O koncesje na budowę morskich farm wiatrowych w polskiej strefie ekonomicznej Bałtyku starają się tak firmy prywatne jak i państwowe, krajowi, ale też zagraniczni gracze.
Czym przyciąga Bałtyk?
To doskonałe warunki wietrzne i stosunkowo płytkie wody o niskim zasoleniu, co jest nie bez znaczenia dla realizacji inwestycji i nakładów, które trzeba będzie ponieść. Jest też uchwalony w czerwcu 2021 r. Plan Zagospodarowania Przestrzennego Polskich Obszarów Morskich, dzięki czemu inwestorzy wiedzą, gdzie i ile wiatraków będą mogli postawić.
Polska w morskiej energetyce wiatrowej widzi szansę na transformację energetyczną i odejście od węgla. Chętnych, by uczestniczyć w tym procesie, jest wielu.
O wszystkie lokalizacje przewidziane w drugiej fazie rozwoju polskiego rynku offshore stara się m.in. PKN Orlen. - Złożyliśmy wnioski na wszystkich jedenaście koncesji, teraz czekamy - mówił niedawno w wywiadzie dla Interii prezes spółki Daniel Obajtek. Orlen o koncesje występuje samodzielnie, gdyż jak wskazał prezes, firma wpuszczać do projektu na tym etapie żadnych partnerów jeszcze nie chce. - Być może później będziemy rozmawiać o ich udziale w inwestycji, ale na pewno byłby to pakiet mniejszościowy - zauważył.
O wszystkie lokalizacje walczy także Shell, francuski EDF (dokładnie EDF Renewable Offshore) czy niemieckie RWE.
Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (ZE PAK) wraz z duńską firmą Ørsted złożyli wnioski na 5 lokalizacji. Do grupy starających się o koncesję spółek dołączyły też Tauron i PGE. A z zagranicznych dodatkowo jeszcze m.in. szwedzki Eolus Vind, norweski Equinor, hiszpańska Iberdrola, niemiecki E.ON, czy szwedzki Vattenfall. Ten ostatni ma budować wspólnie z polską firmą Synthos. Jest jeszcze francuski Total, który planuje inwestycje wraz z KGHM.
Dwuetapowy plan dla Bałtyku
Budowę morskich farm wiatrowych trzeba rozpatrywać etapowo. Przygotowania do inwestycji, wybranych w pierwszej fazie rozwoju rynku offshore już się rozpoczęły. W ramach tzw. pierwszego rzutu projekty rozwija m.in. PGE wraz z duńskim Ørstedem, Polenergia we współpracy z norweskim Equinorem, PKN Orlen z kanadyjskim Northland Power. Do tego RWE i Ocean Wind, które będą budować samodzielnie.
Teraz firmy starają się o koncesje w ramach drugiego etapu. W tym roku - od stycznia do marca - minister infrastruktury opublikował łącznie kolejnych 11 lokalizacji. Na tych obszarach będzie mogło powstać maksymalnie nawet około 11 gigawatów mocy wiatrowych. I jak się okazało - zainteresowanie jest ogromne. Łącznie firmy złożyły 132 wnioski. Miały na to czas do 16 maja.
Kto będzie ostatecznie stawiać farmy wiatrowe - nie wiadomo. Cały proces weryfikacji, oceny i wyboru konkretnych firm zajmie kilka miesięcy. Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk zapowiedział niedawno, że procedura powinna się zakończyć do końca roku.
Ile mocy z wiatru na Bałtyku planuje Polska?
W planach wygląda to tak, że pierwsza energia z wiatru na morzu popłynie około 2025-2026 r. Do 2030 r. Polska chce mieć prawie 6 gigawatów mocy z farm wiatrowych na Bałtyku. Jeśli przywołać założenia Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., w polskiej strefie na Bałtyku powinniśmy mieć - na koniec realizacji strategii - 11 gigawatów mocy. Tylko że to też się może zmieniać.
Według Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) możliwości są dużo większe. Polska pod morską energetykę wiatrową wyznaczyła 2 tys. km kw. na Bałtyku, ale powierzchnia Polskiej Wyłącznej Strefy Ekonomicznej to około 22,5 tys. km kw. Komisja Europejska potencjał dla farm wiatrowych w regionie Morza Bałtyckiego ocenia na 93 gigawaty. Z tego - zauważa PSEW - 30 proc. przypada właśnie na Polskę. A to daje ok. 28 gigawatów mocy.
Morska energetyka wiatrowa przeżywa w ostatnich latach gwałtowny rozwój. Przemawia za tym też koszt pozyskania energii z tego źródła. - W zeszłym tygodniu kontrakty roczne na energię elektryczną na rok 2023 na Towarowej Giełdzie Energii kształtowały się na poziomie 1000 zł za megawatogodzinę, gdy cena prądu z wiatru to najwyżej 320 zł - powiedział Interii Piotr Czopek, dyrektor ds. regulacji w Polskim Stowarzyszeniu Energetyki Wiatrowej.
W rozwoju energetyki wiatrowej, głównie tej na morzu, Polska widzi szanse na transformację energetyczną, ale również - sposób najpierw na stabilizację cen energii, a w przyszłości na ich spadek. To kluczowa sprawa nie tylko dla gospodarstw domowych, ale też biznesu. Ceny energii, jak również źródło jej pochodzenia, będą decydować o konkurencyjności nie tylko poszczególnych przedsiębiorstw, ale i całej gospodarki.
Jak oceniane są wnioski?
Punktem wyjścia do oceny złożonych wniosków jest rozporządzenie ministra infrastruktury z listopada 2021 r.
Wskazano w nim szereg kryteriów, które będą analizowane. Za spełnienie każdego z wymogów przyznawana będzie punktacja: pod uwagę bierze się m.in. sposób finansowania, czas inwestycji, strukturę wytwarzania w danej spółce.
Część zapisów wzbudziła jednak zastrzeżenia branży, która ostrzega, że premiowanie będą firmy z niskim udziałem OZE w miksie produkcyjnym, a to może część podmiotów już na wstępie wykluczyć z postępowania konkursowego.
Bartosz Bednarz
Zobacz również:














