Reklama

Boom gospodarczy może być zabójczy dla banków

Przypadki wielkich kryzysów bankowych ostatnich lat pokazały, że ich przyczyn można upatrywać w wielu obszarach. Eksperci, obecni na niedawnym IX Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, wymieniali ich związek z boomami gospodarczymi, po których przychodzą kryzysy, z regulacjami sektora czy pracą nadzoru.

Od 1800 do 2010 roku zanotowano łącznie 388 systemowych kryzysów bankowych, z czego 240 to kryzysy tylko krajowe, a 17 - międzynarodowych dotyczących ponad 140 krajów. Ponad 90 procent z tych prawie 400 kryzysów było poprzedzonych boomem gospodarczym (co najmniej pięcioletni stan, podczas którego rzeczywisty wzrost gospodarczy był wyższy niż długoterminowa stopa wzrostu gospodarczego danego kraju o 20 proc.).

- Jeśli popatrzymy na historię wielkich kryzysów bankowych to możemy zauważyć zależność, która będzie udowadniała, że kryzysy bankowe są uzależnione boomami gospodarczymi, które są poprzedzone błędnymi politykami państw. Można więc wysnuć wniosek, że kryzysy są spowodowane przez błędne polityki państw, które doprowadzają do boomów - tłumaczył Kamil Pruchnik, współzałożyciel projektu Młodzi Reformują Polskę, w prezentacji wprowadzającej do debaty "Zagadki kryzysów bankowych - kto winny: wolny rynek czy państwo?" w ramach IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Reklama

Jarosław Bełdowski, ekspert ds. bankowości i finansów w Dentons-Warszawa komentując prezentację Kamila Pruchnika, przyznał, że jednym z elementów, który jest istotny w analizie kryzysów bankowych jest ład korporacyjny i wszelkie kwestie związane z pracą nadzoru nad rynkiem finansowym. Ta kwestia - jego zdaniem - może mieć charakter ostrzegawczy przed wydarzeniem się czegoś ważnego i złego na rynku.

Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich, sektor bankowy należy do tych bardzo uregulowanych, więc nie ma szans, żeby coś wydarzyło się w tym obszarze przez przypadek. - W analizie kryzysów bankowych trzeba zacząć od błędów w licencjonowaniu banków. Czasami w statutach banków "zaszyte" były mechanizmy, które były kryzysogenne, np. sposób kształtowania władz, podejmowania decyzji. Przyczynić się do kryzysu może także zły nadzór właścicielski lub złe funkcjonowanie nadzoru państwowego. Inna sytuacja, która może mieć wpływ na kryzys to niewłaściwość sposobu prowadzenia audytu w instytucjach finansowych - wyliczał ekspert.

- Jeżeli ponad 90 proc. kryzysów bankowych było poprzedzonych boomem gospodarczym, to trudno twierdzić, że błędy te nie są odpowiedzialne za kryzysy. Polska jest dobrym przykładem kraju pokazującego, że jeśli nie ma boomu, to nie ma też kryzysu lub też odwrotnie - podkreślił Andrzej Rzońca, były prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomistów Polski.

Paweł Wojciechowski, główny ekonomista Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, minister finansów w 2006 roku oraz podsekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych w latach 2009-2010, zauważył, że często pojawiają się pytania wśród ekonomistów, czy przyczyną kryzysu bankowego jest nadmiar regulacji czy może ich brak lub niedostatek. - Pojawiła się teoria, że kryzysy bankowe sprzyjają powstawaniu nowych regulacji, które z kolei mogą sprzyjać kolejnym kryzysom. Dlatego tak ciężko radzić sobie z przerwaniem tej zależności - przyznaje.

Eksperci skoncentrowali się również na regulacjach sektora bankowego. Kamil Pruchnik zauważył, że część znawców rynku twierdzi, że jesteśmy jeszcze dalecy od osiągnięcia stabilności w bankowości i dlatego potrzebne są kolejne regulacje, a inni - że w skutek regulacji banki zbliżają się do granicy zdolności prowadzenia biznesu.

Jarosław Bełdowski przedstawił dane, z których wynika, że dla Polski najtrudniejszy pod względem upadłości banków był 1995 rok (trzy upadłości) oraz 1999 i 2000 r. (po jednej upadłości). I przyznał, że w przypadkach kryzysowych nadzór zachęca banki do łączenia się.

Krzysztof Pietraszkiewicz zwrócił uwagę, że dziś 70-80 proc. regulacji dotyczących sektora bankowego powstaje na poziomie europejskim i dopiero później są one implementowane do poszczególnych krajów. - Dramat tej sytuacji polega na tym, że mamy wielki kłopot z zastosowaniem zasady proporcjonalności, ponieważ sytuacja w Europie jest niezmiernie zróżnicowana. Są kraje nadmiernie ubankowione i te, gdzie sektor bankowy odgrywa zbyt małą rolę - tłumaczył ekspert. Jego zdaniem, zarówno nadmiar, jak i brak regulacji może powodować problemy sektora bankowego.

Paulina Mroziak

Więcej informacji na portalu wnp.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »