Reklama

Co zrobić, żeby przedsiębiorcy nie bali się chmury

- Wiadomo, że przechowywanie danych i zarządzanie nimi w chmurze to przyszłość gospodarki. Ale nadciągające chmury powodują też obawy. O to, że kto ma chmurę, będzie mieć nad danymi władzę. Dlatego nie będziemy wkładać wszystkich jajek do jednej chmury - zapowiada wiceprezes PKO BP Adam Marciniak.

Amerykańscy giganci - na razie Google i Microsoft (a spodziewany jest jeszcze Amazon) - zapowiedzieli, że wybudują w Polsce swoje chmury nakładami miliardów dolarów. Będą to wielkie serwerownie, w których "przestrzeń dyskową" na dane będzie mógł sobie wynająć każdy. Będzie mógł w nich przechowywać wszystko, co zechce, tak jak wielu z nas robi to ze zdjęciami trzymając je w choćby w niewielkiej, darmowej chmurce. Ale to tylko początek nowatorskich wartości, które daje chmura biznesowi.

Światowy trend, nadrabianie zaległości

Reklama

Bo ważniejsze od tego, że firma nie musi mieć własnych serwerów i ma dostęp do swoich danych z każdego miejsca na świecie, jest możliwość korzystania z rozmaitych usług związanych z oprogramowaniem. A także usług do tworzenia oprogramowania. Programów i narzędzi również nikt nie musi już kupować. Są do wynajęcia w chmurze. Zbudowanie w niej sklepu internetowego wraz z całą cyfrową infrastrukturą i funkcjonalności może kosztować nawet od 100 do kilkuset zł miesięcznie.

Wygląda to zachęcająco, ale czy wystarczy, by w Polsce nastąpiło wzmożone zainteresowanie przedsiębiorstw usługami w chmurze? Prawdopodobnie tak, gdyż takie są światowe trendy. Na razie jednak jest z tym słabo, bo według danych Eurostatu w 2018 roku w Polsce zaledwie 11 proc. firm korzystało z chmurowych usług, gdy w Finlandii - 65 proc.

Żeby przyspieszyć migrację polskiej przedsiębiorczości do chmury półtora roku temu PKO Bank Polski i Polski Fundusz Rozwoju założyły Chmurę Krajową. To ona miała być rodzimym substytutem dla usług globalnych gigantów. Ale gdy ci giganci stanęli u naszych bram i zdecydowali postawić swoje serwerownie nad Wisłą, Operator Chmury Krajowej zmienił strategię. O jego obecnej roli mówi Adam Marciniak, wiceprezes PKO BP będący także szefem rady nadzorczej polskiego operatora.

Lokalne korzyści

Nie chodzi wcale o to by polska chmurka konkurowała z gigantami. Chodzi natomiast o to, żeby zebrać w jednym miejscu dostępne w światowych chmurach rozwiązania technologiczne i udzielić dostępu do nich polskim przedsiębiorcom, oczywiście po rozsądnych cenach. Chodzi także o to, by usługi były świadczone zgodnie z polskim prawem i polskimi regulacjami również dotyczącymi sektora finansowego. I żeby dane były przechowywane w kraju.

- Jest to koncepcja zebrania wszystkich rozwiązań dostępnych na rynku i dostosowania ich do potrzeb rynku regulowanego w Polsce - mówił Adam Marciniak w zdalnej rozmowie w ramach "Kwadransa z Europejskim Kongresem Finansowym".

I dodał, że polska mała firma, której dane zaginęły gdzieś w amerykańskiej chmurze musiałaby dochodzić sprawiedliwości przed sądem w USA, co oczywiście byłoby dla niej ogromnie trudne. Już teraz, gdy wie, czego potrzebuje, może sobie to po prostu wyklikać na stronie operatora.

- Chodzi o to, żeby usługi dostępne na świecie były też dostępne na naszym rynku, żebyśmy mieli możliwość audytowania, żeby określić jasno rezydencję danych, żeby nie było sytuacji, w której ktoś mówi naszemu przedsiębiorstwu: nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi - powiedział Adam Marciniak.

Podkreśla, iż ważną wartością wnoszoną przez amerykańskich gigantów do Polski są nakłady na szkolenia potencjalnych klientów chmury.

- Giganci zdają sobie sprawę, że musza wyszkolić ten rynek. Wyszkoliłem już 200 pracowników z korzystania z usług Google, a z obu (także Microsoftu) spodziewam się  wyszkolić 1,5 tys. w ciągu najbliższych trzech lat. Dzięki temu mamy szansę utrzymać swoją nowoczesności - powiedział.

Bank PKO BP korzysta już w tej chwili z usług w chmurze. Stworzył w niej już wirtualne stanowiska pracy doradców klientów, funkcję zdalnego doradcy wideo, z którym połączenie jest szyfrowanie, żeby operator chmury nie miał dostępu do tajemnicy bankowej, przenosi do chmury niektóre funkcjonalności aplikacji IKO, zamierza zbudować w niej "trwały nośnik".

- Nie przenosimy istniejących rozwiązań 1:1, tylko szukamy, czy nie ma lepszego rozwiązania na zasadzie usługi - powiedział.

Dodaje jednak, że bank ma świadomość tego, iż gdyby z jakichś powodów został "odcięty" od chmury, musi dalej świadczyć swoje usługi. Nie zamierza także powierzać tylko jednej chmurze wszystkich swoich operacji.

- Mamy podejście systemowe. Chcemy w trzy lata mieć sytuacje, że zostajemy z jednym ośrodkiem, a drugi jest przekonwertowany na różne usługi chmurowe - powiedział.

Ważna geopolityka

Problem ograniczonego zaufania do amerykańskich gigantów technologicznych mają także inne państwa i przedsiębiorstwa w Europie. Skoro prezydent USA Donald Trump zakazuje amerykańskim przedsiębiorstwom współpracy z chińskim Huawei, gdyż oskarża go o szpiegostwo, to trudno sobie wyobrazić, żeby Bosch, Siemens czy BMW łatwo przystały na to, by ich nowatorskie projekty błąkały się po serwerach w stanie Utah.

Dlatego w Unii powstaje - wsparty przez rządy Niemiec i Francji, a także przez wielkie firmy z tych krajów - projekt Gaia-X mający stworzyć system usług chmurowych niezależny od amerykańskich i chińskich dostawców. Dodajmy, że Europa jest za USA i Chinami znacznie w tyle jeśli chodzi potencjał wielkich technologicznych inwestycji. Na razie w projekt 11 europejskich wielkich firm zamierza zainwestować po 1,5 mln euro rocznie. Gdyby amerykańscy giganci technologiczni tylko chcieli, mogliby z dnia na dzień wyjąć z kieszeni 100 mld dolarów. 

- Projekt europejski może być trudny do realizacji wobec firm, które działają globalnie - ocenia Adam Marciniak.

Magdalena Dziewguć, szefowa zarządzająca Google Cloud w Europie Centralnej zapewnia, że chmura amerykańskiego giganta będzie w pełni przejrzysta. Co to znaczy?

- Trwa dyskusja o transferze danych z Europy do USA, o tym kto może to kontrolować, kto ma własność tego, co w jest chmurze. Zapewniamy konkretne parametry techniczne, pomiary bezpieczeństwa, użytkownicy mają możliwość to sprawdzić. Jest też możliwość kontroli gdzie są dane, jak są przechowywane, kto ma do nich dostęp. Są klauzule modelowe do kontrolowania transferu danych. Chcemy zapewnić pełną transparentność - mówiła Magdalena Dziewguć podczas "Kwadransa z EKF".

I dodaje, że polski Operator Chmury krajowej tworzy innowacyjny model hybrydowy, złożony z puzzli dostarczanych przez różnych graczy na rynku, z których można tworzyć własne rozwiązania. Umożliwia też dialog gigantów z lokalnymi graczami. Według niej model ten spotkał się już z zainteresowaniem kilku europejskich państw.

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »