Reklama

Będziemy dalej importować rosyjską ropę rurociągiem? Polska obawia się kar za zerwanie umów

Orlen wystąpił do rosyjskiego Transnieftu z wnioskiem o rezerwację mocy przesyłowych na gazociągu Drużba. Tymczasem Polska i Niemcy podczas majowego szczytu UE deklarowały, że od 2023 r. nie będą sprowadzać ropy rosyjskiej. Niemcy, jak informuje Michał Kędzierski z Ośrodka Studiów Wschodnich, podtrzymują swoje stanowisko. Strona polska wykazuje ostrożność - domaga się wprowadzenia odgórnych sankcji, by nie narazić się na kary za zerwanie kontraktów długoterminowych.

Polska i Niemcy zobowiązały się podczas szczytu Unii Europejskiej do odejścia od ropy z Rosji do końca tego roku, co oznaczałoby zamknięcie importu północną nitką rurociągu Przyjaźń. - Mamy deklaracje obu krajów w tej sprawie - mówił Charles Michel, szef Rady Europejskiej.

Surowiec, w ramach wyjątku, płynąć ma południową odnogą, do Węgier, Słowacji i Czech. Węgry od początku były największym przeciwnikiem embarga na rosyjską ropę. Premier Węgier Viktor Orban mówił jeszcze przed szczytem, że rozwiązaniem byłoby wyłączenie spod zakazu dostaw ropociągami. Tak też się stało. Unijni urzędnicy przekonywali po szczycie, że do końca roku powinno udać się wynegocjować konkretną, w miarę bliską datę wygaszenia i tego wyjątku.

Reklama

Embargo na ropę z Rosji sprowadzaną tankowcami będzie obowiązywać już od 5 grudnia, a na produkty ropopochodne od 5 lutego.

Skomplikowana sytuacja rafinerii Schwedt

- Niemcy i Polska na szczycie UE zadeklarowały, że nie będą sprowadzać rosyjskiej ropy rurociągiem Drużba od stycznia 2023 r. Niemcy przygotowują się do tego, są na dobrej drodze, szczególnie w przypadku rafinerii Leuna należącej do Totalenergies. Właściciel już w marcu zapowiedział, że od 2023 r. zakład nie będzie sprowadzać rosyjskiej ropy - mówi Interii Michał Kędzierski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich zajmujący się polityką energetyczną i klimatyczną Niemiec.

Jeśli chodzi o drugi z zakładów zasilanych ropą z ropociągu Drużba, rafinerię Schwedt, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Jej głównym udziałowcem jest Rosnieft, zakład przerabiał do niedawna tylko ropę rosyjską. We wrześniu Berlin odebrał Rosjanom kontrolę nad tymi aktywami - rafineria jest teraz pod zarządem powierniczym Federalnej Agencji Sieci. 

- Wciąż trwają prace nad zastąpieniem dostaw rosyjskich ropą z innych kierunków również w przypadku tej rafinerii, a istotną rolę miałby w tych planach odegrać gdański Naftoport. Jak dotąd poznaliśmy jednak niewiele konkretów - mówi Kędzierski. Pierwszy transport ropy naftowej odebranej z Naftoportu trafił już do niemieckiego zakładu.

Sankcje zniosłyby ryzyko kar

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau cytowany niedawno przez agencję Ria Novosti informował, że Polska domaga się sankcji unijnych na dostawy ropy poprzez ropociąg Przyjaźń. Miałoby to uchronić Orlen przed karami związanymi z zerwaniem kontraktów długoterminowych z Rosjanami. Przyznał, że Polska deklarowała odejście od rosyjskiej ropy do końca roku, ale - jak zaznacza - jeśli sama przestanie odbierać ropę poprzez Drużbę, będzie narażona na wypłatę rekompensat stronie rosyjskiej. - I to jest temat, który teraz omawiamy - podkreślił.

Jak ostatnio pisał dziennik "Kommiersant",  Orlen wystąpił to Transnieftu z wnioskiem o tranzyt w przyszłym roku 3 mln ton ropy ropociągiem Drużba. Spółka zaprzestała zakupów rosyjskiej ropy na spotach, ale wciąż kontynuuje odbiór surowca w ramach kontraktów długoterminowych. Umowa z Tatnieftem przewiduje zakup 2,4 mln ton rocznie (do 2024 roku), a z Rosnieftem 3,6 mln ton. Przy czym ten ostatni kontrakt wygasa z końcem lutego przyszłego roku. Tym samym Orlen powinien kupić w 2023 roku 3 mln ton ropy z Rosji - 2,4 mln ton od Tatnieftu i 0,6 mln ton od Rosnieftu.

Orlen gotów dostosować się do sankcji

Orlen potwierdza, że złożył zapytania do rosyjskiego operatora. - To techniczne zgłoszenie zapotrzebowania na wypadek realizacji kontraktów, które nadal obowiązują PKN Orlen. To standardowa procedura, która dotyczy wyłącznie zarezerwowania potencjalnych mocy przesyłowych - informuje w oświadczeniu przesłanym Interii. Jednocześnie spółka zaznacza, że "dostosuje się do wszystkich wdrożonych wytycznych i sankcji zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym".

Koncern podkreślił, że konsekwentnie dywersyfikuje dostawy ropy. Według informacji ze spółki, 70 proc. surowca do wszystkich rafinerii koncernu w Polsce, Czechach i na Litwie pochodzi z kierunków alternatywnych do rosyjskiego. - PKN Orlen od początku wojny na Ukrainie całkowicie zrezygnował z dostaw ropy rosyjskiej drogą morską i dotyczy to wszystkich rafinerii Grupy Kapitałowej. Spółka kontynuuje obecnie wyłącznie obowiązujące wcześniej kontrakty długoterminowe na dostawy do polski z tego kierunku - czytamy w oświadczeniu.

Prezes Orlenu Daniel Obajtek mówił, że koncern jest w stanie zabezpieczyć pracę wszystkich naszych rafinerii bez dostaw z Rosji. Jeśli będzie decyzja związana z nałożeniem sankcji, to spółka gotowa jest dostosować się do nich robić w każdej chwili. - Jeśli decyzji nie będzie, to będziemy analizować umowy, które się kończą - mówił podczas marcowej konferencji Obajtek. - Długoterminowych umów nie możemy zerwać, narazilibyśmy się na odszkodowania i długotrwałe procesy sądowe - tłumaczył.

W Brandenburgii pojawiają się głosy za kontynuacją importu

Czy Niemcy nie mają obaw związanych z zerwaniem kontraktów długoterminowych? Michał Kędzierski wyjaśnia, że niemieckie firmy nie zdradzają szczegółów swoich kontraktów. - Zapewne w przypadku rafinerii Schwedt obowiązuje taki kontrakt długoterminowy. Z zapowiedzi Totala wynika z kolei, że firma może zakończyć dostawy z Rosji do zakładu Leuna z końcem roku w zgodzie ze swoimi zobowiązaniami kontraktowymi - mówi Interii.

I tam pojawiają się jednak głosy, że import Drużbą powinien być kontynuowany - na szczeblu federalnym ze strony partii skrajnych, AfD i Lewicy, ale również wśród polityków różnych opcji w Brandenburgii, gdzie znajduje się rafineria Schwedt.

Rurociągiem rosyjska ropa płynie od blisko 60 lat. Rafinerie w Schwedt nad Odrą i Leuna koło Halle produkują z niej benzynę, olej napędowy i olej opałowy dla tysięcy stacji benzynowych i gospodarstw domowych. Przed wojną Niemcy sprowadzały poprzez Drużbę niecałe 24 mln ton ropy rocznie. Szef niemieckiego resortu gospodarki Robert Habeck szacował, że w ubiegłym roku około 35 proc. niemieckiego zużycia ropy pochodziło z Rosji. Dwie trzecie sprowadzono rurociągiem Drużba, a resztę drogą morską. Wschodnie Niemcy są zaopatrywane niemal wyłącznie przez ten rurociąg.

Każda z rafinerii (Schwedt i Leuna) przetwarza do 12 mln ton ropy naftowej rocznie. Cały surowiec dostarczany jest rurociągiem. W Berlinie, Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorzu Przednim dziewięć na dziesięć samochodów jeździ na paliwie ze Schwedt. Leuna zaopatruje natomiast około 1300 stacji benzynowych w Saksonii-Anhalt, Saksonii i Turyngii.   

Wiceprezes Transnieftu Siergiej Andronow, komentując dla "Kommiersanta" zgłoszenia na dostawy ropy ropociągiem Drużba, stwierdził: "Co do planów dostaw do Niemiec, liczymy na równie rozsądne i konstruktywne podejście naszych niemieckich partnerów w kwestii zapewnienia stabilnych dostaw surowców energetycznych ich odbiorcom".

Monika Borkowska

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »