Reklama

Finansowanie partii nie jest dla Polaków sprawą ważną

Wynik referendum w przypadku pytania o system finansowania partii politycznych wskazuje na niską ocenę klasy politycznej w Polsce. Zdaniem ekspertów, finansowanie partii nie jest dla Polaków sprawą ważną.

Wynik referendum w przypadku pytania o system finansowania partii politycznych wskazuje na niską ocenę klasy politycznej i chęć ukarania jej; może być też wskazówką, by wprowadzić korekty do obecnego systemu - uważają eksperci: dr Jarosław Zbieranek z oraz dr Rafał Chwedoruk.

Reklama

Według danych PKW, na pytanie czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa 82,63 proc. udzieliło odpowiedzi negatywnej; frekwencja w referendum wyniosła 7,80 proc., nie jest więc ono wiążące.

Dr Jarosław Zbieranek z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podkreślił w rozmowie z PAP, że przy tak niskiej frekwencji i "niedookreślonych" pytaniach trudno mówić, że wynik stanowi konkretną wytyczną dla Sejmu co do zmiany systemu finansowania partii. "Przecież nie było w pytaniu wskazania na konkretne rozwiązanie, pytanie było bardzo ogólne, a odpowiedź na nie może być w żaden sposób wiążąca" - zauważył ekspert.

"Wynik referendum, zgodnie z którym zdecydowana większość uczestników referendum opowiada się za zmianą obecnego systemu finansowania partii - to przede wszystkim wyraz zauważalnej już od lat bardzo niskiej oceny klasy politycznej, ogólnego sprzeciwu wobec stylu jej działań, w tym także skłonności do zbytków jak wydatki na anegdotyczne już cygara, o czym donoszą często media" - uważa Zbieranek.

Ekspert zauważył, że z uwagi na dość nieprecyzyjne pytanie referendalne, a także bardzo niewielką frekwencję wyborczą trudno jest uznać referendum za donośny głos przeciwko finansowaniu partii z budżetu państwa. Podkreśla, że nie została dla obecnego systemu przygotowana realna alternatywa. Zauważył, że zgodnie z wynikami badań przeprowadzanych przez CBOS Polacy opowiadali się przeciw finansowaniu partii przez biznes czy grupy wpływu. "Badani wskazywali bardzo wyraźnie, że obawiają się, że tacy sponsorzy mieliby wówczas znaczący wpływ na stanowione prawo, a taka możliwość budzi ich sprzeciw" - zauważył.

Zbieranek przypomniał, że Polacy w badaniu CBOS byli też w większości przeciwni finansowaniu partii za pośrednictwem odpisu podatkowego.

"Jedyna opcja, z którą chętnie się opowiadali to finansowanie partii ze składek własnych działaczy - ale to przy niewielkiej liczebności spowodowałoby poważne kłopoty z funkcjonowaniem i w rezultacie tak naprawdę jeszcze głębszy spadek zaufania do partii i polityków" - zauważył ekspert.

Wyniki referendum można więc ocenić jako pewną kierunkową wskazówkę; sugestię, że należy w najbliższym czasie dokonać korekty obecnego systemu finansowania tak, by zwiększyć dyscyplinę wydatków partyjnych, wprowadzić mechanizmy zwiększające ich transparentność i kontrolę, także z wykorzystaniem internetu. Warto pochylić się nad zmianami ustawowymi, które zawierałyby nakaz przeznaczania większego procentu partyjnych subwencji na prace programowe i eksperckie - wskazał Zbieranek.

Z kolei zdaniem politologa UW, dr. Rafała Chwedoruka wynik referendum w przypadku pytania o system finansowania partii, to także "apogeum 25 lat obrzydzania partii politycznych" i zła zapowiedź dla Platformy Obywatelskiej jeśli chodzi o wynik zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Zdaniem Chwedoruka nie da się interpretować wyników referendum abstrahując od frekwencji, która nie przekroczyła nawet 8 proc. "To znaczy, że finansowanie partii nie jest dla Polaków sprawą ważną i kluczową dla ich funkcjonowania" - zauważył. Podkreślił, że uwadze obywateli nie uszły ani gierki polityczne wokół referendum, ani mała konkretność zadanych w nim pytań.

Politolog zaznaczył, że jego zdaniem wynik nie świadczy o tym, że Polacy chcą zlikwidowania finansowania partii z budżetu, tylko korekt w tym systemie, przede wszystkim wiążących się z kontrolą wydatków polityków.

Według niego kluczowa przy ocenie i interpretacji wyników referendum jest geografia wyborcza. "Zagłosowała drobna część mieszkańców wielkich miast, najwierniejsi i najzamożniejsi wyborcy Platformy Obywatelskiej; wyborcy PiS zostali w domu" - stwierdził politolog.

Jego zdaniem to bardzo zły prognostyk dla Platformy jeśli chodzi o zbliżające się wybory parlamentarne. "To Platforma mówiła dużo o swoim pomyśle zmiany ws. finansowania partii politycznych. Skoro uczestników referendum było tak niewielu, prognozy dotyczące wyborów są dla niej złe, bo wyraźnie nie jest w stanie zmobilizować swoich wyborców" - uważa Chwedoruk.

Podkreślił, że wynik referendum oraz przede wszystkim niska frekwencja jest znakiem, że "elektorat PiS uważnie czyta komunikaty swoich liderów i karnie je realizuje". "W polskich realiach, ktoś, kto jest przeciw jakiemuś rozwiązaniu, apeluje o absencję, bojkot referendum. PiS nie mogło tak zrobić, bo kreuje się na partię, która jest +bliżej ludzi+. Zatem wybrano konwencję niczym w reklamie piwa bezalkoholowego, ale +z puszczeniem oka+ do wyborców" - ocenił.

W niedzielę, z inicjatywy poprzedniego prezydenta Bronisława Komorowskiego, Polacy odpowiadali w referendum na trzy pytania: czy są "za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu"; czy są "za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa" i czy są "za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości, co do wykładni przepisów prawa podatkowego, na korzyść podatnika".

Dowiedz się więcej na temat: sprawy | w polsce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »