Reklama

Co orzekł trybunał w Sztokholmie? Oświadczenia Gazpromu i Gasum są różne

Trybunał arbitrażowy w Sztokholmie wydał niedawno decyzję dotyczącą sporu między fińską firmą Gasum i Gazpromem. To ważne orzeczenie, które może rzutować na podobne wyroki w sporach między Gazpromem a innymi spółkami europejskimi. Problem tylko w tym, że orzeczenie nie jest publiczne, a oświadczenia obu stron się rozmijają.

Spór dotyczył wstrzymania dostaw gazu z Rosji po tym, jak Gasum nie przystał na zmianę warunków płatności za gaz, które od czasu dekretu prezydenta Federacji Rosyjskiej mają być uiszczane w rublach. W wyniku decyzji o wstrzymaniu dostaw po podjęciu jednostronnej decyzji przez stronę rosyjską, Gasum oddał sprawę do trybunału.  

- W przypadku orzeczeń arbitrażowych podstawowa trudność dla analityków jest taka, że nie są one publiczne. Nie możemy sprawdzić tekstu. Rozstrzygnięcia zapadają w sporach między podmiotami, zawierają dane wrażliwe, nie są publikowane. Słabość polega więc na tym, że możemy opierać się tylko na oświadczeniach stron postępowania - mówi Interii Szymon Kardaś, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Reklama

Jeśli oświadczenia są zgodne, można wysnuć czytelny wniosek. Ale w sytuacji gdy pozostają one sprzeczne, a tak jest w przypadku Gasum i Gazprom Exportu, trudno o jakiekolwiek konkluzje.

Jedyny pewnik - strony są zobowiązane do negocjacji

Fiński Gasum poinformował, że 14 listopada trybunał arbitrażowy wydał wyrok, zgodnie z którym Gasum nie jest zobowiązany do zapłaty w rublach za gaz kupowany od Gazprom Exportu, ani do proponowanej procedury płatności. Spółka poinformowała, że trybunał arbitrażowy nakazał obu firmom kontynuowanie dwustronnych negocjacji, by wypracować rozwiązanie obecnej sytuacji.

Gasum ma długoterminową umowę na dostawy gazu ziemnego z rosyjskim Gazpromem Export. W kwietniu dostawca gazu zażądał, by płatności uzgodnione w kontrakcie były dokonywane w rublach zamiast w euro. Gasum nie przyjął tego żądania. Firmy miały też istotny spór co do niektórych innych żądań stawianych na podstawie umowy. Gazprom Export wstrzymał dostawy gazu do Gasum w maju.

Tymczasem Gazprom utrzymuje, że sztokholmski trybunał nakazał firmie Gasum zapłacenie 300 mln euro z odsetkami w związku z niewywiązaniem się z klauzuli "take or pay", czyli "bierz lub płać". Rosjanie poinformowali, że tym samym trybunał potwierdził zasadność wstrzymania dostaw gazu, jeśli kupujący nie zapłaci w rublach, zgodnie z dekretem rosyjskiego prezydenta. Także Gazprom potwierdził, że strony zobowiązane są do kontynuowania negocjacji umowy za rozliczenie dalszych dostaw gazu.

Nie ma jak zweryfikować oświadczeń

- Mamy więc dwa sprzeczne oświadczenia, nie mamy możliwości ich weryfikacji, w związku z tym jedyne co pozostaje to śledzić, jaki będzie dalszy rozwój wypadków. Jeśli strona fińska ureguluje należność, o której mowa w komunikacie Gazpromu (a Gazprom wskazuje, że trybunał arbitrażowy zasądził konieczność zapłacenia 300 mln euro za dostawy zakontraktowane i nieodebrane w tamach "take or pay"), potwierdzi, że komunikat Gazpromu w tym punkcie był prawdziwy. Jeśli Finowie tego nie zrobią, to znaczy, że strona rosyjska w jakiś sposób treścią tego orzeczenia manipuluje - ocenia analityk OSW w rozmowie z Interią.

I zaznacza, że wspólny jest tylko jeden punkt, który mówi o zobowiązaniu do kontynuowania rozmów między stronami.

Gdyby Gazprom otrzymał korzystny wyrok, można spodziewać się, że ruszyłby z pozwami wobec innych spółek reprezentujących kolejne "wrogie kraje". Wielu zdziwiłoby się jednak, gdyby sąd faktycznie uznał, że Finowie muszą zaakceptować mechanizm płatności przyjęty jednostronnie przez Rosję.

Jeśli Finowie nie zapłacą i będą trwały dalsze negocjacje, oznaczałoby to, że rozstrzygnięcie zostało sformułowane w taki sposób, by stworzyć obu stronom możliwość kontynuowania negocjacji i osiągnięcia porozumienia drogą negocjacji, a nie rozstrzygnięcia sądowego.

To ważny wyrok dla wielu krajów

Analityk wskazuje, że potencjalnie to orzeczenie, gdyby było jasne, rzutowałoby na sytuację wielu spółek w regionie znajdujących się w podobnej sytuacji jak Gasum, w tym m.in. na polskie PGNiG (które obecnie jest już częścią grupy Orlen). - Gdybyśmy mieli klarowną wiedzę co do treści rozstrzygnięcia, moglibyśmy bardziej autorytatywnie sygnalizować, jakie mogłyby być skutki dla podobnych postępowań, które będą się toczyć w odniesieniu do innych firm - informuje Kardaś.

Gazprom wstrzymał w tym roku dostawy do Polski i innych krajów, które odmówiły dokonywania płatności za błękitne paliwo w rublach. A o takiej zmianie kontraktu zdecydował dekretem prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin. Dokument przewiduje, że "nieprzyjazne państwa" muszą otworzyć konta w rublach w rosyjskim Gazprombanku.

Polska została odcięta od dostaw z Rosji 27 kwietnia tego roku. PGNiG twierdzi, że wstrzymanie dostaw jest naruszeniem kontraktu jamalskiego.      

Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »