Reklama

Budżet na 2017 r. to jest budżet niższego wzrostu i wyższych podatków - Petru

- Budżet na 2017 r. przygotowany przez PiS, to jest budżet niższego wzrostu, wyższych podatków, wyższego deficytu, wyższego długu i niższych inwestycji - powiedział we wtorek w Sejmie lider Nowoczesnej Ryszard Petru.

- Mam obawę, że podobnie jak komuniści, polegniecie na gospodarce, bo nie rozumiecie jej podstawowych mechanizmów. (...) Wasz prezes, przypomnę jego słowa, mówił, że polskie firmy nie inwestują, bo go nie lubią. Ręce opadają, jak widzimy taką ignorancję, niewiedzę i dyletanctwo posłów PiS-u - mówił Petru. - One generalnie nie inwestują, bo się boją waszych zmian. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaki to jutro podatek wprowadzicie, jaką to zmianę prawa wprowadzicie nagle - zauważył Petru.

- Gospodarka zwalnia z kwartału na kwartał, coraz szybciej rośnie deficyt i rośnie dług. Kurs walutowy jest rekordowy: niedawno trzeba było 4,5 zł płacić za euro. Za waszego rządu deficyt nominalny jest najwyższy w historii, prawie 60 mld zł. I to jest najwyższy deficyt od 1989 roku - zauważył. Wyraził przy tym obawę ponownego objęcia Polski unijną procedurą nadmiernego deficytu.

Reklama

- To jest pierwszy budżet, który robicie. W pełni wasz budżet. (...) To jest budżet niższego wzrostu, wyższych podatków, wyższego deficytu, wyższego długu, niższych inwestycji. To jest budżet, który był przez was przygotowany i to jest wasza polityka w soczewce: czyli niekompetencja, niezrozumienie gospodarki i nieudolność. No i w tym budżecie wszędzie widać misiewiczów i pisiewiczów - powiedział lider Nowoczesnej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »