Reklama

Euro i złoty raczej w dół... Brak presji na silniejsze osłabienie wspólnej waluty

Na rynku głównej pary walutowej bieżący tydzień rozpoczynamy w okolicach 1,3050 EUR za USD po tym jak przecena euro rozpoczęta w ubiegłą środę zatrzymała się przy wsparciu na 1,301 USD. Brak presji na silniejsze osłabienie wspólnej waluty to m.in. wynik oczekiwań, że po niedzielnych wyborach w Hiszpanii (w kraju Basków i regionie Galicji) i następnie w Katalonii (25 listopad) Madryt poprosi o pomoc, a to oznaczać będzie wolną drogę do interwencji EBC.

Szczyt Unii Europejskiej (inne ważne wydarzenie zeszłego tygodnia) choć nie przyniósł żadnych wiążących rozstrzygnięć również dał zapewne impuls "chroniącym" euro przed silniejszym osłabieniem. Przywódcy państw UE ustalili podczas czwartkowo-piątkowego spotkania, że do końca roku mają być uzgodnione przepisy dotyczące wspólnego nadzoru bankowego w strefie euro oraz że w 2014 r. zacznie on funkcjonować. Wspólny nadzór jest wstępnym warunkiem bezpośredniego dokapitalizowywania banków z funduszu ratunkowego strefy euro (EMS). Choć porozumienie to okrzyknięto postępem, bo podjęto wreszcie zdecydowane zobowiązanie się do integracji sektora bankowego, to jednak nie oznacza ono końca kryzysu.

Reklama

Ponadto, dane jakie w ostatnich dniach napływały na rynek pozytywnie zaskakiwały inwestorów, co wspierało rynki akcji. Wydawało się, że może to być najsilniejszy tydzień od ponad miesiąca. Plany przekreśliła sesja piątkowa. W 25 rocznicę krachu, który spowodował największy procentowy spadek średniej Dow Jones w historii, rynek doświadczył największej przeceny od 21 czerwca. Wówczas to, dnia 19 października 1987 r. indeks Dow Jones - właściwie nie wiadomo dlaczego - zanurkował o ponad 20% na jednej sesji. W rezultacie, w ubiegły piątek indeks ten tracił na zamknięciu 1,52% (był to trzeci najsłabszy jego wynik w tym roku), choć tydzień zakończył 0,1% zwyżką. Dla Nasdaq, który w piątek spadł o 2,19%, także była to trzecia najgorsza sesja w tym roku. Co więcej, był to już drugi z rzędu spadkowy tydzień tego indeksu. Z kolei, indeks S&P500 kończył sesję spadkiem o 1,66% co oznaczało czwarty pod względem wielkości procentowy jego spadek w tym roku.

Wciąż relatywnie słaby pozostaje złoty. Para EUR/PLN po nieudanym teście 4,08 nie ustaje w atakach na strefę opór pomiędzy 4,11-4,12. Rynek bardzo mocno zareagował na krajowe publikacje potwierdzające postępujące spowolnienie w polskiej gospodarce. Niemniej, poprawiające się globalne nastroje dają nadzieję, że przed złotym lepsze czasy. Rosnące wskaźniki aktywności ekonomicznej przy jednoczesnej poprawie sytuacji na rynku nieruchomości i wyższych wydatkach konsumentów wskazują, iż gospodarka amerykańska przyspiesza.

Co więcej, choć Chiny trzeci kwartał zakończyły wzrostem PKB jedynie o 7,4%, to dzięki lepszym danym dotyczącym, sprzedaży i eksportu za wrzesień rośnie wiara, iż ostatni kwartał roku może być już lepszy. Z drugiej jednak strony, obecne poziomy kursu EUR/PLN są już dość niskie biorąc pod uwagę słabnące otoczenie makroekonomiczne, co więcej na uwadze trzeba też mieć zbliżające się obniżki stóp w Polsce, jak i bliskość psychologicznego poziomu 4,0.

Pozostaje więc czekać na impuls, który pozwoli opuścić parze euro/złoty kanał konsolidacyjny rozciągający się od 4,08-4,12 w którym to waluta nasza przebywa już od praktycznie od początku października. Po decyzjach EBC i amerykańskiej Rezerwy Federalnej przestrzeń do pozytywnych zaskoczeń może być już jednak ograniczona, zaś sytuacja w strefie euro nadal nie napawa optymizmem, co może oznaczać, że raczej zobaczymy ruch w górę (ewentualnie stabilizację) na EUR/PLN niż spadek do/poniżej 4,00.

W tym tygodniu o notowaniach złotego decydować będzie szereg wydarzeń i danych makroekonomicznych. Najważniejsza nadal pozostawać będzie Hiszpania. Premier M.Rajoy powinien zdecydować się na działania, jeżeli na prawdę chce odzyskać zaufanie rynków. Dalsze odwlekanie tematu oficjalnej pomocy może bowiem zacząć w końcu negatywnie odbić się na cierpliwości inwestorów. W jej tle opublikowane zostaną ważne dane: m.in. PKB za trzeci kwartał w USA oraz indeksy PMI w strefie euro. W Polsce dzisiaj NBP zaprezentuje raport o inflacji bzowej za wrzesień (prognoza: 2,0% r/r wobec 2,1% w sierpniu), zaś we wtorek poznamy raport GUS o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia (prognoza odpowiednio: 4,1% r/r i 12,5% r/r wobec 5,8% i 12,4%). Dzień później czeka nas posiedzenie Fed, choć tym razem nie powinno ono budzić mniejsze emocje. Niemniej, jeśli B.Bernanke zaakcentuje zagrożenia płynące z tzw. klifu fiskalnego, chcąc tym wywrzeć większą presję na polityków, może to wpłynąć na wyraźniejsze umocnienie się dolara wobec euro. Przy takim rozwoju sytuacji złoty pozostawać będzie pod presją.

Joanna Bachert

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Dowiedz się więcej na temat: wspólna waluta | w Hiszpanii | W dół | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »