Reklama

Energetyka da impuls rozwojowy całej gospodarce

Aż 59 mld zł wydały na inwestycje w latach 2015-2018 krajowe firmy energetyczne. W najbliższych latach będą zmuszone ponosić jeszcze wyższe wydatki w związku z transformacją energetyczną, która ma dostosować sektor do przyjętej polityki klimatycznej. Konieczne będą inwestycje w odnawialne źródła energii i zapewne w atom.

Reklama

Koszt transformacji energetycznej Polski w obszarze wytwarzania szacowany jest na około 400 mld zł, z czego nakłady na OZE i energetykę jądrową to ok. 340 mld zł. Jak podkreślał w expose premier Mateusz Morawiecki, transformacja energetyczna Polski ma być kołem zamachowym polskiej gospodarki.

- Kiedyś nie było nas stać na rozwijanie źródeł odnawialnych, a teraz nie stać nas na to, żeby ich nie rozwijać, także dlatego, że może to dać potężny impuls rozwojowy dla polskiego przemysłu. Energetyka prosumencka, fotowoltaika, program budowy farm na morzu, elektromobilność a także elektrownie jądrowe to nie tylko program energetyczny, to także program gospodarczy. Polski przemysł stoczniowy, metalowy, hutniczy, mechaniki precyzyjnej, polskie porty morskie - one wszystkie skorzystają na takich inwestycjach - mówił Morawiecki w expose.

Według założeń Polityki Energetycznej Polski, do 2040 r. moc zainstalowana OZE powinna wzrosnąć do ok. 36 GW z ok. 14 GW obecnie. Kosz budowy nowych mocy opartych o odnawialne źródła można oszacować na ok. 180-200 mld zł w ciągu najbliższych 20 lat, co daje 10 mld zł rocznie.

Energetyka inwestuje

Firmy energetyczne mają duży wkład w rozwój gospodarki krajowej. Co roku inwestują ogromne środki w nowe moce wytwórcze, w modernizacje, w przesył. W 2018 r. wartość nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw niefinansowych w kraju wyniosła 153,2 mld zł, z czego ok. 9 proc., czyli 13,6 mld zł, stanowiły inwestycje czterech grup energetycznych - PGE, Tauronu, Enei i Energi.

A zaznaczyć trzeba, że i tak był to rok stosunkowo słaby - w 2017 r. udział ten wynosił prawie 9,6 proc., w 2016 r. 12 proc., a w 2015 r. 11,4 proc.

Z grona czterech koncernów największe inwestycje realizowała PGE. Jej wydatki inwestycyjne to 46 do 50 proc. inwestycji wszystkich firm energetycznych.

Wiatr z morza

Polska stawia na rozwój morskiej energetyki wiatrowej. Projekty inwestycyjne na Bałtyku cieszą się poparciem rządu, który liczy na 8 GW z wiatraków na morzu do 2040 r. Założeniem jest, by jak największa część usług i dostaw materiałów pochodziła od firm krajowych.

Od kilku miesięcy firmy zaangażowane w projekty offshorowe podkreślają potrzebę powołania koordynatora, który będzie synchronizował pracę poszczególnych resortów i instytucji oraz dopilnuje harmonogramu, by w jak największym stopniu dać impuls polskiej gospodarce. Premier przystał na propozycję branży i zapowiedział w expose powołanie pełnomocnika ds. OZE.

Do inwestycji na morzu przymierzają się największe krajowe firmy we współpracy z doświadczonymi już w tym obszarze partnerami zagranicznymi. Wiatraki na morzu budować będzie m.in. PGE. Spółka zamierza postawić dwie morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 2,5 GW. Wartość obu projektów to w sumie 30 mld zł.

PGE podpisała właśnie porozumienie w sprawie sprzedaży połowy udziałów w dwóch projektach duńskiemu Orstedowi, co oznacza, że strony podzielą się kosztami po połowie. Niezależnie od tego PGE planuje też budowę trzeciej farmy, o planowanej mocy do 900 MW.

Inna polska firma, Polenergia, będzie budować farmy morskie wspólnie z norweskim Equinorem. Ma on połowę udziałów w trzech projektach Polenergii o łącznej mocy 3 GW.

Wiatraki na morzu stawiać będzie również Orlen. Planowana moc farmy płockiego koncernu to 1,2 GW. PKN planuje sprzedać 49 proc. udziałów w projekcie inwestorowi zagranicznemu. Obecnie trwa ocena ofert.

Polskie koncerny realizują projekt z partnerami zagranicznymi, którzy mają już doświadczenie w inwestycjach offshorowych. Spółki podkreślają, że zyskują w ten sposób know-how oraz dzielą między sobą koszty i ryzyka. Jakie natomiast korzyści z budowy farm będzie miała krajowa gospodarka? Beneficjentami mogą być producenci stali, stocznie, dostawcy miedzi, kabli, firmy usługowe, transportowe, budowlane itd. Trzeba tylko odpowiednio zaplanować działania.

Moda na prąd ze słońca

W kraju zapowiadane są również inwestycje na szeroką skalę w fotowoltaikę. Do 2040 r. mamy mieć w Polsce ok. 15 GW mocy zainstalowanej w siłowniach słonecznych. Teraz jest to zaledwie 1,5 GW. Sporo pozostaje więc do zrobienia.

Na energię ze słońca stawia mocno m.in. PGE, która w ostatnim czasie podpisała kilka dużych umów o współpracy z innymi spółkami państwowymi. Będzie budować instalacje PV na terenach należących do największych konsumentów prądu, KGHM i PKP. Energochłonne przedsiębiorstwa będą odbierać zieloną energię, optymalizując tym samym swój mix energetyczny. Podobne porozumienie PGE zawarła ze spółkami wchodzącymi w skład Grupy Azoty.

Ale to nie wszystko. Zielone światło dostała inwestycja PGE w Bełchatowie, gdzie spółka zamierza zbudować elektrownię słoneczną o mocy 60 MW, wykorzystując tereny należące do PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Spółka zapowiada, że można spodziewać się kolejnych tego typu inwestycji, jako że PGE ma w tamtej okolicy ma jeszcze co najmniej trzy lokalizacje odpowiednie pod instalacje fotowoltaiczne.

Węgiel wciąż w grze, ale nowych inwestycji już nie będzie

Premier podkreślał w expose, że Polska nie odwróci się z dnia na dzień od węgla. Tradycyjna energetyka będzie jeszcze jakiś czas oparciem krajowego systemu. Spółki poczyniły w tym obszarze sporo inwestycji. Na węglu wciąż opiera się choćby PGE. Bełchatów, największa elektrownia w kraju, opalana jest węglem brunatnym i na niezbędne remonty oraz modernizacje w ostatnich latach wydano tam blisko 9 mld zł. Koncern uruchomił również ostatnio dwa nowe bloki w Opolu na węgiel kamienny. Na finiszu jest budowa bloku w Turowie, również na węgiel brunatny.

Nowoczesne jednostki będą zastępowały stare i zużyte, których nie opłaca się modernizować ze względu na rosnące wymagania Unii Europejskiej pod względem środowiskowym. Podobnie dzieje się w Enei i Tauronie, które wybudowały (w Kozienicach) lub kończą budowę (w Jaworznie) super wydajnych elektrowni.

Czy w Polsce możliwa jest budowa kolejnych bloków na węgiel lub nowych kopalni? Kluczowy będzie aspekt finansowy. Coraz więcej instytucji ogłasza, że nie będzie finansować projektów węglowych, czy nawet firm związanych z węglem. Mało tego, obserwowany jest wśród niektórych instytucji finansowych odwrót nawet od gazu, który jest najbardziej ekologicznym spośród paliw kopalnych.

BNP BGŻ Paribas, ING BŚK, mBank i Santander ogłosiły już, że nie będą finansować nowych bloków węglowych. Niedawno strategię do 2002 r. opublikował PKO BP. Bank podał w niej, że jest świadomy wyzwań wynikających ze zmian klimatycznych i zapowiedział, że stopniowo będzie eliminować działania szkodzące środowisku naturalnemu. Ekolodzy domagają się, by jak najszybciej i ten bank ogłosił rozbrat z węglem. Wyrok został odroczony do 2023 r. Co będzie dalej - czas pokaże.

Gdyby w kolejnych latach banki odżegnały się od finansowania spółek związanych z węglem, inwestycje w firmach energetycznych mogłyby wyhamować. Przywołać tu można znów PGE, której moce oparte są w dużym stopniu o węgiel. W latach 2015-2018 spółka ta wydała na inwestycje w sumie 32 mld zł. W tym czasie nakłady inwestycyjne wszystkich firm w Polsce sięgnęły 570 mld zł. Wydatki PGE stanowiły więc ok. 5 proc. wszystkich nakładów inwestycyjnych w kraju. Niższe inwestycje koncernu byłyby więc odczuwalne przez krajową gospodarkę.

Póki co kierunek na przyszłość jest jasny - spółki idą w kierunku czystej energii. Taki jest cel PGE, która będzie się "zazieleniać" dzięki projektom wiatrowym i słonecznym. Niedawno spółka zapowiedziała, że do 2030 r. na morskie wiatraki, elektrownie słoneczne i dwa bloki gazowe pod Szczecinem wyda 13 mld euro (ok. 55 mld zł). Podobną ścieżką idzie Enea, która zakłada wzrost udziału OZE w produkcji energii do 33 proc. w 2030 r. (a łącznie z gazem - do 40 proc.). Tauron zapowiada wzrost udziału źródeł nisko- i zeroemisyjnych do ponad 65 proc. w 2030 r.

Firmy czekają więc bardzo duże inwestycje, a to oznacza potencjalny duży impuls dla krajowej gospodarki. Warto więc spojrzeć na zapowiadaną transformację energetyczną jako na wyzwanie ale i ogromną szansę. Warto tak zaplanować działania, by w jak największym stopniu skorzystać z nich mógł lokalny rynek. Wtedy poza czystym powietrzem będziemy mieć silniejsze przedsiębiorstwa.

wj

Dowiedz się więcej na temat: energetyka atomowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »