Aplikacja Glovo oferuje produkty Biedronki pobierając specjalną opłatę za dostawę. W niedzielę jej klienci chcąc zamówić zakupy na poniedziałek odkryli, że właśnie od tego dnia rosną ceny wielu popularnych artykułów.
I tak np. świeży filet z piersi kurczaka, który kosztował dotąd 8,95 zł będzie kosztował 9,50 zł, co oznacza podwyżkę o ponad 6 proc. Z kolei opakowanie skrzydełek z kurczaka - dotąd za 4 zł - od dziś kosztuje 4,5 zł (podwyżka o 12,5 proc.). O 17 proc. drożeje z kolei chleb tostowy maślany (kosztował 2,99 zł, nowa cena to 3,49 zł), a olej rzepakowy (1 l) Kujawski o 10 proc. (9,99 zł - 10,99 zł).
O 9 proc. drożeje opakowanie sera żółtego Kasztelan (z 10,99 zł do 11,99 zł). Z kolei mleko UHT 1,5 proc. kosztuje od dziś 2,49 zł wobec 2,39 zł dotąd (wzrost o 4 proc.), jogurt owocowy Fruvita 2,19 zł wobec 1,99 zł (10 proc.).
O blisko 17 proc. drożeje z kolei makaron jajeczny Szlachecki (3,49 zł wobec 2,99 zł), podobnie bułka grahamka (0,69 zł wobec 0,59 zł), a musli Vitanella o 12,5 proc. (8,99 zł wobec 7,99 zł).
Podwyżek w sieciach handlowych spodziewali się ekonomiści, którzy wskazywali, że 2022 r. będzie kolejnym rokiem drożejącej żywności.
- Mamy bardzo szeroki zakres wzrostu cen żywności. Drożeją praktycznie wszystkie kategorie żywności, poza wieprzowiną gdzie mamy deflację - mówił niedawno Interii Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska.
- Drożeją surowce na rynku światowym, drożeje energia, rosną koszty pracy. To wszystko sprawia, że producenci stoją przed koniecznością przerzucenia wyższych kosztów na konsumentów - oceniał. W grudniu ceny skupu podstawowych produktów rolnych były aż o blisko 30 proc. wyższe niż rok temu (28,9 proc.) oraz aż o 6 proc. wyższe niż w listopadzie.
W ostatni piątek GUS podał z kolei, że w grudniu ceny producentów rosły w tempie najszybszym od 24 lat. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu zwiększyły się rok do roku o 14,2 proc., a wobec listopada 2021 r. o 0,8 proc. Sama produkcja okazała się także wyższa od prognoz - w grudniu 2021 r. wzrosła w ujęciu rocznym o 16,7 proc. W rezultacie część ekonomistów zaczęła dopuszczać wariant, w którym inflacja przekroczy na początku roku 10 proc. wobec 8,6 proc. w grudniu.
Rosną ceny także w innych branżach. Na przełomie roku ceny podnosiła np. Ikea. Tam wzrosty cen sięgały nawet kilkudziesięciu i więcej procent.










