Reklama

Białoruś dywersyfikuje dostawy ropy

​Białoruś rozszerza listę dostawców nierosyjskiej ropy. Z tureckiego portu Ceyhan wypłynął dziś tankowiec z 90 tysiącami ton ropy z Azerbejdżanu. Wcześniej na Białoruś dotarła ropa z Norwegii przywieziona tankowcem do litewskiego portu w Kłajpedzie. Białoruś i Rosja od 1 stycznia nie mają podpisanych kontraktów na dostawy surowca dla strony białoruskiej.


Reklama

Ropa z Azerbejdżanu tankowcem zostanie przewieziona do ukraińskiego portu w  Odessie. Następnie dzięki ropociągom "Odessa-Brody" i "Przyjaźń" zostanie dostarczona do białoruskiej rafinerii w Mozyrzu. Azerbejdżan w  tym roku może dostarczyć na Białoruś milion ton ropy.  W tym miesiącu Białoruś otrzyma również ropę od kilku mniejszych rosyjskich firm.

Duże rosyjskie koncerny paliwowe od nowego roku nie dostarczają ropy na Białoruś z powodu sporu o cenę. Media informowały wcześniej , że Rosja uzależnia dostawy taniej ropy na Białoruś od pogłębienia integracji - co mogłoby się wiązać z utratą niezależności kraju. W tej sytuacji władze w Mińsku postanowiły o dywersyfikacji dostaw tego surowca.

IAR

..................

Nie ma sensu pracować nad kartami drogowymi w sprawie pogłębionej integracji (z Rosją), dopóki nie są rozstrzygnięte kwestie (dostaw) ropy - oświadczył wczoraj minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej.

- Rozwiążmy najpierw kwestie dostaw ropy, a potem będziemy dalej się zastanawiać. Nie działa obecnie grupa robocza (ds. pogłębionej integracji Białorusi i Rosji) i nie ma sensu pracować nad tymi mapami drogowymi, dopóki nie zostaną załatwione te kwestie (dotyczące ropy) - powiedział Makiej w Mińsku. - Białoruś i Rosja obecnie nie mają podpisanych kontraktów na dostawy surowca dla strony białoruskiej. Moskwa bowiem nie zgodziła się na zniżki dla Mińska, a dotychczasowi dostawcy - duże rosyjskie firmy, żądają dodatkowej premii za każdą tonę ropy. Mińsk umawia się na niewielkie dostawy z pomniejszymi dostawcami z Rosji. Poszukuje też alternatywnych kierunków importu, m.in. przez porty w krajach bałtyckich, przez Ukrainę i przez Polskę (możliwym rewersem rurociągu Przyjaźń).

Dwie białoruskie rafinerie naftowe działają na ograniczonych mocach z powodu braku odpowiedniej ilości surowca. W grudniu ub. roku Mińsk i Moskwa miały podpisać program tzw. pogłębionej integracji w ramach państwa związkowego, jednak nie doszło do tego.

Rosja naciskała na ten plan od grudnia 2018 r., warunkując dalsze wsparcie gospodarcze dla sojusznika realizacją postanowień umowy o Państwie Związkowym Białorusi i Rosji z 1999 r. Program pogłębionej integracji w ramach państwa związkowego przewiduje m.in. podpisanie 31 map drogowych, dotyczących ujednolicenia norm w różnych sektorach obu krajów. Z wypowiedzi byłego premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa wynikało, że 31. mapa jest poświęcona dalszym etapom zacieśniania sojuszu, w tym utworzenia wspólnych instytucji ponadnarodowych.

Dostawy ropy naftowej z Rosji na Białoruś w styczniu i lutym bieżącego roku były o 76 proc. mniejsze niż w tym samym okresie roku 2019 - poinformowała ostatnio agencja Interfax-Zachód, powołując się na dane strony rosyjskiej. "Dostawy w styczniu i lutym 2020 roku wyniosły 709,14 tys. ton, czyli o 76 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku" - podał Interfax-Zachód, powołując się na dane rosyjskiego Centralnego Zarządu Dyspozytorskiego Kompleksu Paliwowo-Energetycznego (CDU TEK).

Jedną z omawianych możliwości jest przesył surowca przez Polskę przy rewersyjnym wykorzystaniu rurociągu Przyjaźń. Polski operator Przyjaźni PERN poinformował w czwartek, że chce przystosować rurociągi odcinka wschodniego magistrali Przyjaźń do tłoczenia ropy naftowej z bazy pod Płockiem do bazy w Adamowie przy granicy z Białorusią. Spółka ogłosiła przetarg w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje