Reklama

"DGP: Zabraknie na tani prąd?

Jak czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej", 12 spółek obrotu złożyło wnioski o zwrot pieniędzy za zamrożone ceny energii elektrycznej. Mniejsze firmy obawiają się jednak, że nie starczy dla nich środków i wstrzymują rozliczenia.

Reklama

Według danych z 16 września na rachunku funduszu zgromadzone było 3,4 mld zł. Ministerstwo szacuje, że koszt rekompensat to 4,2-4,3 mld zł, ale kolejne 4 mld zł wynikające z ustawy wiązać się będzie z obniżeniem akcyzy i opłaty przejściowej - wylicza dziennik.

- Skorygowaliśmy umowy zgodnie z ustawowym wymogiem, ale zaznaczyliśmy klientom, że pieniądze zwrócimy dopiero wtedy, kiedy sami je dostaniemy - powiedział gazecie dyrektor jednej z prywatnych firm obrotu energią.

- Jest spore ryzyko kary od prezesa URE, ale zwłoka w wystawianiu nowych, niższych faktur to ratunek przed upadłością. W ustawie dotyczącej rekompensat napisano, do kiedy spółki miały poinformować odbiorców o cenach, ale nie mówi ona, kiedy mają wystawić korekty. A prawo energetyczne daje na wystawienie faktury korygującej aż 15 miesięcy - zauważa cytowany przez DGP Mateusz Brandt, dyrektor handlowy Instytutu Doradztwa Energetycznego.

- W mojej ocenie szacowane przez Ministerstwo Energii rekompensaty nie wystarczą na pokrycie całości roszczeń wystosowanych przez spółki obrotu. Oddanie pieniędzy w stosunku 1:1 to koszt 12-20 mld zł - mówi Brandt. Państwo zwróci mniej dzięki opublikowanym na początku września przez URE tzw. wartościom referencyjnym do wzorów rekompensat. - Są niższe niż zakładane na etapie konsultacji nowelizacji czy rozporządzenia - dodaje Brandt.

W nieoficjalnych rozmowach państwowi sprzedawcy przyznają, że nawet dla nich może nie starczyć pieniędzy.

- Nie to, że ich nie dostaniemy, ale nie pokryją w pełni naszych strat - usłyszała gazeta w jednym z koncernów.

- Wiele mniejszych spółek obrotu zastanawia się dziś, jak podejść do tematu rekompensat, bo rzeczywiście są obawy, że pieniędzy może nie wystarczyć dla wszystkich albo że wypłacone środki nie w pełni pokryją poniesione straty. Możliwe, że będą takie spółki, które zdecydują się na korekty faktur i zwrot pieniędzy klientom dopiero po tym, jak otrzymają pieniądze od Zarządcy Rozliczeń, ale kiedy to nastąpi? Nie wiadomo. Szczegółowe postanowienia ustawy prądowej nadal budzą wątpliwości i wiele podmiotów się w tym nie odnajduje - przyznaje Łukasz Batory, partner w kancelarii Banasik, Woźniak i Wspólnicy w rozmowie z dziennikiem.

Jak czytamy w DGP, mniejsze spółki obrotu wstrzymują składanie ofert na sprzedaż energii na 2020 rok.

- W ogłaszanych przetargach klienci, np. samorządy, albo w ogóle nie otrzymują ofert, albo otrzymują takie, które przekraczają ich możliwości budżetowe.

Efektem może być to, że coraz więcej klientów będzie musiało skorzystać z usługi droższego tzw. sprzedawcy rezerwowego, by mieć ciągłość dostaw. Obecna sytuacja i niepewność dotycząca regulacji dla 2020 r. może negatywnie wpłynąć na cały proces kontraktowania prądu w Polsce - mówi Łukasz Batory w rozmowie z dziennikiem.

Dowiedz się więcej na temat: podwyżki cen energii | podwyżki cen prądu | ceny energii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »