Reklama

Garażowy paradygmat

Polska już jest wiodącym innowatorem w Europie Środkowej I Wschodniej, a my wierzymy w to, że może stać się liderem na całą Europę - mówi Tim Rowe, założyciel i prezes Cambridge Innovation Center (CIC).

Jesteś człowiekiem, który zaprosił Androida na kolację i w rezultacie stałeś się gospodarzem największych przestrzeni dla innowacyjnych firm. Opowiedz nam więcej o tej historii.

Tim Rowe: - Wszystko to zaczęło się, gdy chwilę po ukończeniu uczelni MIT [Massachusetts Institute of Technology - MW], wraz z grupką przyjaciół, innych absolwentów tej uczelni, chcieliśmy pozakładać startupy i podbić rynek nowych technologii. Nie było jednak takiego miejsca, w którym moglibyśmy obok siebie pracować. Nie było wtedy przestrzeni coworkingowych. Wynajęliśmy małą powierzchnię, którą zajęliśmy razem. Świetnie się bawiliśmy I wtedy do naszych drzwi zaczęły pukać inne startupy, które chciały się do nas wprowadzić. Musieliśmy poszukać większej przestrzeni. A potem jeszcze większej. Zaczęło się od pięciu firm, potem 10, potem 20, 50, aż w jednym miejscu zebrało się 100 początkujących firm. Dziś dajemy przestrzeń dla ponad dwóch tysięcy małych organizacji, z którymi współdzielimy naszą przestrzeń i budynki. Z reguły długo u nas zabawiają, średnio przynajmniej pięć lat. W tym czasie rosną. Pewnego dnia pewien przedsiębiorca powiedział mi, że ma kolegę, który pracuje nad takim tajnym projektem, który nosi nazwę Android. Spotkałem się z nim. Nie mógł mi powiedzieć nad czym pracował, ale mówił, że kupuje go właśnie Google. Wprowadził się do nas. Okazało się, że jest współzałożycielem i głównym programistą najpopularniejszego na świecie systemu operacyjnego dla smartfonów i tabletów. Zbudował go na rewolucyjnym założeniu, że system operacyjny urządzeń mobilnych może być oprogramowaniem typu otwartego dla innych programistów (open-source). Wywróciło to cały przemysł do góry nogami. Od tego czasu Apple, Facebook, Amazon, Google iTwitter oraz wiele innych również uruchomiły małe, innowacyjne zespoły w CIC - naszej startupowej przestrzeni. Staliśmy się nagle takim ONZ-tem innowatorów, pracujących nad czymś swoim, ale jednocześnie chcących poznawać innych, innowacyjnych ludzi I tworzyć razem innowacyjną społeczność.

Reklama

Co robisz w Polsce? Poza przyjęciem zaproszenia od Polskiej Fundacji Narodowej na spotkanie z Tobą w ramach projektu 100x100. Słyszałem, że budujesz największą w tej części Europy podobną przestrzeń dla innowatorów, czyli kampus CIC (Cambridge Innovation Center).

- Dokładnie tak, tworzymy największą w Polsce przestrzeń dla innowacyjnych firm w budującym się właśnie biurowcu Varso Tower w centrum Warszawy. Celem kampusu jest zbudowanie silnej społeczności, skupionej na innowacjach. Chcemy to osiągnąć przez skojarzenie ze sobą każdego potencjalnego gracza w tym lokalnym ekosystemie, by codziennie mieli ze sobą styczność. Dotyczy to startupów, indywidualnych przedsiębiorców i naukowców, wynalazców, ale też małych zespołów od innowacji dużych korporacji, a także niektórych przedstawicieli sektora publicznego.

Na kampusie będą dostępne elementy infrastruktury, która te interakcje umożliwi. CIC dostarczy najbardziej zaawansowaną technologicznie przestrzeń biurową, ze wszelkimi udogodnieniami, jakie można sobie tylko wymarzyć. Nawet z miejscami do uprawiania jogi i salami do medytacji. Obok biur będzie znajdowała się duża sala główna, którą nazywamy District Hall. W Bostonie to nasze centrum konferencyjno-rozrywkowe. To centralny hub, w którym ludzie z całego miasta będą mogli się spotkać, wymieniać wiedzą, budować wartościowe relacje. Tam będziemy umacniać w ludziach przekonanie, że każdy może być innowatorem, jeśli tylko chce.

- Za program tej przestrzeni odpowiedzialny będzie Fundacja Venture Café Warszawa, część globalnej sieci Venture Café. Jej z kolei celem jest wspieranie warszawskiej społeczności innowatorów. W Warszawie też uruchamiamy nasz nowy produkt, który nazwaliśmy Domem Trendów [ang. Trend House]. To klub dla liderów innowacji. Jego misja, to łączenie liderów innowacji ze środowiskiem akademickim oraz starszymi rangą przedstawicieli korporacji i startupów, by katalizować współpracę w sektorze innowacji.

W twoim przemówieniu podczas spotkania PFN 100x100 pojawił się wątek, że jakieś cudowne rzeczy się dzieją, gdy wiele startupów zajmuje tę samą przestrzeń, działa w jednym miejscu i czasie. Opowiedz o tym "garażowym paradygmacie" więcej.

- Już Thomas Edison i Alexander Bell pod koniec XIX wieku pracowali w miejscu, które wedle dzisiejszych kryteriów można by nazwać "centrum innowacji". Przyciągali do siebie wyjątkowo zdolnych innowatorów z każdej specjalizacji. Co ciekawe, ich patenty w urzędzie składał ten sam człowiek, Louis Latimer. Na zapleczu sklepu elektromechanicznego, we współdzielonej pracowni, Bell poznał współwynalazcę swojego telefonu, Thomasa Watsona. Ten miał mu pomóc, gdy Bell zmagał się z jakąś maszyną. Te przypadkowe kontakty w innowacyjnej społeczności pomagają zrozumieć sens istnienia takich przestrzeni.

Jakim cudem ludzie, którzy faktycznie konkurują ze sobą, mogą sobie altruistycznie pomagać? Są badania, które wskazują, że my, przedstawiciele zachodniej cywilizacji, jesteśmy raczej skłonni zwalczać się nawzajem, podczas gdy współpraca dla większych celów jest raczej domeną Azjatów...

- Myślę, że w każdym społeczeństwie wspaniałe rzeczy rodzą się ze współpracy. Słynny Projekt Manhattan, czyli wyprodukowani pierwszej bomby atomowej, dzięki czemu Amerykanie wygrali II wojnę światową polegał na ściągnięciu najlepszych naukowców na świecie w jedno miejsce do rozwiązania jednego problemu. Większość badań nad sukcesami startupów dowodzi, że większe sukcesy odnoszą startupy, które mają przynajmniej dwóch założycieli. Podczas, gdy to prawda, że społeczeństwa Zachodu miały mniejsze skłonności do współpracy, widzimy, że tworzenie takich środowisk, przestrzeni dla współpracy bardzo to zmienia.

Ciekawa sprawa, wspominałeś, że pieniądze dosłownie idą za takimi skupiskami innowatorów. Jak to się dzieje? To przypadek czy zasada?

- Decydenci funduszy venture capitals są takimi samymi ludźmi, jak my. Tak jak my ruszamy w poszukiwaniu dobrej koszuli, oni poszukują dobrych startupów do zainwestowania. My w poszukiwaniu koszuli prawdopodobnie pójdziemy do centrum handlowego, dla nich wygodniej jest pójść do takiego miejsca, w którym skupionych jest wiele startupów. To naturalne i zgodne z ludzką naturą.

- W naszym CIC w Cambridge, w Massachusetts, okazało się, że trzy największe fundusze VC w regionie wprowadziły się do naszych biur, by być zaraz obok tego największego skupiska startupów. Spodziewamy się podobnego mechanizmu tu, w Warszawie.

- Co też interesujące, najlepszym źródłem dla nowych pomysłów na inwestycje dla inwestorów VC są... inni inwestorzy VC. Oni zawsze handlują informacjami i pomysłami na inwestycje. To dla nich normalne, że chcą pracować blisko siebie. To także powód, dla którego tak wielu inwestorów funduszy VC zebrało się wokół naszych kampusów CIC.

Naszym nowym pomysłem na nową Polskę, jest zostanie europejskim centrum innowacji, tzw. hubem innowatorów, a nie tylko "tanią montownią" z tanią siłą roboczą, jak do tej pory. Co musimy, jako kraj, zrobić, by mieć u siebie jak najwięcej startupów odnoszących sukces?

- Polska już jest wiodącym innowatorem w Europie Środkowej I Wschodniej, a my wierzymy w to, że może stać się liderem na całą Europę. Jak to osiągnąć? W moich wystąpieniach posługuję się prostym przepisem na stymulowania innowacji, którego używamy w CIC: trzeba ściągnąć w jedno miejsce trzy elementy - pieniądze, pomysły I talenty. Polska ma niesamowicie zdolnych ludzi i ma ich dużo. European Innovation Scoreboard - badania przeprowadzonego przez Komisję Europejską, w Polsce jest znacznie więcej osób z wyższym wykształceniem niż średnia dla Unii Europejskiej. W samej Warszawie jest tylu studentów, co w Cambridge, czy w Bostonie, który jest znany jako globalny hub talentów. Polska jest również na dobrej drodze w zakresie generowania nowych idei, pomysłów, koncepcji. Polsce już udało się zaprezentować siebie jako wiodącą siłę w obszarach takich jak fintech, czy rozwiązania dla e-zdrowia. A pieniądze lubią podążać tam, gdzie skupiają się talenty. Jednak żeby faktycznie je przyciągnąć, trzeba uczynić te talenty i pomysły widzialnymi. Trzeba je promować i prezentować tak samo, jak sprzedaje się samochody. Według mnie, obecnie kluczowe dla Polski jest lepsze łączenie tych, którzy mają talent z tymi, którzy mają pomysły I przedstawianie ich tym, którzy mają pieniądze. Mamy nadzieję, że w warszawskim CIC to nam się uda.

Jak sprawić, by w Polsce było więcej innowacji I innowatorów?

- Często ludzie myślą, że trzeba dosłownie "ściągnąć" innowacje do jakiegoś miasta lub kraju. W rzeczywistości, jak mi się wydaje, te innowacje już tu są. Trzeba je tylko uwolnić, pomóc innowatorom, dawać im miejsce w przestrzeni medialnej i promować oraz zapewnić im środki niezbędne do odniesienia sukcesu. Nie da się zwyciężyć na polu innowacji myśląc tylko o krajowym lub regionalnym rynku. Trzeba już z założenia myśleć globalnie. Przewagą Polski są tu młodzi Polacy, którzy z jednej strony mają świetne umiejętności komunikacji, a z drugiej strony dużo podróżują po świecie. Oni są w stanie zwyciężyć na globalnym rynku. Inne przewagi Polski, to np. Polonia, która żyje w różnych krajach na świecie. Podobną przewagę wykorzystują już od jakiegoś czasu Indie. Polska mogłaby poszukać pomocy u aktywnej biznesowo Polonii w tym zakresie.

Powiedziałeś, że "kiedy budujesz ekosystem dla innowacji, musisz mieć infrastrukturę dla innowacji, odpowiednie ośrodki, żeby pomóc innowacjom rosnąć". Z czego powinna składać się taka infrastruktura?

- Macie kilka dobrych ośrodków dla startupów w niektórych częściach Polski. Czasem wyzwaniem jest, że są one wybudowane gdzieś z dala od samych startupów, sztucznie , daleko, po prostu nikomu nie po drodze. Inna rzecz, że wiele takich ośrodków zostało wybudowanych za pieniądze unijne i ma swoje ścisłe ograniczenia tego, w jaki sposób można z nich korzystać. Ale to są problemy do rozwiązania. Generalnie, my doszliśmy do tego, że budujemy współdzielone przestrzenie dla innowacji dla startupów w centrach dużych miast , to ma największy wpływ na sukces nasz i ich. Jeśli jest to zrobione dobrze, przyciąga również duże firmy międzynarodowe. Również w Polsce może to tak zadziałać, bo takie firmy przyciągną niesamowicie zdolne polskie talenty. W Bostonie w sumie ponad połowa startupów ma założycieli, którzy nie urodzili się w USA. Polska powinna myśleć o sobie jako o platformie do ściągania innowatorów z całego świata.

Rozmawiał Maksymilian Wysocki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »