Reklama

Droga energia boli Unię, Putin podpowiada: Nord Stream 2

Europa musi mierzyć się z rosnącymi cenami energii. Rozbieżności odnośnie do źródła problemu są w Radzie Europejskiej duże. Co będzie zimą? - zastanawiają się dzisiaj przywódcy niektórych krajów w UE, obserwując m.in. wciąż niski poziom napełnienia magazynów gazem. Inni, idąc krok dalej, pytają: co się wydarzy w kolejnych latach i wskazują na politykę klimatyczną Wspólnoty oraz potrzebę ponownego przejrzenia zapisów Fit for 55.

Dyskusja o rosnących cenach energii podczas szczytu Rady Europejskiej w Brukseli trwała kilka godzin. Miał to być najważniejszy temat spotkania unijnych przywódców - i tak się stało. Nie bez powodu: rosnące ceny energii uderzają w konsumentów i biznes na Startym Kontynencie oraz mogą obniżyć skalę odbicia gospodarczego po pandemii.

Dlaczego ceny energii rosną? Złożyło się na to wiele czynników. Mroźna zima 2020/2021, niski poziom wypełnienia magazynów w Europie (średnio 77 proc.), dynamiczne ożywienie gospodarcze po pandemicznym zastoju, duży popyt w Azji, wstrzemięźliwa polityka handlowa Gazpromu i ograniczone moce eksportowe LNG - to przekłada się na znaczący wzrost cen gazu. Ale rośną też ceny ropy, węgla i uprawnień do emisji CO2.

Reklama

W odpowiedzi na te wyzwania - KE przedstawiła w zeszłym tygodniu - pakiet działań pomocowych możliwych do zastosowania tak w okresie krótko- (wsparcie na tu i teraz) jak i średnioterminowym (przyjrzenie się temu jak działa wspólny rynek energii i które jego składowe wymagają zmiany).

Natomiast, na kilka minut przed północą w czwartek, pierwszego dnia szczytu, Rada Europejska przyjęła konkluzje w sprawie "kryzysu energetycznego" i przeciwdziałaniu skutkom rosnących cen energii w odniesieniu do konsumentów i biznesu, głównie MŚP. 

Jest w nich mowa m.in. o Europejskim Banku Inwestycyjnym, który powinien przyjrzeć się w jaki sposób można przyśpieszyć inwestycje w obszarze transformacji energetycznej. 

KE ma natomiast zbadać funkcjonowanie unijnego rynku energii, gazu i handlu emisjami (przy wsparciu Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych, ESMA). Ma też dojść do przejrzenia średnio- i długoterminowych rozwiązań, które przełożą się na stabilizację cen energii na przystępnym dla gospodarstw domowych i firm poziomie, a także zwiększą odporność systemu energetycznego UE i bezpieczeństwo dostaw i będą wspierać przechodzenie na gospodarkę neutralną klimatycznie.

Przyszłość to "zielona" energia

Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen przed szczytem RE w Brukseli zapowiedziała, że podczas dyskusji pojawi się temat m.in. funkcjonowania unijnego rynku energii. W średnim i długim terminie - podkreśliła - strategia UE musi polegać na zwiększonych inwestycjach w czyste i odnawialne źródła energii. - To jest przyszłość - dodała.

Doraźnie KE wskazuje na możliwe do zastosowania rozwiązania już tej zimy: częściowe pokrywanie rachunków za energię (środki mogłyby pochodzić ze sprzedawanych uprawnień do emisji CO2), odroczenie płatności lub obniżenie stawek podatkowych.

Podobne rozwiązania niektóre kraje już wdrożyły lub są blisko takiego kroku. W drugiej grupie jest Polska. - Kończymy już opracowywanie naszych regulacji, które mają wesprzeć naszych przedsiębiorców, ale w szczególnie najmniej zamożne gospodarstwa domowe - mówił w Brukseli premier Mateusz Morawiecki.

KE przyszłość widzi w czystej energii czego wyrazem jest m.in. cały pakiet zmian opisanych w dokumencie Fit for 55. Jej rozwój miałby być sposobem na ograniczenie skoków cen energii - dla tego potrzebne są jednak wciąż jeszcze gigantyczne inwestycje.

Rosja zwiększa presję

Polska wskazuje na dwie kluczowe dzisiaj przyczyny kryzysu energetycznego: politykę Rosji, która podbija ceny gazu i mechanizm handlu uprawnieniami do emisji CO2. Hiszpania, Grecja, Węgry - podobnie - podkreślają, że problemem jest struktura rynku energii, w tym system "zielonych" certyfikatów, czyli EU ETS, który stał się instrumentem mocno spekulacyjnym.

Premier Morawiecki, który uczestniczy w dwudniowym szczycie UE w Brukseli, przed jego startem mówił: "spekulacje prowadzą do tego, że dzisiaj już tona uprawnień do emisji kosztuje ponad 60 proc. więcej - to kilkukrotny wzrost w ciągu ostatniego roku, dwóch lat, który gwałtownie przyczynia się do wzrostu cen energii w całej Europie". Zwrócił on także uwagę, że "polityka ekonomicznego szantażu, gazowego szantażu prowadzona przez Gazprom i przez Rosję, jest tym bardziej możliwa, im szybciej ruszy Nord Stream 2".

Rosja tymczasem - donosił niedawno Bloomberg - daje do zrozumienia, że nie zwiększy dostaw gazu, co ustabilizowałoby ceny, dopóki nie ruszy Nord Stream 2. Dlatego Polska chce, by KE przeprowadziła dochodzenie w sprawie manipulacji na rynku gazu ziemnego. Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka zaapelował w liście do wiceszefowej KE Margrethe Vestager m.in. o przeprowadzenie postępowania na podstawie art. 102 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w którym mówi się o zakazie nadużywania pozycji dominującej. Podobny apel skierował już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Część państw członkowskich jak Francja i Hiszpania zgłasza podobny postulat.

Władimir Putin, prezydent Rosji, cytowany przez agencję Tass, powiedział w czwartek, że gaz w ramach NS2 może popłynąć kolejnego dnia od otrzymania przez niemieckiego regulatora wymaganej zgody. - Pierwsza nitka NS2 została wypełniona gazem (technicznym - red.). Jeśli jutro niemiecki regulator udzieli zgody na dostawy, pojutrze popłynie 17,5 mld metrów sześc. gazu - powiedział Putin, który dodał, że do końca roku zakończą się prace techniczne z zapełnianiem drugiej nitki gazociągu. Przepustowość gazociągu NS2 to maksymalnie 55 mld metrów sześc. gazu.

W poszukiwaniu alternatywy

Premier Belgii Alexander De Croo podczas dyskusji - wskazuje Politco - nawoływał do długoterminowej strategii dla całej UE, która musi uwzględniać odchodzenie od paliw kopalnych i "zieloną" transformację; jednocześnie wskazywał na potrzebę działań krótkoterminowych, które złagodzą obecny szok cenowy na rynku energii. Jest to jednak działanie przede wszystkim poszczególnych państw członkowskich.

- Dążymy do dywersyfikacji źródeł energii, a Egipt może również stać się dostawcą energii elektrycznej - mówił w czwartek premier Grecji Kyriakos Mitsotakis po rozmowach z prezydentem Egiptu Abdel-Fattah el-Sissi. Grecja, ale również Cypr chcą połączyć się z systemem energetycznym Egiptu - pierwsza faza projektu rozpocznie się w 2025 roku.

Wątek ten wybrzmiał także w Brukseli. Premier Grecji nie tylko wezwał UE do działania w sprawie cen energii, ale również wskazał na możliwe rozwiązania, tj. wspólne zakupy gazu w ramach scentralizowanej unijnej platformy i rozbudowa możliwości magazynowania błękitnego paliwa. Jego zdaniem, wschodnia część Morza Śródziemnego mogłaby być swego rodzaju kolejnym hubem energetycznym i alternatywnym źródłem dostaw energii dla UE.

Z kolei premier Hiszpanii Pedro Sanchez apelowal o "stworzenia mechanizmu wspólnego kupowania gazu ziemnego przez państwa członkowskie oraz do większej kontroli nad spekulacyjnymi praktykami na rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla".

Bartosz Bednarz z Brukseli

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »