Reklama

Eurogrupa: Północ przeciwko południu

Kryzys wywołany trwającą pandemią po raz kolejny podzielił państwa strefy euro. Hiszpania - kraj najbardziej dotknięty w Europie koronawirusem - liczy, że dzisiaj, mimo rozbieżności zdań, podczas spotkania ministrów finansów eurogrupy, Bruksela przyjmie ambitny pakiet antykryzysowy.

Pod koniec marca premier Pedro Sanchez wzywał Unię Europejską do opracowania "nowego planu Marshalla". Miałby on najpierw usprawnić walkę z pandemią, a potem pomóc w odbudowie gospodarki Starego Kontynentu.

Reklama

Teraz Hiszpania - podobnie jak Francja - opowiada się za stworzeniem europejskiego funduszu odbudowy. - Hiszpania ma jasną i ambitną propozycję. Konieczne jest uruchomienie mechanizmu, który szybko zapewni płynność. Jednak takiego, który nie będzie uniemożliwiał średnioterminowych działań, na przykład wspólnej emisja długu - zapowiedziała wczoraj Nadia Calvińo, hiszpańska minister gospodarki.  

Hiszpanie - podobnie jak Włosi i Francuzi - popierają emisję przez UE korona-obligacji, które sfinansowałyby wydatki na walkę z pandemią. Trudno im jednak będzie przekonać do pomysłu państwa północy. Na euroobligacje od początku nie zgadzają się Niemcy a przede wszystkim Holandia.

"Jesteśmy przeciwko pomysłowi euroobligacji. Sądzimy, że wywołałby on w UE więcej problemów niż rozwiązań" - napisał po wtorkowym, całonocnym spotkaniu ministrów finansów, holenderski szef resortu Wopke Hoekstra. 

Różnice zdań między północą a południem strefy euro dotyczą też sposobu wykorzystania Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM) - powstałego przed 8 laty funduszu ratunkowego strefy euro. Hiszpania i Francja uważają, że należy sięgać do niego nie tylko by walczyć z pandemią, ale też aby ratować osłabione koronawirusem gospodarki.

Niemcy i Holandia zgadzają się na korzystanie z EMS tylko aby finansować zmagania z COVID-19. Mechanizm jest w stanie udzielać pożyczek do kwoty 500 mld euro. Wprawdzie kapitał wpłacony przez 17 sygnatariuszy ESM wynosi 80 mld euro, ale subskrybowany - w razie potrzeby państwa wpłacą go na żądanie - prawie 702 mld euro. 

Dzisiaj Hiszpania przedstawi propozycję mechanizmu, który pozwoli na udzielenie szybkiej pomocy finansowej podczas trwającej pandemii. Jak nieoficjalnie donoszą hiszpańskie media, Madryt zaproponuje, aby powstał on  przy wsparciu budżetu UE, kontrowersyjnego podatku cyfrowego, a także podatków: klimatycznego i środowiskowego.

- Europa stoi przed wyzwaniem i potrzebą szybkiej reakcji. To bardzo ważne, aby trwający kryzys zdrowotny nie przerodził się w kryzys finansowy - ostrzegała hiszpańska minister gospodarki. 

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »