Reklama

Facebook. Zuckerberg stracił na awarii tylko ułamek fortuny

Już jako 11-latek przygotował komunikator ZuckNet, który służył jego tacie prowadzącemu gabinet stomatologiczny w domu do kontaktu z pracownikami i członkami rodziny przebywającymi w innych pomieszczeniach. Pierwszy pomysł nastolatka rozpalił iskrę kreatora sieci społecznościowych, dzięki której Mark Zuckerberg zarobił pierwszy miliard w wieku 23 lat. Wczoraj przez awarię założonego przez siebie Facebooka jego majątek skurczył się o 5,9 mld dol.

Na poważnie zaczęło się jednak od muzyki. W szkole średniej Mark Zuckerberg wraz z Adamem D’Angelo przygotował platformę muzyczną Synapse Media Player. Jej mechanizm działania był prosty: odtwarzacz MP3 śledził piosenki odtwarzane przez użytkownika na komputerze, a potem - poznawszy preferencje słuchacza - tworzył dedykowane mu playlisty. Krąży plotka, że Synapse za milion dolarów chciały kupić AOL i Microsoft, a ostatni z gigantów technologicznych zaproponował Zuckerbergowi pracę. Ten jednak odmówił i wybrał studia na Harvardzie, które skończył... 12 lat później, już jako miliarder.

Reklama

To właśnie na Harvardzie zaczęła się historia Facebooka. W 2003 roku Zuckerberg, wówczas student drugiego roku, stworzył Facemash - serwis dla studentów, która pozwalał na ocenianie atrakcyjności ich kolegów. Platforma przetrwała dwa dni, pomysł nie spodobał się bowiem władzom uczelni. Pojawiły się zarzuty dotyczące naruszenia prywatności oraz złamania zasad bezpieczeństwa. Nie zmieniło to jednak tego, że w ciągu dwóch dni działania Facemash z platformy skorzystało 450 osób, które "głosowały", oceniając atrakcyjność kolegów, 22 tys. razy. Stąd był już tylko krok do tego, aby Zuckerberg zarejestrował adres URL "http://www.thefacebook.com", co stało się w styczniu 2004 roku.

Sieć społecznościowa ruszyła w lutym 2004 r. Na początku dołączali do niej studenci Harvarda, którzy zamieszczali w "księdze twarzy" swoje zdjęcia i informacje o planach zajęć i klubach, do których należą. Facebook szybko rozlał się na inne uczelnie. W czerwcu sieć liczyła już ćwierć miliona użytkowników z 34 szkół. We wrześniu na portalu uruchomiono tzw. "walla", czyli tablicę, na której użytkownicy mogą publikować aktualne zdjęcia i informacje o sobie.

W tym samym roku Zuckerberg ruszył z projektem Flyers, który miał zapewnić Facebookowi przychody z reklam umieszczanych na stronie głównej. Całość obmyślono tak, że reklamodawcami zostaną lokalne firmy, które będą kierować swoje reklamy do użytkowników z określonych kampusów uniwersyteckich. Z czasem okazało się jednak, że na Facebooku chcą reklamować się najwięksi gracze. Jeszcze w 2004 roku za ekspozycję na stronie głównej zaczęło płacić MasterCard. Portal zamknął rok z milionem użytkowników w sieci społecznościowej.

Awaria Facebooka - co mogło pójść nie tak?

Przełom nadszedł jednak w 2005 roku. Facebook otworzył się wtedy na uczniów szkół średnich i studentów spoza Stanów Zjednoczonych. Pojawiła się także możliwość oznaczania znajomych w postach i na zdjęciach. Pod koniec 2005 r. portal miał już 6 mln aktywnych użytkowników miesięcznie. Kolejnym krokiem było otwarcie się na wszystkie osoby powyżej 13. roku życia (2006 rok). W cztery lata od startu portalu, Facebook wyprzedził Myspace i został najczęściej odwiedzaną witryną społecznościową na świecie. W tym samym, 2008 roku Zuckerberg został miliarderem, wówczas najmłodszym na świecie.

Teraz jego majątek wycenia się na 116,8 mld dolarów, co plasuje go w dziesiątce najbogatszych ludzi świata na liście Forbesa. Poniedziałkowa awaria serwisów społecznościowych należących do Zuckerberga, kosztowała go 6 mld dolarów i spadek na 6. miejsce na liście najbogatszych.

d.p.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »