Reklama

Gaz łupkowy: Zakończenie fazy poszukiwawczej nastąpi za 5-8 lat

Według szacunków Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, przy obecnym tempie prowadzenia prac, zakończenie fazy poszukiwawczej gaz łupkowego w Polsce nastąpi za 5-8 lat. Nakłady finansowe, jakie są na to potrzebne to ok. 220 mld zł.

Jeśli chodzi dotychczasowe prace poszukiwawczo-rozpoznawcze na obszarach potencjalnego występowania złóż gazu łupkowego, to do 16 stycznia br. w Polsce wykonano 40 otworów poszukiwawczych oraz 10 zabiegów szczelinowania hydraulicznego, w tym tylko dwa w otworach horyzontalnych. - W drodze są oczywiście kolejne, odwierty, łącznie Ministerstwo Środowiska wydało 113 koncesji poszukiwawczych, firmy nieustannie pracują. Nie są to dziś jeszcze imponujące liczby. Chcielibyśmy, by tempo prowadzonych prac było zdecydowanie szybsze - mówi w rozmowie z portalem "rynek infrastruktury.pl" Marcin Zięba, dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego.

Reklama

Jak wyjaśnia Zięba, prace posuwają się stosunkowo wolno głównie ze względu na ponadustawowo przedłużające się procedury i decyzje administracyjne, na które firmy napotykają w Polsce. - Każda zmiana w deklarowanym w koncesji programie prac np. pogłębienie otworu czy dodanie ich liczby powoduje konieczność zmiany koncesji, a przy obecnie obowiązującym prawie są to procesy długotrwałe. Przekłada się to na konkretne koszty, które firma musi ponieść w związku z dłuższym okresem najmu sprzętu, pensjami pracowników itp. - wyjaśnia dyrektor generalny OPPPW.

Z punktu widzenia branży, niezwykle ważne jest więc uproszczenie procedur administracyjnych. - Niepokoi nas fakt, że to, co na innych rynkach zajmuje godziny bądź dni, u nas trwa cale miesiące, a nawet rok. Choć słyszeliśmy optymistyczne zapowiedzi i komunikaty ze strony Rządu nt. łupkowego eldorado, to jednak schodząc na poziom lokalny, tam, gdzie w praktyce prowadzona jest działalność, nie wygląda to już tak optymistycznie - mówi Zięba i dodaje, że trzeba dostosować obecne prawo tak, aby firmy poszukiwawcze mogły pracować. - Kiedy firmy zaczną składać wnioski o zmiany w koncesjach już wydanych (ich przedłużenie, rozszerzenie), prace poszukiwawcze mogą całkowicie się zatrzymać z powodu braku mocy przerobowych w administracji. To trochę jak zator na drodze, albo przeładowanie serwera - jeśli pewnych rozwiązań nie dostosujemy staną się one niewydolne - opisuje.

Wykonanie jednego otworu poszukiwawczego, jeśli po drodze nie wystąpią nieoczekiwane trudności proceduralne, kosztuje w Polsce ok. 15 mln dolarów. Szczelinowanie hydrauliczne to wydatek rzędu 5-8 mln dol. A są to wydatki związane tylko z rozpoznaniem terenu i stwierdzeniem, czy gaz się tam znajduje i czy jego wydobywanie będzie możliwe i opłacalne.

- Prace mogłyby przyspieszyć, gdyby udało się realizować procesy administracyjne (decyzje środowiskowe, pozwolenia, zmiany koncesji) w krótszym czasie - podkreśla w rozmowie z portalem "rynek infrastruktury.pl" Zięba. - Warto też zwrócić uwagę na to, że cały projekt ma sens tylko wtedy, gdy gaz z łupków będzie w wydobyciu tańszy niż zakup błękitnego paliwa u innych dostawców np. z Rosji. Liczę, że tak będzie, branża również ma taką nadzieję. Gdyby dziś było wiadomo, że nie ma na to szans, to oprócz ExxonMobil opuściłyby Polskę również inne firmy - dodaje.

- W 2012 r. niektórzy zapowiadali przyspieszenie tempa prac poszukiwawczych i rysowali wizję rychłego rozpoczęcia wydobycia gazu z łupków na skalę przemysłową. My wypowiadamy się ostrożniej. A to chociażby dlatego, że polskie zasoby surowca były już szacowane trzy razy i nadal nie mamy pewności, ile gazu zalega w polskich formacjach łupkowych - komentuje Zięba.

Przypomnijmy, że amerykańska Agencja Informacji Energetycznej podała w kwietniu 2011 r., że Polska może posiadać ok. 5,3 bln m3 gazu łupkowego. Rok później, Państwowy Instytut Geologiczny oszacował zasoby na 346 - 767 mld m3. A wkrótce po tym, w lipcu 2012 r. kolejna amerykańska instytucja badawcza poinformowała, że jest to tylko ok. 38 mld m3.

- Można by długo dyskutować nad wynikami tych opracowań i metodologią pomiarów. Nasza organizacja, reprezentująca liczną grupę operatorów koncesji, nieustannie podkreśla, że rzeczywiste wartości poznamy dopiero po wykonaniu wszystkich i zaplanowanych otworów (ok. 300) oraz szczelinowań, czyli za 4,5-8 lat - podsumowuje Marcin Zięba.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »