Reklama

Blackout. Europejskie rządy przestrzegają przed brakiem prądu

Najpierw pandemia, a teraz długotrwałe wyłączenia prądu - to scenariusze, które zdaniem ekspertów kilku europejskich rządów realnie zagrażają w najbliższych miesiącach Europie. Jak przygotować się przed blackoutem - kilkudniowym wyłączeniem prądu - uczy m.in. austriackie ministerstwo obrony, niemiecki rząd i służby cywilne Hiszpanii.

Wiedeń. Czteroosobowa rodzina je kolację przy kuchennym stole. Nagle w pomieszczeniu robi się ciemno. Nikt się nie denerwuje, rodzice spokojnie zapalają świeczki, kładą na środku stołu latarkę i wszyscy jedzą dalej. Tak zaczyna się ponad 4-minutowe wideo, którym austriacki rząd chce przygotować społeczeństwo do ewentualnych długotrwałych wyłączeń prądu zimą. Bo - jego zdaniem - są one "wysoce realne". 

Wskazówek, jak radzić sobie z ewentualnym "blackoutem" - przerwą w dostawie energii elektrycznej na dużą skalę - udzieliło kilka dni temu austriackie ministerstwo obrony. Zaleca aby mieć w domu świece, baterie, zapałki, tranzystorowe radio, apteczkę pierwszej pomocy, wodę pitną i żywność w puszkach.

Reklama

- Podczas długotrwałego braku w dopływie prądu nie zalecamy używania samochodu. Nie będzie działała sygnalizacja świetlna, a drogi mogą blokować auta, którym zabrakło benzyny - czytamy we wskazówkach austriackiego MON-u.   

Problem jest też analizowany w Niemczech. Dwa dni temu Wydział Ochrony Cywilnej Nadrenii Północnej-Westfalii zorganizował Dzień Wsparcia w Sytuacjach Kryzysowych. Odbyło się ono w centrum Bonn przy współpracy z Federalnym Ministerstwem Ochrony Cywilnej, a hasło wydarzenia brzmiało "Blackout: co robić, gdy nic nie działa".

Jednym z zaleceń niemieckich ekspertów było przygotowanie dla każdego członka rodziny plecaka z odzieżą na pięć dni, środkami pierwszej pomocy, artykułami higienicznymi i niepsująca się żywnością. Niemcy wciąż pamiętają wielką awarię w Münster, 15 lat temu, gdzie z powodu śniegu tysiące osób w środku zimy przez 6 dni pozostało bez prądu. 

Ostrzeżenie do swoich mieszkańców wysłała też Szwajcaria. Tamtejszy rząd argumentuje, że obawy przed blackoutem związane są przede wszystkim z trudnościami kraju w aktualizacji umów handlowych i energetycznych z UE oraz zależnością od europejskiego rynku energetycznego. Szwajcarska prasa ujawniła kilka dni temu dokument rządowy ostrzegający przed możliwymi przerwami w dostawach prądu.

"Świat bez elektryczności może mieć o wiele gorsze konsekwencje niż pandemia" - czytamy w publikacji "Neue Zürcher Zeitung". W rządowym dokumencie poważny blackout został uznany za "najgorsze zagrożenie dla Szwajcarii" w ciągu najbliższych czterech lat - do 2025 roku. 

Temat możliwości długotrwałych przerw w dostawach prądu jest też od tygodni analizowany w Hiszpanii. W imieniu rządu wypowiedziała się tam Teresa Ribera, trzecia wicepremier i minister ds. transformacji ekologicznej i wyzwań demograficznych. Uspokoiła, że w Hiszpanii możliwość blackoutu nie jest duża, bo kraj prawie nie jest połączony z Europą siecią przesyłową.

- W tym sensie jesteśmy swego rodzaju wyspą energetyczną - uspokajała wicepremier. Hiszpania jest jednak uzależniona od Północnej Afryki, a od poniedziałku gaz przestał płynąć jedną z dwóch głównych nitek gazociągu Maghreb-Europa (GME), który z Algierii zasila Madryt w około 42 proc. surowca. Nie wszystkich uspokoiły zobowiązania Algieru do kontynuowania przesyłu gazu drugą nitką i utrzymania dostaw zbiornikowcami.

Od miesięcy przed kryzysem energetycznym w Europie przestrzega tam m.in. Antonio Turiel - doktor fizyki teoretycznej, matematyk i badacz CSIC (Consejo Superior de Investigaciones Científicas) - największej w Hiszpanii publicznej instytucji naukowej. Jego zdaniem, na blackout realnie narażone są wszystkie kraje Starego Kontynentu.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- To może być przerwa w dostawie prądu nie na kilka godzin, ale na dni lub tygodni - ostrzegał dwa dni temu Turiel. Tłumaczył, że dotąd kraje kompensowały niestabilności przesyłowe za pomocą regulatorów mocy do włączania i wyłączania elektrowni cieplnych. - Odbywało się to przy użyciu gazu, a ponieważ teraz go brakuje, zaczynamy mieć problemy - argumentował naukowiec.

Hiszpan przypomniał, że od dawna wiadomo było, że Europa będzie miała problemy z dostawami gazu, ponieważ Algieria i Rosja osiągnęły maksimum jego produkcji a są głównymi dostawcami surowca do naszego kontynentu.

 - Kryzys energetyczny już się rozpoczął, a sprzedajemy go jako fakt, który nagle spadł z nieba, o którym nie wiedzieliśmy. A to nieprawda, wiedzieliśmy o nim od lat - zapewniał doktor fizyki teoretycznej i badacz w CSIC. I ostrzegł, że dla Europejczyków gaz jest tylko jednym z problemów. - To zapowiadany od lat temu kryzys surowcowy na dużą skalę - obwieszcza Turiel.

Ewa Wysocka 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »