Reklama

Francja zakazała krótkich lotów samolotami. Stawia na kolej i ekologię

Francuscy politycy chcą, aby pasażerowie podróżujący na niedługich trasach w granicach państwa, wybierali pociąg, a nie samolot. Zakazali więc lotów krajowych, dla których kolej jest sensowną alternatywą. Argumentami są m.in. względy ekologiczne, a także chęć pomocy przewoźnikom korzystającym z torów, których dotknęły skutki pandemii.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Decyzja francuskich deputowanych wiąże się z zaleceniami tzw. konwencji klimatycznej, firmowanej przez prezydenta Emmanuela Macrona. Dokument przewidywał, że zakazane zostaną wszystkie loty krajowe, dla których istnieje "kolejowa" alternatywa - pod warunkiem, iż podróż pociągiem będzie bezpośrednia i potrwa krócej niż cztery godziny.

Reklama

Parlamentarzyści postanowili jednak złagodzić tę zasadę - przynajmniej na początku. Niedozwolone staną się lotnicze połączenia, które konkurują z kursami pociągów trwającymi do dwóch i pół godziny. Jak zauważył "The Guardian", chodzi wyłącznie o loty na terenie Francji, m.in. z lotniska Orly pod Paryżem do Nantes, Lyonu i Bordeaux.

Aby restrykcja ta nie była tak surowa, jak planował Macron, apelowały m.in. władze niektórych regionów kraju, jak i przewoźnik Air France. Zwróciły uwagę, że koronawirusowe restrykcje, jak chociażby zakaz przemieszczania się, poważnie nadszarpnęły ich budżety.

W te głosy wsłuchało się tamtejsze ministerstwo transportu, którego zdaniem szlaban na niektóre, dłuższe loty krajowe mógłby dyskryminować część regionów Francji.

AF, komentując decyzję deputowanych, zapowiedziało, że ograniczy liczbę tras na terenie kraju o 40 proc. do końca tego roku. Wpłynie też na to pożyczka - 7 miliardów euro, jaką te linie lotnicze otrzymały w 2020 roku. Warunkiem przekazania pieniędzy było m.in. okrojenie przez nich wewnątrzfrancuskiej siatki połączeń.

Francuscy politycy opozycji, jak i różne organizacje, chcą śledzić, jak zmiana lotniczego prawa wpłynie na rynek transportu zbiorowego. Przykładowo stowarzyszenie konsumentów UFC-Que Choisir, apelujące, by zakaz dotyczył "czterech godzin", obawia się, że francuska kolej państwowa wykorzysta nowe przepisy i podwyższy ceny biletów, pogarszając przy tym jakość usług.

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Polski rząd: Takich działań obecnie nie planujemy

Podobne postanowienia, jak we Francji, przyjęła w zeszłym roku Austria. Tamtejsza koalicja rządząca wprowadziła 30 euro dopłaty do biletów na loty krótsze niż 350 kilometrów, jak i zakazało tych dublujących się z kursami pociągów trwającymi co najwyżej 3 godziny.

O możliwość wprowadzenia bliźniaczych przepisów w Polsce zapytano we wtorek Piotra Müllera, rzecznika rządu Mateusza Morawieckiego. - Takich działań w chwili obecnej nie ma na agendzie prac rządowych, jeżeli chodzi o ograniczenia lotów krajowych - odpowiedział.

Jak dodał, "jeżeli chodzi o wspieranie transportu niskoemisyjnego czy zeroemisyjnego, oczywiście w ramach Krajowego Planu Odbudowy, środków unijnych i środków budżetowych, klasycznych środków budżetowych krajowych, również takie programy będą wspierane".

wka/sgo/ polsatnews.pl, PAP, "The Guardian"

Dowiedz się więcej na temat: Francja | transport | samolot | loty krajowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »