Boris: Najbogatszy Brytyjczyk pochodzi z Rosji

Rosyjscy oligarchowie czują się bezpiecznie na Wyspach Brytyjskich. Gabinet Borysa Johnsona nie korzysta z prawa do konfiskaty majątku przyjętego przez poprzedni rząd - jego postępowanie krytykują brytyjskie media i organizacje pozarządowe.

Według Transparency International (TI) - międzynarodowej, niezależnej organizacji zwalczającej praktyki korupcyjne - na Wyspach Brytyjskich mieszka około 500 rosyjskich miliarderów.

W całym kraju ich własnością jest około 100 tysięcy nieruchomości. Tylko w Westminsterze, centralnej dzielnicy Londynu, 10 000 nieruchomości należy do anonimowych firm. Część z nich ma przynależeć do Rosjan.

Obywatele Federacji Rosyjskiej inwestują w Wielkiej Brytanii od lat 90-tych, jednak - zdaniem TI - ogromny skok w przepływie pieniędzy z Rosji do Londynu nastąpił po krachu finansowym w 2008 r. Działo się tak m.in. dlatego, że Wielka Brytania zabiegała o zagraniczne pieniądze, oferowała inwestorom łatwe do uzyskania wizy i nie zadawała wielu pytań dotyczących pochodzenia ich majątków. 

Reklama

Mocne uderzenie w oligarchów się nie opłaca

Wkrótce potem Londyn zyskał przydomek “Londongrad", bo w tamtejszych bankach mają być ukryte pieniądze oligarchów, a ich nieruchomości - za firmami fasadowymi.

- Rosjanie zawsze uważali Londyn za szczególnie atrakcyjny - twierdzi Robert Barrington z Transparency International. Przypomina, że jest to również ogromny rynek finansowy, na którym nie jest trudno ukryć pieniądze, nawet jeśli są brudne - zapewnia Barrington. - Jeśli rząd naprawdę chce pomóc Ukrainie, powinien zmusić oligarchów Putina do zabrania swoich pieniędzy do domu - zachęca.

Na tym jednak żadnej ze stron nie zależy. “Pieniądze rosyjskich oligarchów przyczyniają się do wzrostu cen nieruchomości, napędzają zyski drogich, prywatnych szkół i ekskluzywnych sklepów, a także stanowią znaczną część dochodów brytyjskich bankierów i menedżerów funduszy powierniczych" - zapewnia w raporcie z 2018 roku Transparency International.

Zdaniem jego autorów, nikt nie zrobił więcej dla wyprowadzenia pieniędzy oligarchów z Rosji, co londyńska armia prawników, bankierów i księgowych - twierdzą działacze TI. 

Oligarchowie - inwestorzy i dobrzy klienci

O rosyjskich oligarchach bywa głośno, zwłaszcza kiedy robią w Londynie interesy i nabywają duże nieruchomości. Na przykład w 2003 roku, kiedy to Roman Abramowicz kupił klub piłkarski Chelsea. W 2014 roku, kiedy Len Blavatnik - obecnie najbogatszy mieszkaniec Wysp Brytyjskich, posiadacz 23 miliardów funtów - kupił obok Pałacu Kensington willę, na którą nie było stać arabskich szejków.

Głośno jest teraz, bo Aliszer Usmanow - według Forbesa najbogatszy człowiek Rosji i 28 najbogatszy na świecie - ma wpływać na kontrakty w letnim transferze piłkarzy brytyjskiej Premier League. Zapewnia o tym prasa sportowa i przypomina, że Usmanov rządzi, mimo że od lat nie jest już akcjonistą londyńskiego klubu piłkarskiego Arsenal FC. 

Niemal wszyscy najbardziej wpływowi oligarchowie, robiący interesy w Londynie, pochodzą z najbliższego otoczenia prezydenta Rosji. Przez lata Abramowicza nazywano “kasjerem Putina". Jego majątek jest szacowany na 14,5 miliarda funtów. W 2005 roku, sprzedał Gazpromowi udziały w Sibnieft - piątym pod względem wielkości przedsiębiorstwie wydobycia ropy naftowej w Rosji.

W 2018 roku, według Forbesa, wygasła brytyjska wiza inwestorska Abramowicza. Wtedy zmienił obywatelstwo na izraelskie i nabył udziały w brytyjskim gigancie stalowym Evraz i Norilsk Nickel. 

Rosyjscy miliarderzy napędzają rynek nieruchomości

W Wielkiej Brytanii Roman Abramowicz ma zamiłowanie do luksusowych domów. Jego nieruchomości w Londynie i w innych rejonach wysp warte są 200 milionów funtów. On też, podobnie jak Blavatsky, ma rezydencję za  Pałacem Kensington. A jego portfel nieruchomości na całym świecie jest szacowany na 340 milionów funtów. Posiada też drugi co do wielkości jacht świata, 533-stopowego Eclipse, kupionego za prawie 400 milionów dolarów. 

O Aliszerze Usmanowie mówi się, że ma klucze do gospodarki Rosji. 

Fortuna uzbecko-rosyjskiego potentata metalurgicznego i technologicznego warta jest około 18 miliardów dolarów. Był jednym z największych inwestorów Facebooka i jest głównym partnerem korporacyjnym Alibaby w Rosji. Jego grupa holdingowa USM kontroluje drugą co do wielkości w Rosji sieć telefoniczną MegaFon, producenta stali Metalloinvest i ma pośredni udział w Mail.ru - największej w kraju firmie internetowej.

Sam Usmanow nie ukrywa, że jest bliskim przyjacielem Władimira Putina, ale “nie tego, którego znamy z Kremla". Do 2018 r. był drugim co do wielkości udziałowcem londyńskiego Arsenalu FC. Akcje sprzedał za 550 milionów funtów. Pozostał jednak związany z innym klubem Premier League - Everton FC z Liverpoolu. Od 2017 roku USM Holdings Usmanova jest sponsorem boiska treningowego drużyny a od zeszłego - oficjalnym partnerem drużyny. Logo USM widnieje na strojach treningowych zawodników. 

Najbogatszy Brytyjczyk pochodzi z Rosji

Odkąd wybuchła pandemia, fortuna najbogatszego mieszkańca wysp - Lena Blavatnika - wzrosła z ponad 15 do 23 miliardów funtów. Oligarcha rozpoczął karierę biznesową w 1986 roku, kiedy założył  Access Industries - grupę przemysłową z siedzibą w USA, która po rozpadzie ZSRR wzbogaciła się na kupnie złóż naftowych i fabryk.

W 2011 roku, za 3,3 miliarda dolarów, zakupił wytwórnię muzyczną Warner Music Group. Niedawno założył DAZN - platformę streamingową nazywaną "sportowym Netflixem". Sankcje na rosyjskich oligarchów już go nie dotyczą. W połowie lat 80-tych miliarder przyjął obywatelstwo USA, przed 12 laty stał się obywatelem Wielkiej Brytanii a wkrótce potem otrzymał tytuł szlachecki i został “Sir". 

Brytyjskie media wskazują, że sankcje przeciw Rosji, jakie wczoraj ogłosił Boris Johnson, były wyważone. Bill Browder, brytyjsko-amerykański finansista, który od lat prowadzi kampanię na rzecz ujawnienia korupcji na wysokim szczeblu w Rosji, sankcje rządu przeciwko Moskwie uznał za “letnie". 

Prawo do konfiskaty czeka na swoją chwilę

Krytykujący decyzje przypominają, że brytyjska administracja od lat nie wykorzystuje istniejącego prawa. W 2017 r. rząd Teresy May przyjął ustawę pozwalającą na konfiskatę mienia, bez konieczności udowadniania przestępstwa, która nakłada na właścicieli - bez względu na kraj pochodzenia - obowiązek wyjaśnienia źródła ich bogactwa.

Odkąd prawo to weszło w życie, wydano tylko pięć takich nakazów. Tydzień przed nałożeniem sankcji przez rząd, brytyjskie media informowały, że w przypadku inwazji Rosji na Ukrainę administracja będzie chętniej korzystała z tej ustawy i zmuszała osoby podejrzane o bliskie związki z prezydentem Putinem do wyjaśnienia pochodzenia ich majątku. 

Eksperci twierdzą, że piętą achillesową Władimira Putina jest ściganie w Wielkiej Brytanii powiązanych z nim oligarchów i zajmowanie ich aktywów. Z badań organizacji pozarządowych wynika, że poza Rosją znajdują się aktywa warte około 800 miliardów dolarów, głównie nieruchomości. Około 300 miliardów dolarów w gotówce i głównie w nieruchomościach znajduje się w Stanach Zjednoczonych. “One mogą być celem ataku" - zachęca TI. - Jeśli rząd naprawdę chce pomóc Ukrainie, powinien zmusić oligarchów Putina do zabrania swoich pieniędzy do domu - mówił Robert Barrington z Transparency International.

Ewa Wysocka

Zobacz również: 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Londyn | Wielka Brytania | oligarchowie | miliarderzy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »