Finanse publiczne bronią się przed destabilizacją

Co nam grozi przez słabego złotego?
Co nam grozi przez słabego złotego?123RF/PICSEL
Powrót do reguł fiskalnych wcale nie oznacza, że polskie finanse publiczne wyzdrowieją. Przeciwnie zmagać się będą z wciąż bardzo wysokim deficytem strukturalnym. Deficyt strukturalny to nie są realne pieniądze wpływające i wydawane z budżetu, ale wielkość czysto hipotetyczna. Ale kluczowo ważna, bo pokazuje czy finanse publiczne są, czy nie są zdrowe bez względu na to, czy koniunktura jest dobra, czy zła.

Co jest w tych dokumentach?

Finansom publicznym przysłużyłby się slaby złoty, o 10 proc. słabszy niż teraz, czyli w okolicach 5 zł za euro. Podwyżki stóp natomiast zagrażałyby ich stabilności. Prognoza MF zakłada, że złoty do końca 2024 roku będzie stabilny na poziomie 4,53 za euro, a krótkoterminowe stopy procentowe wyniosą 0,2 proc., a więc pozostaną cały czas na takim poziomie jak teraz.

Co zatem będzie z deficytem i długiem?

Zobacz również:

    Zobacz również:

      Co przemawia za słabym złotym?

      Zobacz również:

        A co będzie jeśli stopy procentowe wzrosną?

        Pożądany przez rząd i NBP słabszy złoty - to wyższa inflacja, a równocześnie relatywne ubożenie społeczeństwa. "Bliska zera" stopa procentowa "na dłużej" to pozbawienie się podstawowego narzędzia mogącego wzrost cen poskromić. Przyczyną tej sytuacji są finanse publiczne, zmagające się z widmem destabilizacji. Skutkiem jest to, że konsumenci będą wydawać coraz więcej, lecz będą coraz biedniejsi.
        Rosnąca inflacja to nie jednorazowy impuls. Pod koniec roku ma wynosić 4%eNewsroomeNewsroom
        Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?