Reklama

Czy Polska trafi do gorszego koszyka?

Polska chce, by wydatki Unii Europejskiej na nowe kraje członkowskie były jak największe - mówił minister finansów Jacek Rostowski. Analitycy uważają że proponowane dwa osobne budżety dla strefy euro i pozostałych państw oznaczałby podział krajów unijnych na lepsze i gorsze.

Reklama

Jacek Rostowski powiedział w radiowej Jedynce, że nie będzie on decydujący, jeśli chodzi o unijny budżet. 'Tą kwestią Wspólnota zajmie się prawdopodobnie w listopadzie" - dodał minister. Jego zdaniem, Polska jest gotowa zaakceptować rozwiązanie, gdy powstanie unijny budżet dla wszystkich krajów, a oprócz tego budżet dla strefy euro.

Być może pomoże to w stabilizacji tej strefy, co jest bardzo ważne dla całego unijnego systemu. Rozpoczynający się dziś szczyt będzie poświęcony głównie unii bankowej.

Jacek Rostowski dodał, że Polska chce, by rabaty starych krajów UE, takich jak Wielka Brytania były jak najmniejsze.

Albo równe prawa, albo bez Polski

Albo w UE będzie wspólny nadzór bankowy gwarantujący równe prawa i obowiązki dla jego uczestników, albo "powstanie mechanizm, w którym istotna część państw europejskich, w tym Polska, nie będzie uczestniczyła" - powiedział premier Donald Tusk przed szczytem UE.

"Nadzór finansowy musi gwarantować równe prawa i obowiązki wszystkim uczestnikom, także państwom spoza strefy euro" - powiedział w czwartek Tusk w Brukseli tuż przed szczytem poświęconym m.in. unii bankowej. "Bez jasnych zasad, które będą dawały równe prawa i równe obowiązki, trudno będzie przyjąć jakąkolwiek koncepcję" - dodał.

Premier odniósł się też do analizy służb prawnych Rady UE, która przeciekła do mediów i z której wynika, że obecna propozycja nadzoru KE nie daje krajom spoza euro prawa głosu przy podejmowaniu decyzji przez wspólny nadzór, którego rolę ma pełnić Europejski Bank Centralny.

"Analiza pokazuje, że podstawa prawna, jaka jest w tej chwili aktualna (artykuł traktatu UE o EBC - PAP) uniemożliwi, czy bardzo utrudni przyjęcie tej zasady równych praw dla wszystkich" - ocenił premier. Zasugerował, że Niemcy opowiadają się za zmianą podstawy prawnej propozycji wspólnego nadzoru, by "zagwarantować równe prawa i obowiązki".

_ _ _ _

Polska jedzie więc na szczyt z hasłem. "Sprawiedliwe zasady - równoważne prawa i obowiązki dla krajów spoza strefy euro i potrzeba uwzględnienia równowagi pomiędzy krajami goszczącymi i macierzystymi dla banków" - powiedział minister do spraw europejskich Piotr Serafin.

O konieczności zapewnienia sprawiedliwego traktowania państw spoza strefy euro w nadzorze mówi też projekt wniosków przygotowany na szczyt. "Wierzę, że wszyscy najlepsi prawnicy w naszej instytucji i w Europejskim Banku Centralnym będą w stanie znaleźć rozwiązanie tej kwestii" - powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Marosz Szefczovicz.

Oczekuje się, że unijni liderzy zgodzą się na rozpoczęcie prac nad nowymi regulacjami, które zapewnią sprawiedliwe traktowanie krajów spoza strefy euro w nadzorze i prawo głosu przy podejmowaniu decyzji. Drugi temat unijnego szczytu to ściślejsza integracja w strefie euro i raport szefa Rady Europejskiej.

Na razie odbędzie się dyskusja, decyzje powinny zapaść w grudniu. W dokumencie, który przygotował Herman Van Rompuy jest mowa o osobnym budżecie dla eurolandu, co początkowo wywołało obawy o podział Europy na dwie prędkości i ewentualne ryzyko połączenia tej kwestii z negocjacjami w sprawie budżetu dla całej Unii, a w konsekwencji uszczuplenie puli pieniędzy na lata 2014-2020. "Musimy pracować nad tymi dwiema kwestiami odrębnie.

Budżet dla Unii Europejskiej i ten nowy pomysł dla eurolandu to dwie różne, niezwiązane ze sobą rzeczy" - mówił Andreas Mawrojannis, minister do spraw europejskich Cypru, kierującego teraz pracami Unii. Polski rząd jest spokojny i nie widzi zagrożenia, a minister do spraw europejskich Piotr Serafin tak podsumowuje dotychczasowe dyskusje o budżecie dla eurolandu: "przypominało to rozmowę o yeti, którego nikt nie widział i każdy opisywał w zupełnie inny sposób".

Na razie, dyskusja o osobnej kasie dla eurolandu zostaje odłożona. Najnowsza wersja raportu szefa Rady Europejskiej mówi o realizacji w dłuższej perspektywie, polski rząd dodaje, że idea powróci w połowie dekady.

Opinia

Przyjęcie osobnego budżetu dla strefy euro byłoby niekorzystne dla Polski - ocenia analityk Marek Wołos. W Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt Unii Europejskiej, na którym może paść propozycja przyjęcia rozdzielenia budżetów strefy euro i pozostałych krajów unijnych. Marek Wołos z TMS Brokers ostrzega, że takie rozwiązanie byłoby niekorzystne dla Polski, która dostaje sporo pieniędzy z Unii europejskiej.

Ekspert uważa, że osobne budżety dla strefy euro i pozostałych państw oznaczałby podział krajów unijnych na lepsze i gorsze. Rozpoczynający się dziś szczyt będzie poświęcony głównie unii bankowej.

Kolejny szczyt Unii Europejski raczej nie przyniesie żadnego przełomu - uważa analityk ING TFI Paweł Cymcyk. Unijne spotkanie jest poświęcone między innymi wspólnemu nadzorowi bankowemu, który ma służyć zacieśnianiu wspólnoty walutowej. Paweł Cymcyk spodziewa się, że podczas szczytu na pewno pojawią się informacje dotyczące dwubudżetowości.

Chodzi o pomysł rozdzielenia budżetu Unii na dwa - dla krajów strefy euro i poza nią.

W opinii analityk wprowadzenie dwóch budżetów de facto oznaczałoby, że część Unii Europejskiej, która jest poza strefą euro byłaby Unią drugiej prędkości. Podkreśla jednak, że nawet w samym europejskim obozie nie ma jednomyślności co pomysłu dwubudżetowości UE. Pomysł odrębnego budżetu dla strefy euro forsują głównie Niemcy, a także Francja.

_ _ _ _ _

Polskie zakulisowe negocjacje w sprawie budżetu Unii już przynoszą sukces. Zapewniał ostatnio w radiowej Jedynce minister spraw zagranicznych. Radosław Sikorski mówił, że rozmowy nad unijną perspektywą 2014-2020 nie są tak łatwe jak w poprzednich budżetach.

Tym razem można albo zgodzić się na propozycję Komisji Europejskiej, albo na jeszcze większe cięcia. Minister Sikorski dodał, że kwotowo Komisja Europejska nie proponuje gorszego rozwiązania dla Polski. Problem może być jedynie z utrzymaniem na właściwym poziomie funduszy spójnościowych.

Szef polskiej dyplomacji dodał jednak, że Polska w tej sprawie i tak osiągnęła już sukces, bo udało nam się doprowadzić do odrzucenia propozycji mniejszych funduszy spójnościowych dla krajów mających wyższy wzrost gospodarczy. Sprawie unijnego budżetu będzie poświęcony jutrzejszy szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. Ma tam być ustalona kompromisowa wersja perspektywy 2014-2020.

W dwudniowym szczycie w Brukseli weźmie udział premier Donald Tusk. Do końca roku zaplanowano jeszcze trzy spotkania przywódców Unii Europejskiej w stolicy Belgii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »