Reklama

Cameron: Włochy wyraźnym zagrożeniem dla strefy euro

Sytuacja we Włoszech stanowi obecnie wyraźne zagrożenie dla strefy euro, a także ostrzeżenie dla wszystkich krajów i rządów - ocenił w czwartek brytyjski premier David Cameron.

- To, co dzieje się we Włoszech jest dla każdego kraju, każdego rządu, który nie ma wiarygodnego planu walki z nadmiernym zadłużeniem i deficytem, ostrzeżeniem, że trzeba mieć taki plan i się go trzymać - oświadczył brytyjski premier.

Reklama

Przypomniał, że Włochy są trzecią gospodarką strefy euro, a obecna sytuacja kraju stanowi dla eurolandu "wyraźne zagrożenie". - Chwila prawdy zbliża się wielkimi krokami - podkreślił.

- Jeśli przywódcy strefy euro chcą zachować wspólną walutę, oni sami, a także ich rządy i instytucje muszą działać teraz - przestrzegł Cameron. - Im dłuższa zwłoka, tym większe niebezpieczeństwo - dodał.

W środę oprocentowanie 10-letnich włoskich obligacji przekroczyło 7 proc. - pułap, zdaniem obserwatorów, ważny psychologicznie, ponieważ Grecja, Irlandia i Portugalia prosiły o pomoc, kiedy stawało się jasne, że oprocentowanie obligacji utrzyma się na tym poziomie. W czwartek oprocentowanie włoskich obligacji spadło już jednak poniżej 7 proc.

Premier Silvio Berlusconi zapowiedział we wtorek, że poda się do dymisji, co ma nastąpić po uchwaleniu przez parlament ustawy o stabilizacji finansów.

_ _ _ _ _

Francuska prasa jest zdania, że odejście Papandreu i Berlusconiego nie oznacza końca kryzysu w strefie euro. Potwierdzeniem tej tezy mają być spadki notowań na światowych giełdach. Lewicowe "Liberation" uważa, że zejście ze sceny politycznej Berlusconiego niczego nie rozwiązuje, bo po pierwsze ma on tak duże wpływy, że będzie w dalszym ciągu, chociaż tym razem zza kurtyny, sterował przebiegiem wydarzeń politycznych we Włoszech, a po drugie jego nieobecność nie uzdrowi gospodarki włoskiej, która najprawdopodobniej będzie musiała poprosić o pomoc Unię Europejską.

Tego samego zdania jest gospodarczy dziennik "Les Echos", który uważa, że kryzys może dotknąć kolejne państwa, w tym Francję. Jak pisze, "odejście Berlusconiego to usunięcie przeszkody na drodze do reform strukturalnych, które są włoskiej gospodarce absolutnie niezbędne, ale nie wiadomo jaki będzie nowy układ polityczny w Rzymie i czy to, co nastąpi po Berlusconim będzie gwarancją koniecznych zmian".

Cytowani przez "Les Echos" eksperci nie kryją jednak nutki optymizmu. Ich zdaniem, rynki światowe szybko zapomniały o tym, że w czasie poprzednich kryzysów Europa, gdy jest przyparta do muru, ma umiejętność znalezienia w ostatniej chwili wyjścia z trudnej sytuacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »