Reklama

Cyfrowe wyzwania Afryki

Choć Afryka nie została w takim stopniu dotknięta pandemią jak inne kontynenty, boleśnie jednak odczuwa jej gospodarcze skutki. Rozwijająca się cyfryzacja wielu dziedzin życia, która nabrała w czasie jej trwania bezprecedensowego znaczenia, uświadomiła wielu krajom konieczność transformacji ich gospodarek i społeczeństw.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Epidemia obeszła się z Afryką stosunkowo łagodnie. Na kontynencie liczącym ponad 1,3 mld ludzi na koniec września 2021 roku zanotowano łącznie 8,4 mln zakażeń i ponad 211 tys. zgonów. To odpowiednio ponad 5 i 3,5 razy mniej niż w samych Stanach Zjednoczonych, z kolei w Ameryce Łacińskiej wskutek Covid-19 życie straciło ponad 1,5 mln osób. W Afryce epidemia zebrała największe żniwo w RPA (87,6 tys. ofiar) Tunezji (25 tys.), Egipcie (17,3 tys.) i Maroku (14,3 tys.).

Reklama

Relatywnie gorsze były konsekwencje gospodarcze kryzysu, bo kontynent wskutek lockdownów i innych restrykcji doświadczył w zeszłym roku, jak podaje Afrykański Bank Rozwoju, pierwszej od 25 lat rozległej recesji. PKB zanotował spadek o 2,1 proc. co dotknęło trzy czwarte państw afrykańskich, powiększając ubóstwo tego kontynentu o 40 mln osób. Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje natomiast, że tylko w pierwszej połowie 2020 roku Afryka straciła ekwiwalent 50 mln pełnoetatowych miejsc pracy, a dotknęło to głównie młodych ludzi. Dla porównania w trakcie kryzysu finansowego 2009 roku jedynie 11 krajów doznało recesji.

Rokowania na ten rok są znacznie lepsze, choć ciągle obciążone ryzykiem. Spodziewana dynamika wzrostu gospodarczego ma wynieść 3,4 procent, a sprzyjać temu powinny wyższe ceny surowców, zniesienie wielu ograniczeń i przywrócenie ruchu turystycznego. Zdynamizować i utrwalić wzrost może proces cyfryzacji poprzez inkluzję ekonomiczną i finansową setek milionów mieszkańców kontynentu. Digitalizacja jest bowiem kluczem do rozwiązania wielu afrykańskich problemów w wielu dziedzinach, takich jak bezpieczeństwo żywnościowe, edukacja, opieka medyczna, energia czy dostęp do finansowania - twierdzi Cristina Duarte doradca Sekretarza Generalnego ONZ ds. Afryki i ekspertka MFW.

W tym kontekście studium Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej (ITU) wskazuje, że zwiększenie dostępu do szerokopasmowego internetu o 10 proc. może przełożyć się na wzrost PKB per capita na kontynencie o 2,5 procent. Na razie jednak większość krajów mocno odstaje od reszty świata pod względem wykorzystywania cyfrowych technologii.

Niski poziom cyfryzacji

Najnowszy, tegoroczny raport ITU pod tytułem "Digital trends in Africa" wskazuje na bardzo duże zróżnicowanie państw afrykańskich w zakresie korzystania z internetu - od 80 proc. populacji w krajach najlepiej rozwiniętych do zaledwie 10 procent w słabo rozwiniętych. Średnio zaledwie 28,6 proc. osób korzystało z internetu w roku 2019, a odsetek gospodarstw domowych z dostępem do sieci nie przekraczał 15 procent przy średniej światowej 57 procent. W przypadku wsi było to jedynie 6,3 procent, natomiast przodowały w korzystaniu osoby młode w wieku 15-24 lata - 40 procent z nich było online.

Najwyższy procent użytkowników internetu występuje w Kenii (85 proc.), Libii (84 proc.), Nigerii (73 proc.), Mauritiusie i Seszelach (po 72 proc.), Maroku i Tunezji (po 68 proc.). Wykluczenie cyfrowe dotyczyło bardziej kobiet, z których zaledwie 20 procent korzystało z usług i treści online w porównaniu z 37 proc. mężczyzn. W skali globalnej wskaźniki te wynoszą odpowiednio 48,3 i 55,2 procent.

Rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej nie jest jednak największym cyfrowym wyzwaniem Afryki, bo aż 77 proc. mieszkańców znajduje się w zasięgu sieci komórkowych (3G, 4G, LTE). Na koniec 2019 roku w Afryce Subsaharyjskiej korzystało z internetu 272 mln osób, a prawie 800 mln było tego pozbawionych z uwagi na wysoki koszt smartfonów względem dochodów, brak umiejętności cyfrowych, analfabetyzm, ograniczony dostęp do elektryczności, co dotyczyło aż 28 krajów. Wysokie są koszty subskrypcji internetu mobilnego, tylko w kilku krajach oscylują one wokół 2 proc. dochodu narodowego brutto (GNI) per capita, poziomu określającego dostępność internetu przez Komisję Szerokopasmowego Internetu dla Zrównoważonego Rozwoju. Jeszcze gorzej jest z kosztami stałego łącza, które w niektórych krajach bliskie jest 100 proc. GNI.

W czasie pandemii w wielu państwach afrykańskich zintensyfikowano wykorzystanie technologii cyfrowych. Wydawany przez Bank Światowy Africa’s Pulse podaje, że w czasie lockdownów 25 proc. firm z obszaru subsaharyjskiego przyśpieszyło wdrażanie cyfrowych rozwiązań. Wprowadzano: aplikacje umożliwiające monitorowanie kontaktów społecznych (Kenia, Maroko, Rwanda) i wykrywanie tą drogą zakażeń, narzędzia telemedyczne (Sierra Leone, Ghana), ułatwiające komunikację i drony transportujące pobrane próbki do laboratoriów (Ghana). Uruchamiano też platformy e-learningowe (Tanzania) i aplikacje ecommerce łączące bezpośrednio dostawców i klientów (Uganda).

Szybko rosły też cyfrowe płatności, a w latach 2021-25 dynamika ich średniorocznego wzrostu ma przekroczyć 9 procent. W 2019 roku firma konsultingowa Bain przewidywała, że w połowie obecnej dekady stanowić one będą 57 proc. wszystkich transakcji, jednak pandemia przyśpieszyła ten trend i ich udział może być o 10 pp wyższy. Przyczyną jest ekspansja ecommerce i korzystanie z kanałów elektronicznych przy dystrybucji środków pomocowych dla wielu grup społecznych, a także zmniejszenie opłat z tytułu transferów pieniężnych wskutek presji administracji rządowych i uruchomienie wielu aplikacji płatniczych, z których korzysta ponad 300 mln mieszkańców kontynentu.

Najlepiej rozwiniętym cyfrowo państwem afrykańskim jest Nigeria, gdzie sektor informatyczno-telekomunikacyjny (ICT) równy jest 14 proc. PKB, a rząd zainwestował w pięć podwodnych kabli umożliwiających łączność międzynarodową, obniżając znacznie koszty dostępu do internetu.

Niestety większość państw afrykańskich ma małe możliwości finansowania procesów digitalizacji, a wydatki publiczne per capita są najniższe na świecie. Jak podaje raport OECD w 2018 roku wynosiły one równowartość 384 dolarów rocznie, gdy w Ameryce Łacińskiej opiewały średnio na 2226 dolarów, a w rozwijających się krajach azjatyckich 1314 dolarów. W dużej mierze wynika to z niskiego i wciąż malejącego udziału podatków w PKB, co z kolei jest pochodną wielkości nieformalnego sektora w wielu gospodarkach, w którym zatrudnionych jest ponad 80 proc. siły roboczej. Dodatkowo pandemia pogłębiła deficyty fiskalne w krajach afrykańskich, a szacunki dotyczące długu publicznego wskazują na jego wzrost w ujęciu dolarowym z 56,3 proc. w roku 2019 do około 70 proc. w zeszłym. W tych warunkach nie dziwi, że aż 80 proc. wydatków na infrastrukturę cyfrową zależnych jest od prywatnych inwestorów. Szacuje się, że zapewnienie powszechnego dostępu do szerokopasmowego internetu w oparciu o sieć 4G do roku 2030 kosztować może przynajmniej 100 mld dolarów w postaci inwestycji publiczno-prywatnych.

Rozwój infrastruktury cyfrowej szczególnie w mniejszych miastach i obszarach wiejskich, dzięki któremu dostęp do internetu byłby tańszy a sam internet szybszy, mógłby powstrzymać emigrację młodych ludzi do wielkich aglomeracji i do Europy, gdyż prawie 70 proc. z nich mieszka poza przepełnionymi metropoliami. Dzięki dostępowi do sieci i podniesieniu umiejętności cyfrowych pojawiłyby się możliwości samozatrudnienia i świadczenia pracy za pośrednictwem platform cyfrowych, jak ma to miejsce w RPA, a pracownicy sektora nieformalnego staliby się bardziej produktywni. Wiele małych firm mogłoby podjąć konkurencję na znacznie szerszym niż lokalny rynku, korzystając z uruchomionej w styczniu bieżącego roku Afrykańskiej Strefy Wolnego Handlu (AfCFTA). Dzięki redukcji barier celnych i pozacelnych eksport wewnątrz - afrykański ma bowiem wzrosnąć do roku 2035 o 29 procent, a dochody średnio o 7 procent.

Zastosowanie cyfrowych technologii może znacząco zredukować koszty transakcyjne handlu, przyspieszając tranzyt towarów i czynności administracyjne związane z ich logistyką. Już działające platformy cyfrowe łączą znacznie łatwiej i szybciej sprzedających i kupujących, ograniczając wiele papierowych procedur. Ma to właśnie szczególne znaczenie dla małych i mikro firm, które dominują na większości rynków. Dzięki cyfryzacji mogą one mieć łatwiejszy do nich dostęp i korzystać z różnych form finansowania. Większość z nich nie ma nawet świadomości istnienia AfCFTA i potencjalnych korzyści z tym związanych. W Nigerii najludniejszym państwie kontynentu, relatywnie dobrze zaawansowanym cyfrowo, wykazać się tym może zaledwie 18 proc. małych i mikro przedsiębiorców, gdy w przypadku średnich firm odsetek ten jest bliski 70 procent.

Najlepiej rozwinięte branże

Sektorem afrykańskiej gospodarki, który już zyskuje na cyfryzacji jest rolnictwo, z którego w obszarze subsaharyjskim utrzymuje się ponad 60 proc. populacji. McKinsey zidentyfikował w nim ponad 400 cyfrowych rozwiązań dotyczących upraw, doradztwa, informacji rynkowej, łańcuchów dostaw i finansowania. Jedną z popularnych aplikacji, z której korzysta ponad milion rolników w Ugandzie, Kenii, Tanzanii i Afryce Wschodnie jest WeFarm. Dzięki niej farmerzy mogą kontaktować się ze sobą, nabywając nowe doświadczenia, więc innowacje rozpowszechniane są znacznie szybciej. Innym przykładem jest platforma Twiga, która kojarzy ponad 13 tys. drobnych farmerów z hurtownikami i pięcioma tysiącami sklepów w miastach.

Jednak wiele rozwiązań zmaga się z uzyskaniem właściwej skali i zasięgu działania, bo korzysta aktywnie z nich tylko 30 proc. zarejestrowanych klientów, a zaledwie 5 proc. aplikacji ma ponad milion użytkowników. Dla porównania - najpopularniejsza aplikacja płatnicza M-Pesa ma wskaźnik korzystania w wysokości 96 proc., a dzięki niej, jak szacuje amerykański MIT, 2 proc. afrykańskich gospodarstw domowych wyszło z biedy.

Dobrze rozwiniętym sektorem cyfrowego rynku są startupy oferujące rozwiązania finansowe. Jak wylicza raport OECD jest ich ponad 500. Najaktywniejszymi centrami cyfrowych finansów jest Kapsztad, Nairobi, Lagos i Kair, a trzy pierwsze zaliczane są do 100 największych hubów fintech na świecie. Na całym kontynencie natomiast jest ponad 640 hubów i akceleratorów technologicznych, to dwa razy więcej niż pięć lat temu.

Afryka doczekała się czterech startupów o statusie jednorożca tj. wycenianych na ponad miliard dolarów. Trzy pochodzą z Nigerii (Jumia - ecommerce, Interswitch - finanse, Flutterware - płatności), a jeden (fintech Fawry) z Egiptu. Jednak do rozwoju innych brakuje kapitału - w ciągu ubiegłych sześciu lat startupy pozyskały od funduszy venture mniej niż miliard dolarów, z czego do firm młodszych niż pięć lat niewiele dotarło - około 5 proc. całej wartości inwestycji.

W tym czasie polskie startupy pozyskały daleko więcej środków.

Ambitny program Unii Afrykańskiej - Agenda 2063 (The Africa, We Want) - zakłada masową proliferację cyfrowych miejsc pracy. Do tego stanu jednak ciągle daleko, a jedynie pięć afrykańskich stolic jest siedzibą połowy najdynamiczniejszych startupów. Większość ma dużą trudność w skalowaniu działalności. Jedynie 17 proc. młodych firm spodziewa się zatrudnienia więcej niż sześciu pracowników, choć Afryka ma najwyższy na świecie wskaźnik (22 proc. siły roboczej) samozatrudnionych przedsiębiorców. Natomiast w przedsiębiorstwach sektora ICT i 20 największych startupach pracuje zaledwie 300 tys. osób. To kropla w morzu potrzeb, zważywszy, że liczba młodych osób w wieku 15-24 lata jest w Afryce najwyższa w historii, przekraczając 200 milionów.

Jak widać cyfryzacja gospodarki Afryki jest kwestią palącą, bo może być drogą do rozwiązania lub chociażby złagodzenia części problemów związanych z rozwojem i eksplozją demograficzną. Jednak wielu rządom trudno będzie sprostać temu zadaniu. W tym kontekście rodzi się potrzeba zmiany podejścia do pomocy rozwojowej i humanitarnej dla Afryki, która w roku 2019 przekraczała 48 mld dolarów i była kilkakrotnie wyższa od wartości napływu kapitału prywatnego. W dużej mierze okazuje się ona nieefektywna i w niewielkim stopniu zmniejsza poziom ubóstwa, bo skupia się na skutkach, a nie przyczynach niedorozwoju, jest także defraudowana. Przekierowanie części tych środków na rzecz rozwoju gospodarki cyfrowej, szerokiego dostępu do internetu i cyfrowych kompetencji mogłoby przynieść szybsze i bardziej namacalne skutki gospodarcze oraz społeczne, zmniejszając również poziom biedy.

Mirosław Ciesielski, wykładowca akademicki, opisuje rynki finansowe, zmiany na rynku fintechów i startupów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »