Reklama

Elektrownia jądrowa będzie budowana

Elektrownia jądrowa będzie w Polsce budowana, kończą się prace nad przygotowaniem modelu finansowego dla tego projektu - poinformował w czwartek minister energii Krzysztof Tchórzewski.

"Jeśli będziemy funkcjonować w ramach energetyki węglowej, też nowo budowanej, to musimy liczyć średnią emisję. Elektrownia jądrowa będzie w Polsce budowana. To jest mój pogląd i taką potrzebę nadal podtrzymuję. Jesteśmy dość blisko tego, by powstał model finansowy" - powiedział Tchórzewski na czwartkowej konferencji.

Reklama

"Budowa pierwszego bloku rozpocznie się, mam nadzieję 90-procentową, w okresie mojego pobytu w ministerstwie" - dodał.

Państwo musi ustalić racjonalny poziom bezpieczeństwa elektrowni jądrowej, biorąc pod uwagę koszty, jaki dany poziom za sobą pociąga Minister Tchórzewski zwracał wcześniej uwagę na potrzebę budowy trzyblokowej elektrowni jądrowej.

Dyrektor departamentu energii jądrowej w ME Józef Sobolewski ocenił wcześniej z kolei, że w przypadku energetyki jądrowej największe ryzyko nie ma charakteru finansowego, tylko polityczny. W ciągu 60 lat działania elektrowni mogą zdarzyć się różne rządy, mające różne poglądy na atom - wyjaśniał. Sobolewski dodał, że polityczna decyzja rządu co do realizacji polskiego programu jądrowego powinna zapaść do końca roku. Na razie ME opracowało modele finansowe, spośród których rząd będzie mógł wybierać. Zakładamy w nich głównie udział kapitału krajowego, ale bez udziału budżetu państwa - podkreślił Sobolewski.

ME nadal czeka

- Wielokrotnie już podkreślałem- że budowa elektrowni jądrowej w Polsce to jeden ze scenariuszy rozwoju polskiej energetyki i polskiego miksu energetycznego, który poważnie rozważamy w ME. Jednocześnie podkreślam, że do tej pory nie została podjęta ostateczna decyzja w tej sprawie - zaznacza minister Tchórzewski. Szef resortu energii zwraca również uwagę, że decyzja o takiej inwestycji musi uzyskać akceptację rządu. - A tej jeszcze nie ma - mówi.

Zwraca uwagę, że są bardzo istotne argumenty za tym, aby taka elektrownia w Polsce powstała. Jednym z nich jest zeroemisyjność technologii jądrowej. - Nowoczesna energetyka węglowa gwarantuje nam bezpieczeństwo energetyczne na lata. Opracowując warianty miksu energetycznego musimy jednak brać pod uwagę kwestie związane z wymogami unijnymi w zakresie ograniczenia emisji dwutlenku węgla. - zauważa minister Tchórzewski. - Dlatego w naszym miksie energetycznym należałoby uwzględnić pracujące stabilne źródło zeromemysyjne. Jest nim bez wątpienia elektrownia jądrowa - podkreśla.

Minister Tchórzewski zaznacza również, że Ministerstwo Energii śledzi rynek i pojawiające się propozycje technologiczne. - Analizujemy i przyglądamy się różnym rozwiązaniom, czego przykładem są wyjazdy studyjne naszych specjalistów do Chin, Korei, Szwecji czy Stanów Zjednoczonych - przypomina.

Zostało nam tylko dwa lata

Jeśli Polska chce wejść w energetykę jądrową powinna to zrobić w ciągu najbliższych 2 lat, później może być to bardzo trudne - ocenia prof. Wacław Gudowski z Królewskiego Instytutu Technologicznego w Sztokholmie. Według niego w Polsce brakuje odwagi politycznej do podjęcia takiej decyzji.

"Każdy proces ma swoje okno możliwości, w które jeśli się nie wejdzie wówczas kolejne działania będą droższe i trudniejsze w realizacji. Przed Polską taka szansa właśnie stoi, ale brak jest odwagi politycznej by ją podjąć" - zapowiedział w rozmowie z PAP prof. Gudowski. Podkreśla, że "decyzja dotycząca energetyki jądrowej jest decyzją ponadpartyjną, gdyż jest to zobowiązanie na wiele lat".

Przewiduje on, że w najbliższej przyszłości procesy dotyczące rozwoju energetyki jądrowej będą skupione w Azji, gdzie zaangażowane zostanie większość wykwalifikowanych sił. - Oznacza to dla nas, że albo będziemy stać w kolejce, albo trzeba będzie zaoferować lepszą cenę - stwierdził. Według niego, Polska powinna podjąć decyzję w ciągu najbliższych 2 lat.

- Polska boi się, że pełni rolę dokręcacza śrubek w Unii Europejskiej.

Wejście naszego kraju w energetykę jądrową może sprawić, że nim nie będziemy, ale za to zostaniemy rzeczywistym stymulatorem rozwoju technologicznego. Uważam, że potencjał intelektualny w Polsce jest dużo wyższy niż w innych krajach. Wg profesora potencjał ten jednak częściowo zmarnowano - Szkodę, którą wyrządzono, nazywam zmęczeniem materiału: od huraoptymizmu do głębokiej frustracji czy negacji.

- Wejście Polski w energetykę jądrową mogłoby odbywać się w ramach współpracy z państwami wschodniej flanki Unii Europejskiej. Razem byłoby taniej, możliwa byłaby wymiana technologii, a także zarządzanie zużytym paliwem. Czasowe składowisko mogło być w jednym kraju, geologiczne składowisko w innym, a sam reaktor w trzecim - zapowiedział Gudowski. Jak podkreśla "sieci energetyczne są, a prąd elektryczny nie zna przynależności narodowej".

Profesor zaznaczył, że w rejonie Europy Środkowej nie ma wyłącznie krajów debiutanckich na rynku energii jądrowej, jak w przypadku Polski. - Czechy są bardzo zaawansowane i mają jedną z niewielu technologii produkcji kotłów dla reaktorów. Regionalne rozwiązanie byłoby oszczędniejsze, wzmagające kooperację i jedność interesów - dodał.

Zdaniem Gudowskiego innym rozwiązaniem dla Polski byłby zakup reaktora na przykład w Szwecji. - Niemiecki koncert E.on zdecydował się ze względów politycznych na zamknięcie 2 reaktorów w Oskarshamn na południowo-wschodnim wybrzeżu Szwecji. Nie widzę powodów, aby Polska nie mogła odkupić od E.onu udziału w tych elektrowniach, czyli wejść w energetykę jądrową w miękki sposób. Współudziałowcem tych elektrowni nie są Szwedzi, ale niemiecki E.on oraz fińska grupa Fortum - zapowiedział.

Według niego zakup szwedzkich elektrowni przez Polskę polepszyłby bilans energetyczny i rozwinął potencjał badawczy. "Oskarshamn to miejsce, gdzie można wytrenować kadrę naukową, gdyż jest tam laboratorium do badań geologicznych. Nie widzę przeszkód, aby Polska Grupa Energetyczna nie mogła złożyć dobrej oferty na kupno reaktora znajdującego się poza granicami Polski" - podkreślił.

Pytany o koszt budowy nowej elektrowni profesor odpowiedział, że projekty niemiecko-francuskiej grupy Areva to koszt ok. 6 mld euro. -Oferty koreańskie, które budują reaktory pod klucz z gwarancją na 20 lat eksploatacji, są na pewno tańsze od tych na rynku europejskim. Cena wyjściowa może sięgać od 3 mld euro z możliwością negocjacji. Takie elektrownie powstają np. w Emiratach Arabskich. Jednocześnie powstają nowe firmy m.in. amerykańskie, które oferują pakiet - od reaktora badawczego po reaktor energetyczny.

Obecnie najwięcej na rynku energetycznym dzieje się w Azji Południowo-Wschodniej oraz krajach arabskich. Teraz budzi się Afryka - wyjaśnia Gudowski.

Program Polskiej Energetyki Jądrowej ze stycznia 2014 r. zakładał, że uruchomienie pierwszego bloku jądrowego nastąpi w 2024 roku. Już rok później Polska Grupa Energetyczna, inwestor pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, informowała, że pierwszy blok jądrowy ruszy w roku 2029. W sierpniu 2016 r. resort energii podał, że przygotowuje program budowy elektrowni jądrowej o mocy około 1000 MW, który ma być zrealizowany w ciągu 10 lat.

Dowiedz się więcej na temat: energia jądrowa | energia atomowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »