Z aktualnego poziomu 17,1 proc., w przyszłym wynieść ma 19,1-22,1 proc. Od 2022 r. można oczekiwać - twierdzi bank - spadku stopy bezrobocia o 1 pkt proc. w skali roku.

Rosnąć też będzie dług publiczny. Według wersji optymistycznej, za dwa lata osiągnie ono 118 proc. PKB (a pesymistycznej - o 10 punktów procentowych więcej). Zdaniem Banco de Espańa trwająca deflacja utrzyma się do 2021 r. Po jej zakończeniu inflacja nie przekroczy 1 proc. - Trzeci kwartał idzie tak sobie i przez to należy oczekiwać trudnego początku 2021 roku - zapowiada Oscar Arce, prezes Banco de Espańa.

Przygotowując Plan Stabilizacji rząd liczył, że sytuacja poprawi się latem, dzięki turystyce - sektorowi, który wypracowuje ponad 14 proc. PKB. Tymczasem przez wzrost liczby zachorowań większość zagranicznych turystów wybrała na odpoczynek inne kraje. Straty sektora szacowane są na 100 mld euro. Teraz ekonomiści liczą na pomoc Brukseli. BdE uważa, że jeśli na inwestycje zostanie przeznaczonych 20 miliardów euro, to wynik gospodarczy może być o 2 punkty procentowe lepszy. "Pieniądze trzeba jednak dobrze wydać. Inaczej poprawa będzie nieznaczna" - przestrzega BdE.

ew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »