Reklama

Coraz mniej turystów z Rosji przyjeżdża do Krakowa i Zakopanego

Do Krakowa przyjeżdża w celach turystycznych coraz mniej Rosjan. Według przedstawicieli branży turystycznej zaważyła na tym sytuacja polityczna, ale przede wszystkim kurs rubla.

Według szacunkowych danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej w 2014 r. Kraków odwiedzi 9,9 mln turystów: 7 mln 250 tys. gości krajowych i 2 mln 650 gości z zagranicy - najwięcej z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Hiszpanii, Włoch i Francji. Rosjanie, którzy przed rokiem stanowili 6,7 proc. cudzoziemców przyjeżdżających pod Wawel, w 2014 r. będą stanowić zaledwie 2,9 proc. turystów z zagranicy zwiedzających Kraków.

- Długo pracowaliśmy nad tym, żeby zachęcić turystów z Rosji do przyjazdów. To ciekawy i dobry klient. Rosjanie wypoczywają tu całymi rodzinami i raczej niczego sobie nie odmawiają. To turyści szukający hotelu o dobrym standardzie, blisko miejsc, które chcą oglądać i nieoszczędzający pieniędzy - mówił PAP dyrektor Wydziału Informacji, Turystyki i Promocji Miasta Marcin Kandefer.

Reklama

Z badań ruchu turystycznego w Krakowie wynika, że spadła nie tylko liczba turystów z Rosji, ale także ich wydatki. W 2013 r. Rosjanie podczas pobytu w mieście wydawali średnio na osobę ponad 1,1 tys. zł (nie licząc kosztów podróży i opłaconych wcześniej noclegów), w 2014 r. kwota ta spadła do niespełna 400 zł na osobę. Do Krakowa przyjeżdża więcej młodych ludzi, mniej osób w średnim wieku najlepiej sytuowanych, krótsze są także ich pobyty.

Od kwietnia 2012 r. Kraków miał bezpośrednie, całoroczne połączenie lotnicze z Moskwą. We wrześniu Aerofłot je zawiesił i nie wiadomo, czy wróci ono w rozkładzie letnim.

- Żal nam. Ci turyści byli w Krakowie widoczni, zwłaszcza zimą, w okresie świąteczno-noworocznym. Język rosyjski było słychać na ulicach i w restauracjach. Namawialiśmy i restauratorów, i miejskie instytucje kultury, by dla tych turystów mieli atrakcyjną ofertę - mówił Kandefer.

Jak powiedziała PAP prezes Krakowskiej Izby Turystyki Anna Jędrocha, dwa biura z Krakowa, które specjalizowały się w obsłudze turystów ze Wschodu, zawiesiły działalność. - Na spadku przyjazdów zaważyła sytuacja polityczna, ale przede wszystkim niekorzystny kurs rubla. Podróże to nie jest pierwsza potrzeba, dlatego w momencie kryzysu gospodarczego ludzie rezygnują z wyjazdów - mówiła Jędrocha.

Spadek liczy turystów ze Wschodu jest odczuwalny także na Podhalu.

Do 15 grudnia biura podróży z Rosji i Ukrainy trzymały rezerwacje w hotelach i pensjonatach w Zakopanem. - Okazało się jednak, że tych rezerwacji biura nie sprzedały swoim turystom i zanotowaliśmy blisko 70 proc. anulacji. W niektórych obiektach w Zakopanem turyści ze wschodu odwołali wszystkie rezerwacje - powiedział PAP Dariusz Galica z portalu internetowego Dobre Miejsce.

Największy spadek sprzedaży odnotowały popularne kwatery prywatne. Nieco lepiej sytuacja wygląda w pensjonatach i hotelach o wyższym standardzie - ta oferta sprzedaje się najlepiej. - Każdego dnia dochodzi do anulowania rezerwacji od gości ze Wschodu, ale o faktycznych reperkusjach będzie można mówić dopiero po 3 stycznia, kiedy to rozpoczną się już turnusy gości ze Wschodu - dodał Galica.

Zdaniem Agaty Wojtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, przyczyną drastycznego spadku rezerwacji gości ze wschodu jest wojna na Ukrainie i drastycznie niski kurs rubla w stosunku do euro i dolara. Dodała, że w czasie świąt prawosławnych najwięcej gości pod Giewont przyjeżdżało z Ukrainy, kolejną grupę stanowili Rosjanie i Białorusini.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »