Reklama

Elektro-samochodzik dla mas

Rewolucja elektryczna na światowych szosach wydaje się nieodwołalnie zbliżać. Niedługo będziemy wspominać pojazdy napędzane benzyną z łezką w oku. Problem relatywnie wysokich cen aut na prąd może zostać wkrótce rozwiązany.

Samochody elektryczne to żadna nowość. Pierwszy taki pojazd pojawił się na szosie już w 1888 r. za sprawą niemieckiego inżyniera Andreasa Flockena. Niestety, choć wszystko zapowiadało ich tryumf, historia chciała inaczej i od lat trzydziestych spalinowa technologia skutecznie wyparła elektryczność.

Reklama

W dobie kryzysu paliwowego i znacznego zanieczyszczenia środowiska, samochody elektryczne powróciły do łask i stały się przedmiotem zaciekłej rywalizacji między inżynierami na całym świecie. Z każdym rokiem pojazdy napędzane prądem stają się coraz lepsze i tańsze. Największą popularnością cieszą się do tej pory w Stanach Zjednoczonych, gdzie w 2012 r. sprzedano ich 70 tys. Amerykański gigant motoryzacyjny General Motors jako pierwszy, bo w 1996 r., zaoferował względnie tani pojazd elektryczny - model GM EV1 kosztujący naonczas niecałe pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Kwasowo-ołowiowy akumulator pozwalał na przejechanie 100-150 km bez potrzeby ponownego ładowania.

Dzisiaj sytuacja jest zdecydowanie bardziej "przyjazna" dla portfela przeciętnego obywatela, który ma do wyboru kilka modeli we względnie rozsądnym przedziale cenowym. Jednym z najtańszych modeli jest Nissan Leaf, korzystający z akumulatorów litowo-jonowych, którym można na jednym załadunku przejechać 120 km. Jego cena oscyluje w granicach 30 tys. dol. GM dla klienteli klasy średniej ma w ofercie hybrydowy model Chevrolet Volt, który umożliwia przejechanie 132 km, przez pierwsze 60 km porusza się niemalże bezszelestnie, nie zużywa benzyny i nie emituje dwutlenku węgla. Uznany w zeszłym sezonie samochodem roku w Europie kosztuje ok. 40 tys. euro.

Walka o prymat na samochodowym rynku wciąż trwa, a ceny cały czas spadają - w 2008 r. kilowatogodzina pojemności akumulatora kosztowała średnio tysiąc dolarów, dzisiaj - połowę tej ceny.

Na odbywających się w styczniu tego roku w Detroit targach motoryzacyjnych - North American International Auto Show - każdy ze znaczących producentów miał swojego "elektrycznego asa" w rękawie. Jednym z ciekawszych była zapowiedź General Motors, który poinformował, że w 2014 r. wypuści na rynek model Spark EV w cenie nie przewyższającej 30 tys. dol. oraz o wydajności rzędu 320 km. Na początku będzie dostępny jedynie w stanie Kalifornia i Oregon, a także w kraju, gdzie będzie produkowany, czyli w Korei Południowej. Douglas Parks, wiceprezes GM twierdzi, że ten model będzie przełomem w branży samochodów elektrycznych - pierwszym produkowanym na prawdziwie masową skalę.

Miejmy nadzieję, że pojawienie się taniego samochodu elektrycznego zwiększy zainteresowanie takimi pojazdami nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w Europie. Wizja bezszelestnych, przyjaznych dla środowiska samochodów brzmi elektryzująco.

Michał Mądracki

Dowiedz się więcej na temat: samochód elektryczny | 'Masa' | "Masa" | Private Banking | Masa | samochodzik | na prąd

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »