Reklama

Bieda to 10 830 dolarów!

Wskutek kryzysu, recesji i wynikającego stąd wysokiego bezrobocia coraz więcej dzieci w Waszyngtonie żyje w biedzie - wskazują dane Biura Spisu Ludności.

W stolicy USA około 30 procent dzieci żyje na poziomie poniżej federalnego progu ubóstwa. Są to głównie Afroamerykanie - wskaźnik ubóstwa w tej grupie wzrósł z 31 procent w 2007 r. do 43 procent w 2009 r. Ustalony przez rząd próg ubóstwa to roczne dochody 10830 dolarów na osobę i 22050 dolarów na czteroosobową rodzinę. Dotyczy to wszystkich stanów poza Alaską i Hawajami, gdzie progi ubóstwa są wyższe ze względu na wyższe ceny w tych stanach. Bieda dotyka szczególnie czarnych mieszkańców Dystryktu Stołecznego. W położonej tam murzyńskiej dzielnicy Ward 8 bezrobocie sięga prawie 30 procent. Liczby te są odbiciem ogólnokrajowego trendu po kryzysie 2008 r. W 2009 r. dochody realne Amerykanów spadły drugi rok z rzędu i wzrosła liczba osób żyjących na granicy lub poniżej progu ubóstwa. Więcej jest także osób nie mających ubezpieczenia zdrowotnego.

Reklama

Według opublikowanego w piątek sondażu Thomson Reuters/University of Michigan, amerykańskie rodziny o niższych dochodach wyżej oceniają politykę rządu, niż grupy lepiej zarabiające.

Według przeprowadzonego we wrześniu sondażu, 23 proc. amerykańskich gospodarstw o rocznych dochodach nieprzekraczających 75 tys. dolarów oceniało pozytywnie politykę rządu. W grupie gospodarstw zarabiających rocznie ponad 75 tys. dolarów poparcie dla rządu jest prawie dwa razy mniejsze.

Reuters pisze, że te różnice zdań odegrają ważną rolę w nadchodzących wyborach uzupełniających do Kongresu USA i wyborach do Senatu.

Dyrektor programu sondażowego, Richard Curtin powiedział, że grupa o niższych dochodach, stanowiąca dwie trzecie amerykańskich gospodarstw, ucierpiała najbardziej z powodu recesji. Również ta grupa otrzymała najwięcej pomocy rządowej, w formie przedłużonych wypłat pieniędzy dla osób bezrobotnych oraz ubezpieczenia zdrowotnego, co było pochodną rządowej reformy sytemu ubezpieczeń zdrowotnych.

Obydwa te programy zostały wprowadzone przez gabinet prezydenta Baracka Obamy i Demokratów, którzy mają przewagę w obu izbach Kongresu USA - w Izbie Reprezentantów i w Senacie.

Rosnące niezadowolenie z utrzymującego się wysokiego bezrobocia i ogromny deficyt rządowy postrzegane są przez analityków, jako kluczowe czynniki, które mogą sprawić, że w listopadowych wyborach Republikanie odzyskają kontrolę nad Kongresem.

Wzrosła bowiem też liczba negatywnych ocen rządu. We wrześniu 34 proc. gospodarstw o niższych dochodach oraz 36 proc. gospodarstw zamożniejszych miało negatywną percepcję gabinetu Obamy.

Jednak te niekorzystne oceny są wciąż znacznie mniej liczne, niż rekordowo zła ocena, jaką otrzymał w październiku 2008 roku rząd poprzedniego prezydenta George'a W. Busha, którego negatywnie oceniało 55 proc. respondentów.

Dowiedz się więcej na temat: USA | procent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »