Elektryki odporne na kryzys

Produkcja samochodów w Wielkiej Brytanii spadła w 2021 r. do poziomu najniższego od 65 lat - alarmują organizacje branżowe. To efekt niedoboru chipów, który mocno dał się we znaki branży motoryzacyjnej, ale też zakłóceń wywołanych pandemią koronawirusa. Nie wszyscy mają jednak powody do narzekania. Amerykańska Tesla zwiększyła w tym czasie przychody o ponad 70 proc. Auta elektryczne są bardziej odporne na kryzys.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Stowarzyszenie Producentów i Sprzedawców Samochodów poinformowało, że sytuacja jest najgorsza od 1956 r. Jak podaje BBC, z brytyjskich fabryk w minionym roku wyjechało prawie 860 tys. nowych aut. To o prawie 7 proc. mniej niż w kryzysowym 2020 r., gdy rozprzestrzeniająca się pandemia spowodowała zamknięcie kilku fabryk i aż o 34 proc. mniej niż przed pandemią.

Głównym problemem był poważny niedobór półprzewodników, który dotknął producentów na całym świecie. Dzisiejsze auta mają złożoną elektronikę, w każdym egzemplarzu znajduje się od 1500 do 3000 chipów do obsługi takich elementów jak systemy nawigacji, kontrola emisji, urządzenia bezpieczeństwa itp. Brak tego elementu hamował produkcję samochodów.

Reklama

Do tego doszły wzmożone nieobecności pracowników w związku z częstymi zachorowaniami i kwarantannami. Poza tym Wielka Brytania wciąż nadrabia zaległości związane z długim okresem niepewności związanej z brexitem.

Również ten rok może być dla tamtejszych producentów aut wyzwaniem ze względu na wysokie ceny energii. Obniżają one rentowność zakładów, stanowiąc jednocześnie zagrożenie dla ich konkurencyjności. Mike Hawes dyrektor naczelny Stowarzyszenia Producentów i Sprzedawców Samochodów, podkreślał w rozmowie z BBC, że przedsiębiorcy w Wielkiej Brytanii płacą za energię więcej niż inne kraje, europejskie i pozaeuropejskie.

Choć z drugiej strony nie brakuje też powodów do optymizmu. Skłaniają do niego ogłoszone inwestycje o wartości prawie 5 mld funtów, m.in. w sektorze technologii i pojazdów elektrycznych.

Renault, Nissan i Mitsubishi mają plan elektryfikacji

Mimo słabej kondycji branży, produkcja aut elektrycznych i hybrydowych wzrosła o prawie 30 proc. Stanowiły one prawie jedną czwartą wszystkich wyprodukowanych na Wyspach samochodów. Coraz większy jest też udział samochodów dostawczych. W 2021 roku z taśm zjechało tylko 3 proc. mniej tego typu pojazdów niż w czasach przedpandemicznych.

Na miniony rok nie może narzekać amerykańska Tesla. Firma zwiększyła w 2021 r. sprzedaż o 71 proc., do prawie 54 mld dol. Wolumeny wzrosły z kolei o prawie 90 proc., mimo problemów z łańcuchem dostaw. Producent wypuścił na rynek 936 tys. pojazdów. Elon Musk, dyrektor generalny Tesli, podkreślał, że był to rok przełomowy nie tylko dla firmy, ale też dla całego sektora aut elektrycznych.

Musk zaznacza, że wzrost byłby jeszcze większy, gdyby nie problemy z dostawami komponentów. Przytaczany przez BBC Dan Ives, analityk Wedbush Securities, ocenia, że bez tego ograniczenia Tesla byłaby w stanie dostarczyć od 10 do 20 proc. więcej aut w ostatnim kwartale zeszłego roku. Według Muska ten czynnik będzie ciążył na producentach również w kolejnych miesiącach. Mimo to firma zakłada na ten rok wzrost o ponad 50 proc.

Pierwszy zakład Tesli powstał w Kalifornii. Teraz koncern ma już fabryki w Chinach i Teksasie. Jest w trakcie budowy kolejnej - w Berlinie - i szuka nowych lokalizacji. Kolejne powstające zakłady umacniają pozycję producenta na światowych rynkach.

Monika Borkowska

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »