Tallin porzuca koronę, choć ponad połowa Estończyków jest przeciwna przystąpieniu do strefy euro. Oficjalny kurs wymiany ustalono na 15,6466 estońskiej korony za 1 euro. Estońskie euro przedstawia kontury mapy Estonii na wszystkich nominałach. Projektantem monet jest Lembit Lohmus, którego projekt zdobył najwięcej głosów w finale konkursu na projekt estońskiej monety w 2004 r. Producentem monet jest Mennica Fińska, która wygrała przetarg w 2005 r. Mennica wyprodukuje dla Estonii 194 miliony monet, które od września 2010 r. były dostarczane do banków w całym kraju.
Co ciekawe, mapa na monetach o nominałach 1 i 2 euro różni się od mapy na monetach o nominałach 1-50 cent. Różnica polega na jej wybiciu na monecie: w przypadku 1 i 2 euro będzie ona wypukła (efekt pozytywu), a w przypadku monet centowych - wklęsła (efekt negatywu). Mapa na monetach 1 i 2 euro też nie jest jednakowa - różnica polega w ilości zaznaczonych wysp.
W kolejce do banków
Rosną kolejki Estończyków przed największymi bankami komercyjnymi. Koroną będzie można płacić do 14. stycznia w okresie równoległego obiegu, potem wymieniać je będą banki. Bank Estonii obiecał wymieniać je po ustalonym kursie bezterminowo.
Jak podają media i instytucje publiczne, systemy informatyczne są przygotowane do zmiany waluty.
- Gotowość do przyjęcia euro ogłosiły także banki komercyjne i bank centralny. Przetestowana została ich zdolność do przyjęcia europejskiej waluty. Bank centralny wprowadził niezbędne środki do wyeliminowania ewentualnych problemów - poinformował szef ds. bezpieczeństwa w tej instytucji Rait Roosvee.
Wcześniej z narodowej waluty zrezygnowały Słowenia, Malta, Cypr i Słowacja. Jeśli chodzi o Polskę, to nie sprecyzowała ona jeszcze daty swojego wejścia do strefy euro. Do przyjęcia wspólnej waluty zobowiązane są wszystkie kraje Unii z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Danii.
Sprawdź notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL
"Estonio! Witamy na Titaniku!"
Przeciwnicy przestąpienia Estonii do strefy euro, rozlepili w piątek, w centrum Tallina plakaty sprzeciwiające się przyjęciu przez ich kraj unijnej waluty.
"Estonio! Witamy na Titaniku!" - głoszą plakaty umieszczone na koszach na śmieci w Tallinie. Niezależny ruch "Na ratunek koronie" apeluje natomiast w swoich plakatach "Stop euro!".
- Euro to dla Estonii wielki kłopot - twierdzi animator ruchu, prawnik i historyk Anti Poolamets. - Sytuacja jest paradoksalna. Małe państwo nordyckie, tak wychwalane za utrzymywanie zrównoważonego budżetu i nieżycie ponad stan, wstępuje do unii, której wielu członków postępowało wręcz odwrotnie - podkreśla Poolamets.
- Rezultat jest taki, że biedna Estonia będzie musiała płacić za takie państwa jak Irlandia, które za swoje kłopoty finansowe mogą winić tylko same siebie - zaznaczył. Według sondaży zamówionych przez rząd około połowa Estończyków opowiada się za przyjęciem euro. Sondaż zamówiony przez eurosceptyków w październiku wykazał jednak, że 34,3 proc. ankietowanych opowiada się za euro, a 52,8 proc. przeciwko.



















