Reklama

Czy Grecji grozi chaos po odejściu rządu Papademosa?

Grecy, od 3 lat ponoszący koszty wyciągania kraju z zadłużenia, z rosnącą niechęcią myślą o obecnych siłach na scenie politycznej. Jeśli nastrój się utrzyma, Grecji grozi chaos polityczny po odejściu przejściowego rządu Papademosa - ocenia agencja Reutera.

Obecnie Grecją rządzi gabinet koalicyjny niezależnego Lukasa Pademosa, byłego prezesa centralnego banku Grecji i byłego wiceszefa Europejskiego Banku Centralnego. Kadencja tego rządu najprawdopodobniej potrwa tylko kilka miesięcy, do przedterminowych wyborów parlamentarnych wstępnie wyznaczonych na 19 lutego przyszłego roku.

Reklama

Do tego czasu rząd ma sfinalizować porozumienie ws. drugiego pakietu ratunkowego dla Grecji (w wysokości 130 mld euro), doprowadzić do wypłaty pilnie potrzebnej, kolejnej transzy pierwszego pakietu pomocowego (8 ze 110 mld euro) oraz nadzorować już podjęte kroki oszczędnościowe.

Pytanie brzmi jednak, co czeka Grecję, gdy rząd Papademosa wykona postawione przed nim zadania i zgodnie z umową odsunie się od władzy. Obawy są zdecydowanie uzasadnione - ocenia w swej analizie Reuters. W kraju, gdzie większość wyborców popierała dotąd jedno z dwóch największych ugrupowań - konserwatywną Nową Demokrację (ND) lub socjalistyczny PASOK - od miesięcy narasta zmęczenie i irytacja skłóconymi politykami, którym na sercu leży, jak się wydaje, nie dobro zadłużonego kraju, lecz czcze i szkodliwe politykierstwo.

Klimat polityczny dobitnie podkreślają wyniki opublikowanego w sobotę sondażu ośrodka MRB. Zwycięzcy najbliższych wyborów parlamentarnych nie ma w obecnym parlamencie - brzmi wniosek. Na kluczowe pytanie, która partia - ND czy PASOK - poradziłaby sobie z problemami Grecji, niecałe 8 proc. wybrało socjalistów, ok. 16 proc. konswerwatystów. Opcję "żadna z wymienionych" wybrało rekordowe 67 proc. respondentów.

Jeśli z zestawienia odrzuci się niegłosujących, dowiadujemy się, że na Nową Demokrację oddałoby głos 33,1 proc. Greków, a na PASOK - 18,1 proc. Cóż z tego, skoro łącznie 29,7 proc. badanych zaznaczyło odpowiedź "żadna z wymienionych", "nie wiem" lub "inna" - zauważa Reuter.

Agencja rysuje w analizie trzy scenariusze rozwoju sytuacji po odejściu rządu Papademosa. Pierwszy - przejęcie władzy przez rząd jednopartyjny - jest według niej najmniej prawdopodobny i zdecydowanie ustępuje wersji nr 2.

Wersja druga przewiduje, że na fali społecznego niezadowolenia z partii już obecnych na scenie politycznej do parlamentu wejdą dwa-trzy nowe ugrupowania. Wersja to tym bardziej możliwa, że Grecja ma stosunkowo niski, 3-procentowy próg wyborczy. Mnogość partii i w konsekwencji rozproszenie władzy sprawią, że po rządzie Papademosa najprawdopodobniej nastanie kolejny rząd koalicyjny, złożony z małych ugrupowań niezdyscyplinowanych i skorych do walki o swoje.

Obawy te są o tyle uzasadnione, że ostatnie dwa gabinety koalicyjne, rządzące w latach 1989 i 1990, upadły po kilku miesiącach, a na podobną sytuację nie może sobie pozwolić Grecja, nad którą niezmiennie unosi się widmo niewypłacalności i może nawet wyjście ze strefy euro.

"Nasze doświadczenie z rządami koalicyjnymi jest bardzo złe. Jeśli obecny się sprawdzi, sytuacja (polityczna w okolicy wyborów) całkowicie się zmieni" - ocenia Costas Panagopulos z ośrodka badawczego ALCO. "Jeśli tak się nie stanie, czeka nas katastrofa" - mówi. "Musimy przeżyć, musimy zostać w Unii Europejskiej i w strefie euro. Dla naszego kraju nie ma innej drogi" - dodaje.

W trzecim scenariuszu, przewidywanym przez Reutera, Papademos, niezależny ekonomista o świetnej reputacji, sprawdza się jako mediator między skłóconymi koalicjantami i stworzy pozytywny klimat dla kontynuowania współpracy po wyborach.

Jednak zdaniem "Economist", trwałość i siła przebicia obecnej koalicji są raczej wątpliwe. Choć do rządu wszedł szef ND Antonis Samaras, a poparcie jego partii Papademos scementował, przekazując teki ministrów spraw zagranicznych i obrony jej wiceprzewodniczącym, Stawrosowi Dimasowi i Dimitrisowi Awramopulosowi, koalicja nie jest tak zjednoczona, jak by się mogło wydawać.

Stabilności gabinetu Papademosa zagraża niechętne poparcie udzielane mu przez Samarasa oraz wewnętrzne spory w ND i PASOK-u - ocenia tygonik.

Już w pierwszym tygodniu urzędowania nowego gabinetu Samaras podkopał jego autorytet, odmawiając złożenia podpisu pod zobowiązaniem do przestrzegania warunków porozumienia o pomocy finansowej, która ma uratować kraj przed bankructwem i złagodzić kryzys strefy euro. Oficjalnego zobowiązania domagała się Komisja Europejska. W rezultacie napięcie w relacjach Grecji z KE i strefą euro jeszcze wzrosło.

Nie można też zapominać o wewnętrznych sporach, które toczą się w łonie dwóch głównych partii greckich. Część posłów Nowej Demokracji sprzeciwia się koalicji i krytykuje Samarasa za pośrednio wyrażoną zgodę na warunki uzyskania przez Grecję pomocy. Poseł, który otwarcie oskarżył go o uleganie obcym wpływom, został wydalony z partii. Jedność PASOK-u definitywnie zakończyła się wraz z niespodziewanym ogłoszeniem przez jej lidera, Jeorjosa Papandreu, referendum w sprawie przyjęcia drugiego pakietu ratunkowego. Propozycja ta zdumiała i zirytowała europejskich partnerów Grecji i wywołała popłoch na rynkach. Wielu posłów PASOK-u chce, by to minister finansów Ewangelos Wenizelos poprowadził partię do najbliższych wyborów, i wzywa Papandreu do ustąpienia.

"W obliczu lecących na łeb na szyję wskaźników poparcia (dla ND i PASOK-u), pewne jest, że żadna z tych partii nie może liczyć na parlamentarną większość w przewidywalnej przeszłości. Posłowie z obu ugrupowań będą więc musieli przyzwyczaić się do wspólnego rządzenia, czy tego chcą, czy nie" - podsumowuje "Economist" w artykule zatytułowanym "Podziałami stoją".

Dowiedz się więcej na temat: rządy | rzad | polityczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »