BOT rozpycha się na rynku

Gość Pulsu Zbigniew Bicki, prezes grupy BOT Górnictwo i Energetyka Grupa BOT liczy, że minister skarbu podaruje jej spółki dystrybucyjne. Inaczej będzie miała problemy z finansowaniem inwestycji w Bełchatowie.

Gość Pulsu Zbigniew Bicki, prezes grupy BOT Górnictwo i Energetyka Grupa BOT liczy, że minister skarbu podaruje jej spółki dystrybucyjne. Inaczej będzie miała problemy z finansowaniem inwestycji w Bełchatowie.

"Puls Biznesu"': BOT jest na razie tylko spółką celową powołaną przez dwie kopalnie węgla brunatnego i trzy elektrownie. Kiedy Skarb Państwa wniesie do niej akcje podmiotów założycielskich powstanie największy producent energii w Polsce. Czy będzie to rzeczywiście gigant czy też kolos na glinianych nogach?

Zbigniew Bicki: Wszystko zależy od tego, co nam się uda zrobić. Gdybyśmy poprzestali na stworzeniu "czapki" holdingu, której funkcje właścicielskie ograniczałyby się do tego, co wynika z kodeksu spółek handlowych, trudno byłoby wskazać korzyści płynące z połączenia. Ale my chcemy osiągnąć coś więcej. Nowa struktura ma zagwarantować rozwój tworzących ją podmiotów. A do tego niezbędne będzie przejęcie przez spółkę matkę niektórych funkcji, które dziś realizowane są indywidualnie. Mam na myśli przede wszystkim handel energią. Holding stwarza możliwość stosowania tzw. cen transferowych. To pozwoli nam przenieść wszystkie przepływy finansowe na poziom spółki matki i stworzyć naprawdę silnego gracza na rynku.

Reklama

BOT będzie rekordzistą w branży nie tylko pod względem majątku i możliwości produkcyjnych, ale też zadłużenia. Potężne kredyty inwestycyjne elektrowni Turów i Opole są zabezpieczone kontraktami długoterminowymi (KDT). Ostatnio projekt ustawy o likwidacji kontraktów wzięła pod lupę Bruksela i istnieje poważne ryzyko, że zażąda od Polski zmniejszenia rekompensat dla elektrowni. Czy BOT sobie poradzi?Taki scenariusz byłby dla nas niebezpieczny, gdyby dotyczył tylko BOT. Jednak jeśli obejmie wszystkich producentów energii, to zmieni się sytuacja na całym rynku, ale nasza pozycja na nim będzie taka sama.

Na koncie BOT znajdzie się jeszcze jeden rekord, który - podobnie jak zadłużenie - będzie stanowił kulę u nogi. Mam na myśli liczebność załogi, która w relacji do potencjału produkcyjnego będzie rekordowa nie tylko na skalę krajową, ale też europejską. To rzeczywiście problem. Grupa BOT będzie zatrudniać ponad 23 tys. osób, a uwzględniając rodziny pracowników, na utrzymaniu holdingu znajdzie się około 80 tys. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę koszty robocizny w Polsce i w podobnych firmach na Zachodzie, to ich udział w ogólnej puli jest podobny, bo choć zatrudniamy znacznie więcej ludzi, to mniej im płacimy. Mamy więc przewagę do wykorzystania.

Nie tworzymy BOT po to, żeby zwalniać ludzi. Zapewnienie im pracy jest celem nadrzędnym. Na pewno nie będzie żadnych grupowych zwolnień. Oczywiście będziemy prowadzili restrukturyzację, ale nie dzięki ograniczaniu zatrudnienia, lecz zwiększaniu wydajności. Chcemy wydzielać pewne komórki firm na zewnątrz, żeby - dając im większą swobodę - skłonić je do poprawy efektywności. Nie da się tego zrobić w inny sposób, bo w zakładach obowiązują porozumienia płacowe i ludziom brakuje motywacji do wydajniejszej pracy. A taka operacja umożliwi obniżenie kosztów dzięki rezygnacji z części usług licznych firm zewnętrznych. Kolejnym etapem będzie próba wprowadzenia inwestorów do wydzielonych spółek, ale to nie nastąpi szybko - najpierw muszą się usamodzielnić i ustabilizować. To nie będzie rewolucja, tylko ewolucja.Ten proces skończy się za kilkanaście lat...Być może. Ale musimy zacząć. W przeciwnym razie nie skończy się nigdy.Bełchatów ma w planach wielomiliardowe inwestycje. Chodzi o budowę bloku energetycznego i nowej odkrywki, a także gruntowną modernizację istniejących bloków elektrowni. Plany rozwojowe miało też Opole, które już kilka lat temu postawiło fundamenty pod nową elektrownię.

Czy BOT będzie realizował te projekty?Taka jest nasza intencja. Niektóre z nich stanowią nawet element porozumienia między ministrem skarbu a załogami spółek. Jeśli wyłączymy część starych mocy w związku z zaostrzeniem się norm ekologicznych, a gospodarka będzie się rozwijać......O jakim terminie mówimy?

Za wcześnie na takie deklaracje.Wszystkie duże inwestycje w polskiej energetyce - Bełchatów II, El Łagisza i PAK - mają dziś kolosalne kłopoty z sfinansowania. Jak BOT zamierza sobie poradzić z tym problemem?

BOT będzie silniejszy kapitałowo niż samodzielne firmy. Ale banki potrzebują dodatkowego zabezpieczenia: gwarancji, że taki projekt na siebie zarobi. Dotychczas taką gwarancję stanowiły KDT. Po ich likwidacji będą potrzebne nowe kontrakty. I właśnie po to konsolidowane są spółki dystrybucyjne, żeby były w stanie takie kontrakty udźwignąć.

Gdy znikną KDT, dystrybutorzy sami zaczną o nie zabiegać, bo będą musieli konstruować na nowo stabilne długoterminowe portfele zakupów. W mojej ocenie takie kontrakty obejmą 50-70 proc. rynku.Z punktu widzenia BOT najpewniejszym rozwiązaniem byłoby przyłączenie spółek dystrybucyjnych. Nie jest tajemnicą, że grupa o to zabiega...Rzeczywiście, staramy się namówić ministra skarbu, żeby dokapitalizował BOT akcjami dystrybutorów.

Zdaje się, że rokowania - przynajmniej jeśli chodzi o właściciela - są korzystne, choć resort gospodarki i regulator są raczej sceptyczni.Określiłbym ich stanowisko jako umiarkowanie optymistyczne. Niektórzy twierdzą, że możemy mieć dystrybucję, ale powinniśmy ją sobie kupić. Problem w tym, że jeżeli wybudujemy Bełchatów II, to na dystrybucję nie będzie nas już stać.A może lepsza byłaby odwrotna kolejność? Może. Faktycznie spółki dystrybucyjne stanowią ogromny potencjał kredytowy, bo w ogóle nie są zadłużone. Ale nasz pomysł jest prostszy: chcemy, żeby minister skarbu wniósł akcje dystrybutorów do holdingu, niekoniecznie aż tyle, żeby pokryć 100 proc. naszych możliwości produkcyjnych.

A ile? Nie było jeszcze konkretnych rozmów. Nie wiem, czy aktualny jest pomysł dotyczący dwóch zakładów z Łodzi. Zależałoby nam na pokryciu zapotrzebowania na poziomie minimum 1000 MW.Zakłady z Łodzi by nie wystarczyły?Raczej nie. Ale moglibyśmy dostać jeszcze pakiet akcji którejś z powstających grup.

A jeśli rząd nie da BOT dystrybucji? Będziemy liczyli na kontrakty. Nazywam to miękką integracją pionową. A jeśli i to się nie powiedzie, ostatecznym rozwiązaniem będą gwarancje Skarbu Państwa. To niewygodne dla budżetu, ale możliwe.To znaczy, że kupowanie spółek dystrybucyjnych nie wchodzi w rachubę?

Wchodzi, ale najpierw musi powstać silna firma. Kiedy mocno osadzimy się na rynku, na pewno będziemy się ostro rozpychali i kupowali co się da. Jeżeli nasze możliwości kredytowe będą duże, z pewnością wyjdziemy też za granice kraju. Może nie na Zachód - tam byłoby trudniej, ale do zagospodarowania jest Wschód i Południe.Kiedy będzie możliwa prywatyzacja BOT? Na przygotowanie firmy do debiutu na giełdzie - mam na myśli nie tylko sprawy formalne, ale też zwiększenie wartości - potrzebujemy dwóch lat, ale są też ograniczenia ustawowe. Zadebiutować może spółka istniejąca minimum dwa lata.Czy giełda to jedyna możliwa ścieżka? Nie wykluczałbym wariantu inwestora strategicznego, choć potencjalnych nabywców tak dużego podmiotu można policzyć na palcach jednej ręki.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: boty | zbigniew | minister | skarbu | minister skarbu | Bot | Bełchatów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »