Reklama

Czy należy się bać słodzików?

Choć powszechnie wiadomo, że cukier nie powinien być spożywany w nadmiarze, wiele osób czuje silną potrzebę słodkiego smaku. Epidemia otyłości postawiła przed producentami żywności spore wyzwanie: jak wyprodukować smaczną żywność, od której nie będziemy tyć. O tym, czy słodziki mogą przyczynić się do redukcji masy ciała - mówiła podczas Kongresu Zdrowia Kobiet specjalistka w zakresie leczenia otyłości - prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

Nieprawidłowy bilans energetyczny, czyli nadmierne spożycie energii i niedostateczny wysiłek fizyczny, jest związany z istotnym wzrostem masy ciała dorosłych i dzieci. Otyłość jest chorobą z największą liczbą powikłań, w tym onkologicznych. Wyzwaniem stało się więc zmniejszenie kaloryczności żywności poprzez zmianę procesów technologicznych jej wytwarzania i składu. Niskokaloryczne substancje słodzące mogą pomagać w zmniejszaniu ogólnego dziennego spożycia cukru i tym samym przyczynić się do zmniejszenia kaloryczności diety.

Reklama

Fakty i mity o niskokalorycznych substancjach słodzących

- Reformulacja żywności to jest jeden z najważniejszych kierunków dotyczących prewencji zachorowań na otyłość na poziomie społecznym - poinformowała prof. dr hab. n med. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, kierownik Zakładu i Katedry Promocji Zdrowia i Leczenia Otyłości Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością. Jedną z metod reformulacji jest zastępowanie cukru przez niskokaloryczne substancje słodzące. Jednak słodziki to dodatki do żywności wokół których narosło sporo kontrowersji. W UE jest dopuszczonych 19 takich niskokalorycznych substancji słodzących do użytku w przemyśle spożywczym. Najczęściej używane to aspartam, acesulfam K, sacharyna, sukraloza i glikozydy stewiolowe.

- Dopuszczone w UE substancje słodzące są bezpieczne i wykorzystuje się je w produkcji żywności i napojów, ale również w produkcji wielu leków - zaznaczyła prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz. - Jeśli jakaś substancja zostanie dopuszczona, musi spełniać warunki bezpieczeństwa i nie może stanowić zagrożenia dla zdrowia konsumenta. Trzeba też wykazać uzasadnioną potrzebę jej stosowania - wyjaśniła.

Dopuszczalne normy

W przypadku dopuszczenia słodzików do stosowania w przemyśle spożywczym określa się dla nich też tzw. ADI, czyli ilość danej substancji, która według aktualnego stanu wiedzy pobierana codziennie przez całe życie z żywnością, wodą, powietrzem i lekami, nie przedstawia zagrożenia dla człowieka (uznawana jest za nieszkodliwą). Wyniki badań oceniających średnie spożycie substancji słodzących wykazały, że w Europie jest ono znacznie niższe niż wyznaczone dla nich wartości ADI, nawet w grupach mogących potencjalnie spożywać większe ilości produktów spożywczych zawierających te substancje, takich jak dzieci i chorzy na cukrzycę.

Według badań Belgijskiego Naukowego Instytutu Zdrowia Publicznego, osoby regularnie spożywające produkty zawierające substancje słodzące osiągają 25 proc. norm ADI dla cyklaminianu, 17 proc. dla acelulfamu K, 5 proc. dla aspartamu, 11 proc. dla sacharyny.

Nad bezpieczeństwem niskokalorycznych substancji słodzących czuwa Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Dopuszczenie określonej substancji do produktów sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej odbywa się po zaakceptowaniu jej przez panel EFSA ds. dodatków do żywności, przypraw, substancji pomagających w przetwarzaniu i materiałów przeznaczonych do kontaktu z żywnością. Ocena danej substancji odbywa się w oparciu o wszystkie dostępne i najbardziej bieżące wyniki badań toksykologicznych, chemicznych i biologicznych, obserwacji dokonanych na zwierzętach oraz danych odnośnie wpływu na zdrowie ludzi. Akceptację uzyskują jedynie substancje, których wyniki badań nie budzą żadnych wątpliwości czy zastrzeżeń. EFSA monitoruje również spożycie słodzików.

Czy należy się bać słodzików?

Prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz poinformowała, że pojawiały się doniesienia o tym, że substancje słodzące zwiększają ryzyko wystąpienia pewnych nowotworów u zwierząt doświadczalnych. - Wyniki ostatnich badań prowadzonych u ludzi nie potwierdziły tych tez. Nie tylko zresztą w zakresie nowotworów, ale i innych doniesień np. o toksycznym wpływie na układ nerwowy i funkcje poznawcze, uszkodzenia DNA i funkcje reprodukcyjne. Kontrolowane badania kliniczne nie wykazały jakiekolwiek behawioralnego bądź neurologicznego wpływu aspartamu na zdrowe osoby dorosłe bądź dzieci - podkreśliła.

Profilaktyka otyłości

- Spożywanie niskokalorycznych substancji słodzących nie powoduje zwiększenia apetytu i nie wywiera wpływu na uczucie sytości. Pozwala zmniejszyć gęstość energetyczną żywności. Jako część programu zmian stylu życia przyczynia się do polepszania efektów redukcji masy ciała. Ma też korzystny wpływ na poposiłkowe stężenie glukozy i insuliny, również u chorych z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej w tym cukrzycy typu 2. - wyliczała prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz. Zaznaczyła, że zastąpienie cukru niskokalorycznymi substancjami słodzącymi nie załatwia wszystkiego. W profilaktyce cukrzycy i otyłości konieczna jest zmiana stylu życia, a więc przede wszystkim aktywność fizyczna i zdrowia dieta. Słodziki to tylko jeden z elementów.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zobacz nowe artykuły w promocyjnych cenach na ding.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »