Reklama

Co dalej z cenami paliw? Na stacjach benzynowych taniej nie będzie. Problemem są rosnące ceny ropy

Baryłka ropy brent kosztuje 124 dolary, a WTI notowana jest w okolicach 122 dolarów. To poziomy najwyższe od marca. Wzrostu ceny do 150 dolarów spodziewa się zarówno firma Trafigura zajmująca się handlem surowcami, jak i bank inwestycyjny JP Morgan.

W pierwszej połowie lutego, przed inwazją Rosji na Ukrainę, baryłka ropy kosztowała nieco ponad 90 dolarów, a w szczycie cenowym osiągniętym na początku marca zanotowano ponad 133 dolary. Dziś na wysokie ceny surowca bez wątpienia wpływa zbliżający się sezon letnich wyjazdów wakacyjnych w Europie i Ameryce Północnej, a także zniesienie lockdownów w Chinach. Na początku czerwca zarówno Pekin, jak i Szanghaj powracają do względnie normalnego funkcjonowania po odwołaniu obostrzeń administracyjnych i ekonomicznych związanych z kolejną falą Covid-19.

Aramco podbija stawkę. Zaskakująco wysoka podwyżka ropy

Duży wzrost notowań ropy obserwowany przez ostatnie kilkadziesiąt godzin ma jeszcze kilka innych przyczyn. Największy eksporter ropy na świecie, czyli koncern Aramco, wprowadził zaskakująco wysoką podwyżkę cen surowca sprzedawanego do Azji i Europy - spodziewano się wzrostu o 1,50 dolara na baryłce, a ogłoszono 2,10 dolara.

W dodatku, Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały, że OPEC ma problemy z przywracaniem produkcji. ZEA uważają, że cenie ropy dużo jeszcze brakuje do szczytu. W tym samym czasie Stany Zjednoczone wydały oświadczenie, z którego wynika, że nie zanosi się w najbliższym czasie na wznowienie porozumienia nuklearnego z Iranem. Dopiero po jego zawarciu Teheran miały prawo do zwiększenia dostaw ropy naftowej na rynki światowe.

Reklama

Dorota Sierakowska z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska przypomina, że kluczową kwestią jest ustanowiony pod koniec maja kolejny pakiet sankcji Unii Europejskiej przeciwko Rosji, obejmujący wprowadzenie niemal całkowitego zakazu importu ropy naftowej. Przy czym Moskwa robi wszystko, by eksportować jak najwięcej swojego surowca. Zwiększono na przykład przesył ropociągiem do portu Kozmino, by umożliwić sprawniejsze dostawy do odbiorców z Azji. W ten sposób Rosja odpowiada na utrudnienia w transportowaniu surowca tankowcami. Rząd Indii zapowiedział właśnie, że będzie importować znacznie więcej ropy z Rosji.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Będzie drożej

Amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs podniósł prognozę cen ropy brent w trzecim kwartale 2022 roku ze 125 dolarów za baryłkę do 140 dolarów. W ocenie ekspertów banku, problem strukturalnego deficytu ropy jest nierozwiązany, podaż pozostaje nieelastyczna, zaś spowolnienie gospodarcze na świecie okazało się niewystarczające, by przy obecnych cenach przywrócić równowagę zapasów.

Z kolei JP Morgan widzi w tym okresie notowania ropy brent na poziomie 130 dolarów za baryłkę w scenariuszu bazowym, z możliwością przetestowania 150 dolarów. Ta ostatnia cena została wymieniona jako bardzo prawdopodobna także przez firmę Trafigura zajmującą się handlem surowcami.

Zdaniem analityków japońskiej grupy inwestycyjnej MUFG, to co widzimy na światowych rynkach "czarnego złota" to jeszcze nie koniec rajdu cen. Prognoza banku MUFG zakłada wzrost średniego kursu ropy brent do 141 dolarów za baryłkę w trzecim kwartale 2022 roku. Potem ma nastąpić przecena, która sprowadziłaby średnią cenę kontraktów na surowiec do 112 dolarów w ostatnim kwartale tego roku.

- Uważamy, że maksymalny próg bólu zostanie osiągnięty w trzecim kwartale 2022 roku przy średniej cenie ropy brent powyżej 141 dolarów za baryłkę. Poziomy te mogą ostatecznie wstrząsnąć działalnością przedsiębiorstw, ograniczyć konsumpcję prywatną i zacząć łagodzić poważne napięcia na rynku - stwierdzili eksperci z MUFG.

Czytaj również:Ceny paliw ciągle rosną. Najgorsze jeszcze przed nami?

Niepokojące marże rafineryjne

W ostatnich tygodniach, w związku z wojną na Ukrainie, marże rafineryjne na świecie znacznie wzrosły, osiągając niespotykany dotąd poziom we wszystkich regionach i w odniesieniu do prawie wszystkich produktów. - Produkty rafinacji ropy naftowej, takie jak olej napędowy i benzyna, czyli to, co faktycznie zużywa gospodarka i konsumenci, są znacznie droższe, niż wynikałoby to jedynie z cen surowca - podkreślają analitycy z MUFG.

W efekcie gospodarka odczuwa silny szok inflacyjny związany z energią. Ceny paliw mają bowiem przełożenie na ceny niemal wszystkich produktów, a także usług. To z kolei ma duże znaczenie dla banków centralnych, które starają się powstrzymać nadmierny wzrost cen poprzez podwyżki stóp procentowych. Wszystko razem może prowadzić do światowej recesji.

- Sankcje nałożone na Rosję zwiększają presję na marże. Rosja jest liderem eksportu nie tylko ropy naftowej, ale także oleju napędowego i częściowo przetworzonej ropy, którą europejskie rafinerie przerabiały na paliwo. Obecnie ten strumień został wyczerpany. Oczekujemy, że od 2023 roku zwiększenie zdolności produkcyjnych rafinerii w Azji i na Bliskim Wschodzie zmniejszy napięcie na rynku produktów i pomoże znormalizować marże rafineryjne - podsumowali eksperci z MUFG.

Nadzieja w recesji

Dorota Sierakowska z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska uważa, że o ile sytuacja w najbliższych miesiącach będzie sprzyjać utrzymywaniu się wysokich cen ropy naftowej, to nad popytem na ten surowiec zbierają się czarne chmury za sprawą obaw o recesję w wielu krajach świata.

- Bank Światowy zmniejszył prognozę globalnego wzrostu gospodarczego w 2022 roku o około jedną trzecią do poziomu 2,9 proc. Ostrzega przy tym, że wojna w Ukrainie i ciągle poważne problemy będące następstwem pandemii, mogą przyczynić się do wyraźnego spowolnienia gospodarczego w niektórych państwach. To zaś niewątpliwie uderzyłoby w popyt na ropę naftową - konkluduje Dorota Sierakowska.

Jacek Brzeski

Zoabacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »