Reklama

Centra handlowe apelują o otwarcie przed Świętami

8 mld zł w listopadzie i 12 mld zł w grudniu - takie straty mogą ponieść centra handlowe - twierdzi Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH). Wskazuje, że sposobem nich nie doszło do strat jest wznowienie handlu przed Świętami.

Handlowcy twierdzą, że wprowadzone w listopadzie restrykcje pokrywają się z ważnym okresem dla sprzedaży. Połowa listopada, to początek sezonu zakupów przedświątecznych. - Restrykcje zabierają nam jeden z najważniejszych sezonów. Jak szacuje Polska Rada Centrów Handlowych tylko w listopadzie rynek może stracić nawet  8 mld zł. Jeśli natomiast ograniczenia utrzymają się w grudniu, będzie to prawdziwa katastrofa dla handlu. Rynek będzie musiał się liczyć ze stratą rzędu 12 mld zł - ostrzega Zbigniew Nowak, dyrektor Gemini Park Tarnów. I przypomina, że na listopad przypada też coraz popularniejszy Black Friday - wydarzenie, które w Polsce często przybiera formę Black Weekend i Black Week i które zwiększa obroty sklepów nawet dwukrotnie. Dotyczy to zwłaszcza takich branż jak moda, zdrowie i uroda, wyposażenie domu a także elektronika.

Reklama

Zdaniem handlowców, wydłuża się lista argumentów przemawiających za zniesieniem ograniczeń. Wskazują m.in. na zmniejszenie ruchu, jaki notowano przed wprowadzeniem listopadowego lockdownu. W październiku spadł on do poziomu 60 proc. w stosunku do 2019 roku ubiegłego. Jak podaje PRCH, przyczyną jest zmiana sposobu robienia zakupów. - Polacy robią zakupy najczęściej w pojedynkę, rzadko w gronie rodzinnym lub przyjaciół. Zdecydowanie mniej czasu poświęcamy teraz na wizytę w galerii, często wybierając się do kilku konkretnych sklepów - argumentuje Tomasz Misztalewski, dyrektor Gemini Park Tychy. Do tego co drugi Polak robi zapasy - wynika z badań Deloitte. Co oznacza, że zamiast częstych powrotów na zakupy, wybieramy opcję robienia dużych i rzadziej.

Przedstawiciele rynku ostrzegają, że przedłużający się lockdown zagraża miejscom pracy. Według danych PRCH, w centrach handlowych pracuje od 420 do 450 tys. osób. Ich zdaniem, przedłużenie obostrzeń na grudzień może doprowadzić do fali zwolnień. - Z rynku mogą wyparować tysiące etatów i to w różnych branżach. Mocno zagrożone są szczególnie posady w segmencie gastronomicznym, rozrywkowym i fitness. Przedłużający się lockdown może także skłonić pozostałe branże do redukcji etatów. Dotyczy to w szczególności segmentu fashion, dla których kluczowy jest Black Friday i sezon przedświąteczny - zapowiada Krzysztof Brączek z Gemini Park Bielsko-Biała. Jego zdaniem, że w związku z pandemią i obostrzeniami, w tym roku sklepy nie będą potrzebowały przed świętami dodatkowych rąk do pracy.

Ewa Wysocka

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »