Reklama

Czarna przyszłość polskiego węgla

Jakie będzie polskie górnictwo węgla kamiennego za dziesięć czy piętnaście lat? Czy raczej - co z niego zostanie? Fatalna sytuacja skłania do użycia terminu "branża schyłkowa". Odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z balem na Titanicu, a ludzie nie zdają sobie sprawy z tragizmu sytuacji - ocenia Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

W projekcie "Polityki energetycznej Polski do roku 2050", przedstawionym w sierpniu 2014 roku przez Ministerstwo Gospodarki, zapisano, że węgiel kamienny i brunatny nadal będzie odgrywał bardzo ważną rolę w polskiej energetyce. Tyle że może to być głównie węgiel z importu, bo nic nie zapowiada teraz rozwoju polskiego górnictwa.

Reklama

Węgiel w skali globalnej to niezmiernie istotny nośnik energii - 40 proc. energii elektrycznej w świecie produkowane jest z węgla, a 70 proc. globalnego przemysłu stalowego jest uzależnione od węgla. A zatem węgiel jeszcze na długo pozostanie w miksie energetycznym Polski i świata. Jednak w przypadku Polski może to być węgiel wydobywany za granicą.

Tylko bogate państwa mogą sobie pozwolić na nagłą zmianę miksu energetycznego. Przykładem jest Japonia, gdzie po awarii w elektrowni jądrowej Fukushima zadecydowano o odejściu od atomu i przejściu do produkcji energii z LNG, co przełożyło się na znaczne podwyżki cen energii dla klientów detalicznych. W Kraju Kwitnącej Wiśni zaczęto więc myśleć o powrocie do energetyki jądrowej - pod warunkiem, że nowe bloki spełniałyby bardziej restrykcyjne wymogi bezpieczeństwa.

- Z roku na rok rośnie rola węgla w świecie - ocenia Paweł Smoleń, prezes Euracoal, Europejskiego Stowarzyszenia Węgla. - Na tle innych paliw węgiel najmniej uzależnia od importu. A zatem nadal będzie stosowany w krajach Unii Europejskiej, niezależnie od deklaracji politycznych.

Cudu nie będzie

W Polsce są plany budowy nowych kopalń, między innymi na Lubelszczyźnie, ale to nie zmienia faktu, że polskie górnictwo traci na znaczeniu i stacza się po równi pochyłej.

Wskazują na to liczby. W pierwszym półroczu 2014 roku strata finansowa netto polskiego górnictwa wyniosła 772,3 mln zł. Od stycznia do czerwca br. branża na samej sprzedaży węgla straciła 1,05 mld zł, wobec uzyskanego w pierwszym półroczu ubiegłego roku zysku w wysokości 64 mln zł.

Górnictwo zadłuża się w dramatycznym tempie. Na koniec 2012 roku krótkoterminowe zadłużenie górnictwa wynosiło 9,7 mld zł, a w roku 2013 było to już 11,9 mld zł. W pierwszym półroczu 2014 roku sprzedano węgiel za 9,5 mld zł przy kosztach 10,6 mld zł, natomiast zobowiązania krótkoterminowe przekroczyły 13 mld zł.

Obciążenia finansowe to niejedyny ciężar przyginający do ziemi polskie górnictwo. Na koniec czerwca br. na zwałach znajdowało się 8,3 mln ton niesprzedanego (i trudno sprzedawalnego) węgla.

W branży górniczej podkreśla się, że nie są w stanie finansować wydobycia węgla na zwały, a popyt i podaż muszą się zrównoważyć. Polska stała się importerem netto energii elektrycznej. - Jeżeli nie skończą się preferencje dla węgla brunatnego, to nie przetrzymamy - alarmuje górniczy menedżment.

W drugim kwartale tego roku akumulacja ujemna wyniosła prawie 50 zł na tonie - średni koszt produkcji był na poziomie 319 zł, a cena zbytu około 270 zł - polskie górnictwo węgla kamiennego traci grunt pod nogami. Ceny węgla w ARA (porty Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) zapewne w dalszym ciągu będą się kształtować na poziomie 72-74 dolarów za tonę. Stosunkowo niskie ceny gazu i wysokie zapasy węgla w portach ARA nie pozwalają liczyć na wzrosty cen węgla w dającej się przewidzieć perspektywie.

Gdzie te priorytety?

Zdaniem Krzysztofa Tchórzewskiego, byłego wiceministra gospodarki, sama Kompania Węglowa potrzebuje około 4 mld zł, żeby mogła odzyskać zdolność konkurencyjną.

- W państwie muszą się wreszcie pojawić decyzje na temat tego, które sektory gospodarki są priorytetowe - podkreśla Tchórzewski. - Wyjściem dla górnictwa byłoby połączenie z energetyką. Jeżeli państwo nie ma środków na uzdrowienie górnictwa, w tym największej spółki, czyli Kompanii Węglowej, to środki na inwestycje w Kompanii mogłyby pójść z nadwyżki z energetyki.

Jednak (nienowe przecież) pomysły połączenia górnictwa z energetyką spotkały się ostatnio z daleko idącym sceptycyzmem energetyków, sprzecznym z deklaracjami niektórych polityków, co tylko pogłębiło poczucie chaosu.

Trudne perspektywy górnictwa określa także kwestia inwestycji, bez których w kopalniach nie ma mowy o utrzymaniu obecnego poziomu wydobycia węgla. W samej tylko należącej do Czechów kopalni Silesia zainwestowano blisko 1 mld zł, a największa spółka górnicza w Polsce i Europie, czyli Kompania Węglowa z czternastoma kopalniami, inwestuje rocznie podobną kwotę. Jednak w Kompanii część pieniędzy jest marnowana na wspieranie kopalń trwale nierentownych.

Polskiemu górnictwu nie pomaga również to, że w Europie mamy do czynienia ze zwiększaniem produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii. W Niemczech w pięciu miesiącach tego roku o 30 proc. wzrosła produkcja energii elektrycznej z paneli słonecznych i elektrowni wiatrowych w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. To powoduje mniejsze zapotrzebowanie na węgiel.

Jedną z dróg poprawy konkurencyjności polskiego węgla jest zwiększenie wydajności pracy, którą w polskim górnictwie opisują jedne z najniższych wskaźników na świecie. W ubiegłym roku było to około 680 ton węgla rocznie na pracownika. W pierwszym półroczu 2014 roku nic w tej kwestii się nie zmieniło.

Polska ze swym poziomem wydobycia nie ma żadnego wpływu na ceny węgla na rynku międzynarodowym. Musimy podnosić efektywność, zabiegać o konkurencyjność polskiego węgla. Ale to - przy bałaganie organizacyjnym i często sprzecznych zapowiedziach co do przyszłości górnictwa płynących z ust polityków - może być misją niemożliwą do spełnienia. Widać, że po prostu brakuje pomysłu na nasz sektor węglowy.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Pomysły na Titanicu

Prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, zwraca uwagę na konieczność uporządkowania polskiego górnictwa, zarówno pod względem personalnym, jak również organizacyjnym i finansowym.

- Sytuacja branży wymknęła się spod kontroli. Nie dostrzegam żadnej koordynacji działań dotyczących przyszłości górnictwa - ocenia Szczepański. - Państwo musi powrócić do nadzoru właścicielskiego nad spółkami węglowymi, bo jest właścicielem kopalń.

Tymczasem - w coraz bardziej dramatycznej sytuacji - trwa giełda pomysłów na górnictwo. Może by tak Kompania sprzedała cztery kopalnie Węglokoksowi, a może też sprzedałaby kopalnię Bolesław Śmiały Tauronowi? A może jednak nie? Połączyć Kompanię Węglową, Katowicki Holding Węglowy i Węglokoks? A może realizować indywidualnie programy naprawcze dla KW i KHW?

Brak jasnego planu dotyczącego całej branży jest bardzo niepokojący. Tym bardziej że wysyp pomysłów - niespójnych i chaotycznych - dotyczy jednej z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki.

- Odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z balem na Titanicu, a ludzie nie zdają sobie sprawy z tragizmu sytuacji - ocenia Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - Górnictwo potrzebuje przemyślanych decyzji, trzeba myśleć o tym, co będzie z sektorem węglowym za dziesięć czy dwadzieścia lat.

Brakiem spójnej strategii dla górnictwa są też zaniepokojone górnicze związki zawodowe.

- Przerażające jest to, że górnictwo będące w tak tragicznej sytuacji, bo w zasadzie mówimy o perspektywie najbliższych miesięcy, kiedy w Kompanii Węglowej i w Katowickim Holdingu Węglowym znowu może zabraknąć środków na wynagrodzenia, miotane jest od koncepcji do koncepcji - zaznacza Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. - I tak, raz rozpatrywana jest koncepcja konsolidacji na poziomie spółek węglowych oraz na poziomie energetyki po to, by zaraz potem rzucać hasła o rozbiciu Kompanii Węglowej i sprzedaży jej kolejnych kopalń do podmiotów zewnętrznych.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że narastające od dawna problemy branży wynikają po pierwsze z zaklinania rzeczywistości, po drugie z niechęci do podejmowania decyzji.

- Deklaracje, że nie będziemy zamykać kopalń, są pustosłowiem - podkreśla Steinhoff. - O kopalniach i ich przyszłości ma decydować ekonomia i geologia. Trzeba zamykać kopalnie, które nie mają szans, w których występuje nadkoncentracja zagrożeń i w których od lat generowane są straty.

Gdyby państwo miało klarowną strategię wobec górnictwa oraz energetyki, to przedsiębiorstwom z tych branż łatwiej byłoby tworzyć własne strategie. Bez tego działają doraźnie, odbijając się od ściany do ściany, a wielość rzucanych od niechcenia pomysłów - nieomawianych i nierealizowanych - tylko pogarsza jakość zarządzania w niestabilnych warunkach ekonomicznych i formalnoprawnych.

Ostatnie wydarzenia w kopalni Kazimierz-Juliusz pokazały, że nadal liczy się okazjonalne klajstrowanie spraw. I dotacje...

Ważne, by wreszcie padła odpowiedź na podstawowe pytanie: czego chce państwo i jak zamierza to osiągnąć. Potrzebne jest określenie celów i narzędzi.

- Politycy w dalszym ciągu chcieliby pielęgnowania ciszy w górnictwie, bowiem protesty w tej branży oznaczałyby dyskomfort rządzenia - podsumowuje prof. Marek Szczepański.

Wygląda jednak na to, że czas spokoju społecznego w górnictwie minął, a do uregulowania pozostaje słony rachunek za jego utrzymywanie. Skutki strategii "jakoś to będzie z tym węglem" mogą okazać się fatalne dla całej gospodarki.

Jerzy Dudała

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Dowiedz się więcej na temat: Polskie | górnictwo polskie | węgiel | górnictwo | górnictwo w Polsce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »