Reklama

Chcieć znaczy móc. Fundacje zmieniają oblicze kultury

Fundacje sztuki to biznes z szansą na granty i ulgi podatkowe. W zamian ich właściciele porywają się na przedsięwzięcia, których nie organizuje nikt inny. A podejmowane inicjatywy, mimo że nie polegają na działaniach komercyjnych, mogą mieć kluczowy wpływ na rynek dzieł sztuki.

Formuła fundacji jest korzystna nie tylko dla zagorzałych aktywistów, którzy działają na granicy opłacalności, ale także (a może przede wszystkim) dla tych, którzy szukają optymalizacji zysków z prowadzonej w formie galerii działalności gospodarczej. Działanie fundacji reguluje ustawa z 1984 r., która mówi, że taki podmiot może być powołany do realizacji celów użytecznych gospodarczo lub społecznie.

Polskie prawo zakłada możliwość tworzenia wyłącznie publicznie użytecznych fundacji, podczas gdy za granicą (np. w Austrii czy Lichtensteinie) funkcjonować mogą również takie, które zabezpieczają interes prywatny. Takie, nazywane rodzinnymi lub rodowymi, mogą na przykład zajmować się wyłącznie utrzymywaniem, katalogowaniem i pracami badawczymi nad nieupublicznioną kolekcją prywatnego właściciela, ale też świetnie służą korzyściom podatkowym i zabezpieczeniu majątku.

Reklama

Prawo korzyści

Wiele polskich fundacji działających w świecie sztuki zajmuje się jednocześnie prowadzeniem działalności gospodarczej - galerii, które generują zysk na działania statutowe. Otwarcie fundacji przynosi znaczne korzyści podatkowe, przede wszystkim ze względu na zwolnienie z podatku CIT dochodów przeznaczonych na ściśle określone cele statutowe, o ile ich wydatkowanie zmierza do osiągnięcia takich zamierzeń. To także możliwość odliczenia darowizn przekazanych fundacjom o statusie organizacji pożytku publicznego przez osoby fizyczne. Kwota ta nie może jednak przekraczać 6 proc. dochodu. Jednocześnie wszelkie zapisy na rzecz fundacji, prawa majątkowe, darowizny i spadki zwolnione są z podatku od spadków i darowizn.

Środki na działalność zdobyć można dzięki konkursom grantowym organizowanym przez miasta, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy organizacje jak Narodowe Centrum Kultury lub Instytut Adama Mickiewicza. Każde zasilenie finansowe staje się automatycznie majątkiem fundacji, wobec którego praw majątkowych nie mają osoby z fundacją związane (odwrotnie dzieje się w spółkach kapitałowych, gdzie mamy do czynienia z takimi mechanizmami, jak udział w kapitale zakładowym czy dywidenda dla wspólników lub udziałowców). Może to być korzystne dla ochrony przekazanych funduszy.

W konsekwencji wniesione przez fundatorów środki nie mogą być przedmiotem roszczeń majątkowych - kapitał, którym dysponuje fundacja nie jest już własnością darczyńcy, na podstawie której można prowadzić egzekucję. Dostęp do wniesionego majątku można osiągnąć w pewnym ograniczonym stopniu - poprzez decyzje zarządu o jego wykorzystaniu. Słowem, beneficjenci w jakimś zakresie mogą korzystać z kapitału, ale masa majątkowa nie odpowiada za osobiste długi.

Jak spożytkować środki i energię?

Fundacje prześcigają się w pomysłach - rodzaje aktywności stymulujących tak świat artystyczny, jak i odbiorców wymieniać można bez końca. Dzięki wsparciu finansowemu i wolontariuszom angażują się w rewitalizację terenów pod działania artystyczne, projekty edukacyjne, rozpisują konkursy dla młodych twórców, organizują festiwale. Prężnie działająca w Warszawie Fundacja Bęc Zmiana stoi na przykład za organizacją kilkudziesięciu wystaw, prezentacji, projektów artystycznych, dyskusji i konkursów na przestrzeni kilkunastu lat działania. Wśród największych przedsięwzięć na terenie stolicy wymienić należy: Wolny Uniwersytet Warszawy, cykl performatywny "Finisaż stadionu X-lecia", instalacje, publikacje i wystawy w ramach projektu "Synchrocity: Projekt dla miast przyszłości". Bęc Zmiana od 2003 r. wydaje bezpłatną publikację w formie kieszonkowego magazynu "Notes na 6 tygodni", w którym opisuje najciekawsze wydarzenia artystyczne z całego kraju. Publikuje też książki, przewodniki i mapy.

- Zorganizowaliśmy najwyżej położoną wystawę w Polsce, Na 48. piętrze budynku Sky Tower - wspomina Waldemar Płusa, założyciel Fundacji Cztery Strony Kultury we Wrocławiu. - Była to ekspozycja prac Ryszarda Horowitza, który dzięki naszym staraniom otrzymał w 2012 r. zaszczytny tytuł Doktora Honoris Causa na ASP we Wrocławiu. Wystawa następnie pojawiła się w Muzeum Miejskim, gdzie była oglądana przez tysiące widzów. W 2014 r. zrobiliśmy wystawę tego samego artysty z okazji 75. urodzin w Pałacu Sztuki w Krakowie - to kolejne kilkanaście tysięcy widzów. Tego samego roku powędrowała do BWA w Bydgoszczy na otwarcie festiwalu Camer Image - wymienia. Za najważniejsze przedsięwzięcie uważa jednak organizację wystawy prof. Konrada Jarodzkiego z Wrocławia na Manhattanie w 2013 r.

Poznańska fundacja Czapski Art Foundation, pomimo młodego stażu, zdążyła zaangażować się w takie przedsięwzięcia, jak międzynarodowe Mediations Biennale 2014. - Promowaliśmy młodych twórców na przestrzeni klubu festiwalowego Biennale Inn. To szklany "kontener" na pl. Wolności w ścisłym Centrum Poznania. Zespół CAF angażował się również we współorganizację wydarzeń, które należą do obszaru sztuki użytkowej i projektowania. Do takich imprez należą między innymi Poznań Design Days 2014, Poznan Gallery Weekend 2014 czy Berlin Gallery Week. Z ostatnich inicjatyw, jakie należy przywołać, był znany w Polsce cykl warsztatów Elementarz Projektanta 2015. Pomogliśmy zorganizować targi sztuki w administrowanym przez nas obiekcie Nowej Gazowni, podczas którego studenci prezentowali swoje prace (grafiki, obrazy, ubrania, projekty użytkowe i inne). Jednodniowe wydarzenie odwiedziło ponad 1000 gości - dodaje Anna Fedorczuk.

Jednym z ciekawszych przedsięwzięć w kraju jest przywrócenie do życia przepięknego obiektu w Sokołowsku - XIX-wiecznego sanatorium dla gruźlików dr. Brehmera. Od kilku lat fundacja In Situ, założona przez dwójkę artystów - Bożennę Biskupską i Zygmunta Rytkę - zajmuje się pracami remontowymi, które mają miejscu i klimatycznemu budynkowi przywrócić dawną świetność, ale też stworzyć przestrzeń do działań kulturalnych. Co roku odbywa się tam festiwal filmowy poświęcony twórczości Kieślowskiego, Festiwal Sztuki Efemerycznej, skupiający artystów z kilkunastu krajów, dni animacji. Niedawno dzięki staraniom In Situ powstało też obszerne Archiwum Krzysztofa Kieślowskiego.

Sprzężenie z rynkiem

Mimo że z założenia fundacje nie podejmują działań komercyjnych, mają swój znaczący udział w kreacji rynku sztuki. W jaki sposób? - Na dobrą sprawę bezpośredniego wpływu na rynek fundacja nie ma - mówi Dobromiła Błaszczyk, założycielka platformy Contemporary Lynx, zbierającej informacje o polskim świecie sztuki. - Nie steruje cenami dzieł sztuki, nie ustala cen aukcyjnych i estymacji, ale może mieć pośrednio udział w tworzeniu wartości. Może oczywiście zabiegać o kierunek, w jakim idzie rozwój świata sztuki, wpływać na ceny choćby poprzez wprowadzanie prac do renomowanych kolekcji muzealnych, lub na kolejne wystawy - dodaje. Fundacja ma zatem dbać o spuściznę artystów, dokumentację i rozwój prac badawczych oraz popularyzację twórczości lub danego problemu. Jako że jest to organizacja poświęcona interesowi publicznemu, zaufanie do jej działalności jest potencjalnie większe niż do działań komercyjnych, które może prowadzić związana z fundacją galeria.

- Moja fundacja nie działa równolegle z galerią komercyjną - mówi Waldemar Płusa. - Staramy się robić wszystko, aby kulturę przybliżyć jak największej liczbie ludzi poprzez działania zwolnione od opłat wstępu. Wszelkie organizowane przez nas wydarzenia bazują wyłącznie na pozyskanych od sponsorów środkach, które oczywiście trudno zdobyć - zaznacza.

Galerie, które zostały założone przez fundacje mają w pewien sposób ułatwione zadanie, choćby przez samo pozytywne postrzeganie działalności pro publico bono. To z kolei dobry pomost dla tych fundacji, które chcą cele statutowe realizować na podstawie biznesowych działań i sprzedaży.

- Zajmujemy się wyszukiwaniem nowych trendów na rynku sztuki i gromadzeniem ich w zasobach naszej fundacji, po to, by równocześnie zajmować się ich sprzedażą w galerii. Mamy za sobą już kilka owocnych transakcji i widzimy, że obrót dziełami z naszym udziałem, mimo krótkiego stażu na rynku sztuki, zaczyna się rozwijać - opowiada Anna Fedorczuk. - Poznań staje się miastem, w którym kształtuje się środowisko nowoczesnych aktywistów, ludzi sztuki i designu chcących zmieniać otaczającą nas rzeczywistość, jak i ludzi biznesu, szukających alternatywnych źródeł przychodów - dodaje.

Warto pamiętać o tym, że niezależnie od wyboru modelu, prowadzenie fundacji nastręcza niemałych trudności w pozyskiwaniu środków z zewnątrz. Poprzeczkę podwyższa coraz liczniejsza i mocniejszej konkurencja, rosnąca w siłę śmiałych nowatorskich pomysłów.

Iwona Żelazna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »