Reklama

Drogie nawozy przełożą się na wyższe ceny żywności

Wysokie ceny gazu przełożyły się na ceny nawozów. Rolnicy wstrzymują się z zakupami, grożą protestami. Przedstawiciele władz twierdzą, że starają się utrzymać ceny na poziomie "kontrolowanym". Rynki obawiają się, że drożyzna przełoży się na plony. Żywność może wyraźnie podrożeć. Z podobnymi problemami mierzą się także inne kraje.

Dla producentów nawozów gaz jest jednym z kluczowych surowców decydujących o kosztach produkcji. Jak podają spółki z branży, odpowiada on obecnie za 80-90 proc. kosztów produkcji nawozów azotowych. Grupa Azoty wskazuje, że poza wysokimi cenami błękitnego paliwa problemem są też ceny fosforytów i soli potasowej. Spowodowały one lawinowy wzrost kosztów produkcji, przekładając się jednocześnie na ceny nawozów.


Rolnicy wstrzymują się z decyzjami zakupowymi. Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk zaznaczał, że resort stara się utrzymać ceny na poziomie "kontrolowanym". - Obecnie jest to ok. 2600 zł za tonę saletry amonowej u oficjalnego dystrybutora spółki Azoty, w firmie Agrochem. To jest poziom cen, choć wysoki, ale jeszcze możliwy do zaakceptowania przez rolników. Gdyby nie te działania, cena saletry mogłaby skoczyć nawet do 4 tys. zł za tonę - mówił w wywiadzie dla PAP.

Reklama

Przyznał, że ceny nawozów już spowodowały zwyżkę cen zbóż, co jest korzystne dla rolników, ale wywołało wzrost cen żywności, podwyższając na inflację. - Szacuje się, że ceny żywności wzrosły ok. 6-8 proc. Dlatego rząd zaproponował tarczę ochronną, która zmniejszałaby podatek VAT na produkty żywnościowe z 5 proc. do 0 proc. To rekompensowałoby w jakiś sposób wzrost cen żywności. Różnice w cenach pokryje faktycznie budżet, nie pobierając VAT-u. Czekamy na oficjalną decyzję KE w tej sprawie - mówił.

Niedobór nawozów na rynkach

Polska wraz z innymi krajami podjęła temat wysokich cen nawozów w Unii Europejskiej podczas unijnej Rady Rolnictwa i Rybołówstwa. Krzysztof Ciecióra, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, zaznaczał, że ceny nawozów w Europie są bezpośrednio powiązane z szantażem energetycznym prowadzonym przez Rosję. - Nie wyjdziemy, nie poradzimy sobie z tym problemem, nie podejmując wspólnych działań. Oczekujemy i prosimy i zabiegamy o to, aby Komisja takie działania podjęła. Zresztą szereg innych państw europejskich również o tym mówi i to wnosi - mówił.

Wysokie ceny gazu zmusiły w ostatnich miesiącach część producentów europejskich do zamknięcia lub czasowego ograniczenia mocy wytwórczych amoniaku i nawozów. W efekcie podaż tych produktów na Starym Kontynencie spada.

Grupa Azoty, krajowy producent chemii i nawozów, pracuje w normalnym trybie choć nie wyklucza, że gdyby ceny skoczyły mocno w górę, nie może wykluczyć ograniczenia produkcji. Z kolei w Anwilu doszło w końcu zeszłego roku do planowanego postoju technologicznego jednej z linii produkcyjnej nawozów.  

"Planujcie zakupy!"

Grupa Azoty zachęcała rolników do zaopatrywania się w nawozy w kilku transzach rocznych, by rozłożyć koszty w czasie i zmniejszyć ryzyko zakupów na górce cenowej. - W aktualnej sytuacji przesuwanie zakupów nawozów na okres tuż przed ich aplikacją to ryzykowna decyzja, której bardzo możliwymi efektami mogą być problemy zaopatrzeniowe w okresie wiosennym - mówił Piotr Zarosiński reprezentujący segment "Agro" Grupy Azoty.

Co prawda w ostatnich dniach ceny gazu spadły w związku z ociepleniem i zapowiedziami dodatkowych ładunków błękitnego paliwa z USA, które zamiast płynąc do Azji przybiją do Europy. Anwil poinformował na Twitterze, że mając to na uwadze zaktualizował właśnie swój cennik. Jednak sytuacja na rynkach jest nerwowa i niepewna. Nie można wykluczyć, że gdy warunki pogodowe się pogorszą, ceny gazu znów skoczą do góry.

Innym obserwowanym zjawiskiem jest duże zainteresowanie polskimi nawozami na Zachodzie ze względu na niższą cenę krajowej produkcji. Dodatkowo Rosja zdecydowała się zredukować wolumen nawozów kierowanych na eksport od 1 grudnia 2021 r. do końca maja tego roku. Na podobne działania zdecydowały się Chiny. To argumenty przemawiające za utrzymaniem się wysokich cen.

Rosjanie faktycznie robią wszystko, by odpowiedzieć na popyt na wewnętrznym rynku. Jak podawał  niedawno "Kommersant", zapotrzebowanie jest tak duże, że spółki węglowe nie mają dostępu do wystarczającej ilości saletry amonowej, której używają do przeprowadzania kontrolowanych wybuchów (azotan amonu poza tym, że wykorzystywany jest do nawożenia gleby w uprawach rolniczych, jest też składnikiem wielu materiałów wybuchowych; jego rozkład może skutkować eksplozją).

Ceny szybko nie spadną

osyjski Gazprombank szacuje, że wysokie światowe ceny nawozów utrzymają się co najmniej do kwietnia 2022 roku. Analitycy tej instytucji zwracają uwagę, że koszt nawozów azotowych i fosforowych  na świecie w 2021 roku się podwoił, cena chlorku potasu zwiększyła się półtora raza, a nawozów wieloskładnikowych wzrosła o 60 proc. W efekcie w końcówce zeszłego roku nawozy fosforowe kosztowały 700-730 dol. za tonę, mocznik 779 dol. za tonę, a nawozy azotowo-fosforowe 752 dol. za tonę. Średnioroczne ceny wszystkich rodzajów nawozów w 2022 r. będą wyższe niż w poprzednich latach. Analitycy obawiają się, że w najbardziej negatywnym scenariuszu w latach 2022-2023 nastąpi spadek plonów.

Również amerykański CoBank przekonuje, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy ceny nawozów najprawdopodobniej pozostaną bardzo wysokie ze względu na rekordową inflację, ponadprzeciętne ceny gazu ziemnego, ograniczoną globalną podaż azotu i silny popyt ze strony rolników.

Podobnie prognozuje S&P Global Platts. Firma uważa, że obecne wysokie ceny nawozów prawdopodobnie utrzymają się w 2022 r. Według analityków globalne ożywienie gospodarcze będzie wspierać ceny ropy i gazu.

Tego typu obawy są powszechne. Brytyjscy rolnicy przygotowują się do kryzysu nawozowego na wiosnę po tym jak ceny się prawie potroiły, przy zmniejszeniu dostaw na tamtejszy rynek. I przewidują, że zmniejszone zużycie nawozów wpłynie na wydajność hodowli roślin, ale też zwierząt. Część tamtejszych farmerów ograniczyła stosowanie nawozów chemicznych, szukając alternatyw takich jak obornik, ale to nie rozwiąże problemu.

Krajowi rolnicy są mocno niezadowoleni z rozwoju sytuacji na rynku, narzekają na wysokie ceny nawozów lub ich brak. Prezes PiS Jarosław Kaczyński w  listopadzie na konwencji w Przysusze doradzał im, by łączyli się w większe grupy producenckie, spółdzielnie, kupując nawozy zbiorowo. - Wtedy te ceny mogą być obniżone - mówił. Choć przyznał, że nie jest to łatwe. Przedstawiciele ugrupowania AgroUnia zapowiedzieli, że po nowym roku biorą pod uwagę kolejne protesty.

Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »