Reklama

Coraz droższe surowce. Inflacja rośnie z energią

Ceny energii idą w górę od USA przez Europę po Azję. Wyjątkowo mocno drożeje gaz ziemny. Europejskie magazyny gazu są zapełnione w niespełna 75 procentach, co jest najniższym poziomem o tej porze roku od ponad dekady. Ucierpieć może polska gospodarka uzależniona od importowanych surowców energetycznych.

Ceny surowców na świecie rosną z uwagi na szybko odradzający się po pandemii popyt przy ograniczonej podaży. Bloomberg Commodity Index, szeroki indeks oparty o kontrakty terminowe na 23 różne surowce (w tym energetyczne), metale i towary, osiągnął w zeszłym tygodniu najwyższe notowania od 2015 roku. Od początku roku wzrósł już o ponad 29 proc.

Wyjątkowo droga ropa

Paweł Majtkowski, analityk rynków w firmie eToro przypomina, że ceny surowców są kwotowane w dolarze USA, który jest teraz silny, co dodatkowo podbija inflację. Wzrost cen surowców powoduje poważne przepływy finansowe z krajów konsumentów do tych, które są potentatami w wydobyciu i produkcji źródeł energii. Zyskują zatem Arabia Saudyjska, Rosja czy Australia. Tracą natomiast Europa i Chiny. Polska też jest poszkodowana, bo paliwa stanowią 5,6 proc. naszego importu i tylko 1,7 proc. eksportu, a inne surowce to 3 proc. importu i 2,4 proc. eksportu.

Reklama

Powyższe liczby pochodzą z raportu za okres styczeń-lipiec 2021 roku. W tym czasie dodatnie całkowite saldo bilansu handlowego wyniosło 14,2 miliarda złotych. Zyskujemy dzięki nadwyżce w eksporcie żywności, bydła i zboża, ale to nie jest w stanie zniwelować strat wynikających z droższych paliw i innych surowców przemysłowych.

Dziś za baryłkę ropy brent płaci się ponad 79 dolarów, a za WTI prawie 76 dolarów. To są ceny najwyższe od kilku lat. Paweł Majtkowski szacuje, że ruch w górę ceny ropy naftowej o 10 dolarów, przekłada się na wzrost inflacji o około 0,2 punktu procentowego. W dodatku, wzrost cen na dłuższą metę może wywołać spadek popytu, co będzie skutkować stagflacją, czyli współistnieniem inflacji i stagnacji gospodarczej.

Wzrost cen odczuwają tankujący na polskich stacjach benzynowych. Firma e-petrol prognozuje, że w okresie 4-10 października za litr paliwa Pb98 kierowcy będą płacić 5,98-6,09 zł, za Pb95 - 5,82-5,92 zł, za olej napędowy - 5,69-5,80 zł, a za LPG - 2,89-2,96 zł. Trzy miesiące temu wszystkie te ceny były o kilkadziesiąt groszy niższe.

Gazowy szantaż

Na rynkach światowych notowania gazu ziemnego testują tegoroczne maksima. Cena gazu w USA oscyluje tuż poniżej kolejnej bariery psychologicznej, czyli poziomu 6 dolarów za milion BTU (brytyjska jednostka ciepła).

Europa walczy o zapewnienie wystarczającej ilości gazu i węgla przed zimą, a rosnące ceny zmuszają niektórych gigantów przemysłowych do zamknięcia zakładów lub ograniczenia produkcji. Rządy próbują reagować na zjawisko rosnących cen energii. Francja chce uniemożliwić wszelkie podwyżki regulowanych taryf gazowych i obniżyć podatki na energię elektryczną.

Europejskie magazyny są zapełnione gazem w niespełna 75 procentach, co jest najniższym poziomem o tej porze roku od ponad dekady. Największy dostawca gazu dla Starego Kontynentu, czyli rosyjski Gazprom ogranicza eksport i wymusza wysokie ceny energii, chcąc doprowadzić do szybkiego uruchomienia Nord Stream 2 z pominięciem europejskich wymogów certyfikacji.

W wywiadzie dla PAP dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak ocenił, że kryzys gazowy - związany z rekordowymi cenami tego surowca w Europie oraz wzrostem cen energii elektrycznej i kosztów uprawnień do emisji CO2 - ma wpływ na wiele strategicznych sektorów, takich jak energetyka oraz przemysł chemiczny, a w szczególności na produkcję nawozów.

- W 2022 roku można oczekiwać kolejnych fal inflacji na rynku nawozów i energii. Konsekwencje tego boleśnie odczują nie tylko przedsiębiorstwa, ale i gospodarstwa domowe w całej Europie. Rosnące ceny nawozów podniosą koszty produktów rolnych. Poza wzrostem cen energii i przerwami w ich dostawach będziemy mieć do czynienia ze wzrostem cen żywności niewidzianym od kilkudziesięciu lat - przewiduje Piotr Arak.

Metale bardziej i mniej potrzebne

Paweł Majtkowski z Etoro zauważa, że wzrosty cen surowców są także napędzane przez postępującą dekarbonizację. Cena litu, który służy do produkcji baterii, wzrosła od początku roku o ponad 250 proc. (w tym około 40 proc. w ciągu ostatniego miesiąca). O ponad 60 proc. wzrosły od początku roku także notowania kobaltu.

Zezwolenia na emisję dwutlenku węgla w Unii Europejskiej zdrożały natomiast o 89 proc. Obawy o stan środowiska prowadzą do ograniczenia inwestycji w wydobycie ropy i węgla. Efektem takich działań są jednak wyższe ceny - ropa WTI od początku roku zdrożała o około 60 proc., a węgiel o ponad 160 proc.

Jak podkreśla Paweł Majtkowski, nie wszystkie surowce drożeją. Duże znaczenie mają tu problemy chińskiej gospodarki. Kłopoty spółki Evergrande, obawy o wzrost gospodarczy w Państwie Środka oraz spadający w Chinach popyt spowodowały obniżkę ceny rudy żelaza. W ciągu ostatniego miesiąc staniała ona o około 30 proc. Spada także cena rodu (-18 proc. od początku roku), palladu (-22 proc.), srebra (-17 proc.), platyny (-10 proc.) oraz złota (-7 proc.).

Natomiast cena miedzi, która jest produkowana także przez nasz KGHM, od początku roku wzrosła o kilkanaście procent. Miedź z uwagi na swoje szerokie zastosowanie jest uznawana za świetny barometr sytuacji na świecie. Gdy gospodarka szybko się rozwija, ceny miedzi rosną, gdy zaś na horyzoncie pojawia się spowolnienie i recesja - ceny spadają.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »